MIĘDZYNARODOWA KOMISJA TEOLOGICZNA

DEKLARACJA O POSTĘPIE LUDZKIM I ZBAWIENIU CHRZEŚCIJAŃSKIM

Słowo wstępne

Problem wzajemnego stosunku między postępem ludzkim a zbawieniem chrześcijańskim nabrał dziś wszędzie dużej wagi. Fakt ten został potwierdzony przede wszystkim po Soborze Watykańskim II, podczas którego Kościół w sposób szczególny interesował się, z punktu widzenia odpowiedzialności chrześcijan, sprawami dotyczącymi organizacji świata. W Ameryce Łacińskiej i nie tylko tam, różne teologie wyzwolenia zaczęły przyciągać powszechną uwagę. Podczas swej dorocznej sesji w dniach 4-9 X 1976 Międzynarodowa Komisja Teologiczna skoncentrowała swą uwagę na tych właśnie problemach. Zamiast jednak poświęcić się badaniu poszczególnych, współczesnych prac lub tendencji, skupiła uwagę na kwestiach podstawowych, dotyczących stosunku zachodzącego między postępem ludzkim a zbawieniem chrześcijańskim. W ten sposób zrealizowała plan już dawno wytyczony przez wysiłek poznawczy konstytucji duszpasterskiej O Kościele w świecie współczesnym.
Poniższy tekst powinien być traktowany jako sprawozdanie z zasadniczych wyników podjętych badań. Tego typu raport końcowy przedstawia trudności związane z omawianym tematem i z aktualnym stanem dyskusji między teologami. Tendencje teologiczne, o które tu chodzi, są bardzo liczne, zmienne i doskonalą się nieustannie. Co więcej, są ściśle związane z warunkami społecznymi i gospodarczymi oraz z sytuacją polityczną zarówno całego świata jak i poszczególnych jego regionów. Na koniec nie wolno zapominać o wywoływanych przez nie kontrowersjach, które budziły w różnych kręgach obawy przed uczynieniem z badań teologicznych wyrazu postaw politycznych i wyrządzeniem szkód jedności Kościoła. Międzynarodowa Komisja Teologiczna pragnie w każdym razie wnieść wkład do dyskusji w celu dokonania krytycznej analizy pozytywnych i negatywnych aspektów omawianych tendencji.

K. LEHMANN
przewodniczący podkomisji 30 czerwca 1977.

I
SYTUACJA UBÓSTWA I NIESPRAWIEDLIWOŚCI
JAKO PUNKT WYJŚCIA RUCHU TEOLOGICZNEGO

Sobór Watykański II przypomniał Kościołowi, że ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii 1. Wprowadzenie w życie tego zalecenia było przedmiotem szczególnej troski wyrażonej w dokumentach ogłoszonych przez II Konferencję Ogólną Episkopatów Ameryki Łacińskiej w Medellin (Kolumbia) w 1968 roku. Kościół słyszy krzyk biednych i staje się rzecznikiem ich rozpaczy. Troska, jaką budzi w Kościele na całym świecie wyzwanie rzucone przez ucisk i głód, znajduje wyraz nie tylko w dokumentach papieskich, takich jak Mater et Magistra, Pacem in terris, Populorum progressio i Octogesima adveniens, lecz również w deklaracjach rzymskich Synodów Biskupów z roku 1971 i 1974. Również papież Paweł VI raz jeszcze wskazał na obowiązki spoczywające w tym zakresie na Kościele w swej adhortacji apostolskiej O ewangelizacji w świecie współczesnym z 8 XII 1975 2.
Należy zdawać sobie sprawę z tych okoliczności, aby zrozumieć dlaczego na przestrzeni ostatnich lat ukazało się na ten temat tak wiele prac teologicznych. Jakkolwiek naukowe w formie, nie są one jedynie owocami badań teoretycznych; nie należą przede wszystkim do teologii "pisanej" lecz pragną pozostać w ścisłym kontakcie z codziennym życiem ludności cierpiącej nędzę i z zadaniem, które w obliczu tej sytuacji wypełnić musi Kościół. Ich celem jest uczynienie jak najszerzej słyszalnym krzyk głodnego i cierpiącego brata, skarg powodowanych przez głód, choroby, niesprawiedliwy wyzysk podyktowany chęcią zysku, przymusowe wygnanie i ucisk. Należy do tego wyliczenia dorzucić nieludzkie warunki życia stwarzane ludziom, posiadającym jedynie łachmany, w które są odziani, śpiącym na ulicy, żyjącym tam i umierającym bez możności skorzystania z najbardziej podstawowej pomocy lekarskiej. Dla chrześcijanina oświeconego przez Ewangelię, te "znaki czasu" są najbardziej prowokującym spośród wyzwań. Skłaniają do jednoczesnego podjęcia, w imię wiary, wszystkich możliwych wysiłków, aby wyzwolić swych braci z tej nieludzkiej sytuacji. To zainteresowanie nędzarzami i przymierze z uciskanymi znajduje szczególnie sugestywny wyraz w biblijnych słowach o sprawiedliwości, wyzwoleniu, nadziei, pokoju.
Świadectwo troski o biednych ożywiane przez Ewangelię Chrystusową 3, jest czymś na kształt bodźca duchowego, nieustannie ożywiającego wszystkie prace teologiczne w tej dziedzinie. Ono też stanowi inspirację dla różnorodnych poglądów teologicznych i opcji politycznych. Doświadczenie duchowe stymuluje wysiłek intelektualny, który dąży do przekształcenia uczuć chrześcijańskiego miłosierdzia w narzędzie skutecznego działania za pomocą ludzkich rozważań i tego, co nazywamy analizą naukową. Oba te elementy, doświadczenie duchowe typu podstawowego oraz myśl teologiczna i naukowa, wzajemnie się uzupełniają i tworzą żywą całość. Należy jednak strzec się przed mieszaniem ich. Nie można więc przeciwstawiać i krytykować omawianych tu różnych systemów teologicznych, jeżeli nie jest się uczulonym na głos biednych i nie poszukuje się doskonalszych sposobów odpowiedzi na nie. Jednak, z drugiej strony, można wyrazić wątpliwość, czy najpopularniejsze dziś teorie teologiczne w swej rzeczywistej treści otwierają jedyną drogę pozwalającą najskuteczniej wyjść na przeciw pragnieniom bardziej ludzkiego i braterskiego świata. Każda bowiem teologia, która stawia sobie za cel skuteczność, musi być gotowa do dokonywania poprawek i zmian, za którymi przemawia troska o lepsze wykonywanie podstawowej misji.

II
NOWY TYP TEOLOGII I JEGO TRUDNOŚCI

A. Prace teologiczne, o których już mówiliśmy, przyjmują za punkt wyjścia ucisk, znoszony przez ludzi poddanych władzy innych w dziedzinie gospodarczej, społecznej i politycznej, ludzi spragnionych zarazem wolności. Tej historycznej sytuacji ludzkiej nie traktuje się jako niemożliwej do zmienienia; jest ona pojmowana jako proces "twórczy", który musi doprowadzić do rozszerzenia zakresu wolności we wszystkich dziedzinach, a na koniec doprowadzić do powstania "nowego człowieka". W zanikaniu nieludzkich sytuacji widzi się wymóg i wolę Bożą, gdyż Jezus Chrystus, który przez odkupienie wyzwolił człowieka od wszelkich form grzechu, udziela ludzkiemu braterstwu nowych podstaw.
Taki punkt widzenia, leżący u podstaw tego typu prób teologicznych, nadaje im również szczególny i z pewnego punktu widzenia nowy kształt. Bóg objawia swą tajemnicę poprzez wydarzenia. Im bardziej chrześcijanin będzie się starał wniknąć w konkretne sytuacje i rozwój historyczny, tym lepiej odpowie on na słowo Boże. W ten sposób można wyraźniej uchwycić głęboką jedność łączącą Boską historię zbawienia, dokonanego przez Jezusa Chrystusa, z wysiłkami podejmowanymi na rzecz dobra ludzi i ich praw. Nie utożsamiając w uproszczony sposób historii doczesnej i historii zbawienia, pojmuje się jednak ich wzajemny stosunek na płaszczyźnie jedności. Nie można już posuwać występujących między nimi różnic w kierunku swego rodzaju dualizmu, w którym historia ludzka i historia zbawienia istniałyby na odrębnych, wzajemnie sobie obojętnych płaszczyznach. Wręcz przeciwnie, działanie ludzkie nabiera nowej, czysto teologicznej wartości w historii w takim stopniu, w jakim przyczynia się do budowy bardziej ludzkiego społeczeństwa. Nadejście sprawiedliwego społeczeństwa jest bowiem pojmowane jako antycypacja nadejścia Królestwa Bożego 4. Wówczas pojmuje się wiarę chrześcijańską przede wszystkim jako praktykę historyczną, która zmienia i odnawia porządek społeczny i polityczny.
Ten sposób myślenia zawiera bardzo wiele cennych elementów. Jest przecież rzeczą konieczną, aby chrześcijanin lepiej zdał sobie sprawę z pełnej jedności jego powołania do zbawienia 5. Bez wątpienia, wiara, pojmowana w sposób biblijny, osiąga swą pełnię i skuteczność jedynie w czynach. Jak przypomina ze swej strony Sobór Watykański II 6, Duch Święty działa w historii świata. Nawet poza Kościołem widzialnym znajdują się w pewnym stopniu zaczątki wiary, a więc prawdy i normy dotyczące Boga i wspólnego dobra; dostępne dla zdrowego rozumowania, stanowiące coś na kształt podstawy religii chrześcijańskiej 7.
Te elementarne fakty są jednak poddawane, w różnych prądach teologicznych, jednostronnym, budzącym sprzeciw interpretacjom. Nie można więc wywodzić z jedności między historią świata i zbawienia koncepcji, która prowadziłaby do równoległego pojmowania historii świeckiej i Ewangelii Chrystusowej. Ta ostatnia jest tajemnicą nadprzyrodzoną, a więc rzeczywistością nie dającą się sprowadzić do żadnej innej, całkowicie przekraczającą zdolność pojmowania ludzkiego umysłu. Nie można również całkowicie zacierać granicy między Kościołem a światem. Świat istniejący historycznie jest oczywiście areną, na której rozgrywa się Boski plan zbawienia, ale nie w tym sensie, by siła i dynamika Słowa Bożego ograniczała się do wspierania postępu społecznego i politycznego. Tak więc praktykowanie wiary (praxis fidei) nie może się sprowadzać do wysiłków na rzecz ulepszenia społeczności ludzkiej. To praktykowanie wiary obejmuje bowiem, obok piętnowania niesprawiedliwości, kształtowanie sumień, nawracanie się, adorację prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, Naszego Zbawiciela, co stanowi przeciwstawianie się wszelkim formom bałwochwalstwa. Tak więc "wiara jako praktyka" nie może być pojmowana tak, aby zaangażowanie w dziedzinie politycznej ogarniało i kierowało w sposób totalny i "radykalny" całokształtem działalności ludzkiej.
B. Należy tu zresztą sprecyzować dwie rzeczy:
1. Nie wolno dopuścić, aby debaty polityczne, którym zazwyczaj towarzyszą gwałtowne starcia sił, doprowadziły do utraty z pola widzenia lub do zapomnienia o celach i owocach właściwych działalności chrześcijańskiej, a więc o pokoju i pojednaniu. Nie może być mowy o zaostrzaniu przeciwieństw i daniu pierwszeństwa działaniom gwałtownym.
2. Należy zawsze zdawać sobie sprawę z tego, że dla chrześcijanina "polityka" nie jest nigdy wartością absolutną, mogącą nadać sens całemu życiu. Nie jest ona absolutem w chrześcijańskim eon. Pozostaje narzędziem stworzonym, aby służyć. Zapomnienie o tej zasadzie może, doprowadzić do tego, że nad wolnością ludzką zawiśnie niebezpieczeństwo nierozerwalnie związane z ruchami, które obdarzają przywilejami władzę dyktatorską. Z drugiej strony, jakkolwiek teologia jest w pewnym stopniu podporządkowana praktyce, jej zasadniczym powołaniem jest dążenie do zrozumienia słowa Bożego. Niezależnie od dziedziny, jaką się zajmuje, musi być zdolna do oderwania się od konkretnych uwarunkowań, które prawie zawsze są nosicielami nacisków i wszelkiego typu przymusów. Zasady nauki katolickiej w dziedzinie wiary i moralności ofiarowują ludziom światło, które pozwala im na wyrobienie sobie poglądu na temat tego, co można uczynić dla zbawienia nie ryzykując utraty wolności dzieci Bożych. Jedynie w tych warunkach teologia rzeczywiście podporządkowuje się prawdzie, zachowuje swą suwerenność i szczególny charakter słowa Bożego. Należy się więc przede wszystkim strzec przed jednostronną wizją chrześcijaństwa, która wywarłaby negatywny wpływ na chrystologię, eklezjologię, na samo pojęcie zbawienia chrześcijańskiego, na koniec zaś na zadania właściwe teologii.
C. Profetyczne oskarżenia rzucane przeciwko niesprawiedliwości, wezwania do wspólnej walki razem z biednymi, odnoszą się do sytuacji bardzo złożonych, powstałych w określonym kontekście historycznym, zdeterminowanym przez określone warunki społeczne i polityczne. Osąd profetyczny na temat aktualnych sytuacji musi być formułowany w oparciu o metodyczne stosowanie pewnych kryteriów. Dlatego różne prace teologiczne na temat wyzwolenia, przytaczając teorie zaczerpnięte z nauk społecznych, badają w sposób obiektywny treść "głosu biednych". Teologia zaś jako taka nie jest zdolna do wywodzenia ze swych norm konkretnych założeń dla działalności politycznych. Teolog więc nie jest powołany do rozstrzygania w oparciu o swą wiedzę podstawowych sporów w dziedzinie społecznej. Prace teologiczne, nakierowane na budowę bardziej ludzkiego społeczeństwa muszą brać pod uwagę, gdy posługują się teoriami socjologicznymi, ryzyko, jakie zawierają te zapożyczenia. W każdym przypadku należy ocenić stopień pewności tych teorii. Często bowiem są one po prostu koniunkturalne. Nierzadko zawierają elementy ideologiczne, jawne lub ukryte, same z kolei oparte o założenia filozoficzne wielce dyskusyjne lub o błędną koncepcję antropologiczną. [...] Jeżeli posłużymy się tego rodzaju teoriami i analizami, należy sobie w pełni zdać sprawę, że ich wiarygodność bynajmniej nie wzrasta w wyniku tego, że teologowie przytaczają je w swych wywodach. Teologia powinna raczej uznawać pluralizm interpretacji naukowych rzeczywistości społecznej i pamiętać, że nie jest w sposób obowiązujący związana z żadnym typem konkretnej analizy socjologicznej.

III
ASPEKTY TEOLOGII BIBLIJNEJ

Ponieważ prace, o których mówimy, powołują się często na Pismo Święte, należy w sposób bardziej sprecyzowany określić, co Stary i Nowy Testament mówią na temat stosunku łączącego zbawienie z dobrem i prawami człowieka. Rzecz oczywista, na tym miejscu musimy ograniczyć się jedynie do analizy częściowej. Jednocześnie należy unikać anachronizmów, które wprowadziłyby do Biblii koncepcje współczesne.

Stary Testament

W obecnych czasach, aby określić stosunek zachodzący między Bożym zbawieniem a postępem ludzkim, prawie zawsze sięga się do Księgi Wyjścia. Rzeczywiście, wyjście z Egiptu 8 jest pierwszym wydarzeniem z zakresu zbawienia w Starym Testamencie; jest wyzwoleniem, które uwalnia od obcej dominacji i przymusowej pracy. W Starym Testamencie jednak "wyzwolenie" nie ogranicza się jedynie do uwolnienia ludu z Egiptu i jego powrotu z wygnania. To wyzwolenie jest podporządkowane kultowi Przymierza, który wypełnia się na górze Synaj 9; pozbawione tego celu traci swe szczególne znaczenie. Również Psalmy, mówiąc o nędzy i narzekaniach, o wsparciu i działaniu łaski, wyrażają się za pomocą formuł modlitewnych, które wymieniają zbawienie religijne i "wyzwolenie" 10. Rozpacz nie jest w nich rozpaczą utożsamianą z sytuacją nędzy społecznej, ale z wrogością, niesprawiedliwością, błędem oraz tym, do czego one prowadzą: zagrażającą śmiercią i jej pustką. Przedmiot potrzeb odczuwalnych w każdym indywidualnym przypadku jest elementem mało istotnym. Tym, co przeważa - jest doświadczenie, w imię którego oczekuje się jedynie od Boga zbawienia i lekarstwa. Nie można więc mówić o tego rodzaju zbawieniu, jako o dotyczącym spraw lub dobra człowieka, nie biorąc jednocześnie pod uwagę całości refleksji teologicznej, według, której to Bóg, a nie człowiek, zmienia istniejące sytuacje. Zresztą, podczas trwania całej podróży po pustyni, Bóg troszczył się przede wszystkim o wyzwolenie, o duchowe oczyszczenie swego Ludu.
Imponującym przykładem dzieła inspirowanego przez Boże Objawienie, mającego na celu ulepszenie warunków życia ludzkiego, są wystąpienia proroków na temat warunków społecznych, takie, jakie znajdujemy przede wszystkim u proroka Amosa 11. Następni prorocy podejmują i rozwijają początkowy temat Amosa, na przykład przeklinając obszarników 12. Ozeasz z mocą wyrzuca swym współczesnym brak solidarności; Izajasz wymienia wśród istot ludzkich, jako wymagających szczególnej opieki, wdowy i sieroty 13. Wypowiada tę groźbę: Bóg wygna z Jerozolimy silnego i możnego, czyli przywódców życia społecznego 14. Ubolewa nad skupieniem dóbr w rękach nielicznych 15, a ogólniej nad uciskiem biednych ze strony bogatych 16. Jednocześnie zaś obca mu jest wszelka pokusa rewolty przeciwko uciskającym, jakkolwiek temat ten odnajdujemy w niektórych pismach starotestamentowych 17. Perspektywa nieuchronnej klęski nie pozwala na stworzenie projektu bardziej sprawiedliwego społeczeństwa 18.
W myśli proroków zaradzić bólom społecznym można na bardzo różnych drogach. Dostrzegamy u nich jednak w o wiele mniejszym stopniu optymizm, który niektórzy uważają za oparty o teologię historii, niż sceptycyzm, który zadaje pytanie czy człowiek jest naprawdę zdolny do uczynienia świata innym niż jest. Nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, co uważają oni za wstępny warunek dla wewnętrznego nawrócenia się. Przestańcie czynić źle! Nauczcie się czynić dobro, przestrzegając prawa, wspomagajcie uciśnionych, bądźcie sprawiedliwi dla sierot, występujcie w obronie wdowy (Iz l, 16 n). Rzeczą niezbędną jest jednak, aby Bóg udzielił ludziom możności zrealizowania bardziej sprawiedliwych stosunków społecznych - w końcu tylko Bóg może skutecznie troszczyć się o przestrzeganie prawa i o prawdziwe dobro ludzi, przede wszystkim uciśnionych 19. Bóg wypełnia zbawienie ponad dobrymi lub złymi inicjatywami ludzi.
W tym sensie prorocy uznają istnienie czegoś na kształt "perwersyjnego systemu", lecz w ich pojęciu nie wolno wszystkiego sprowadzać do poglądu, że zło jest jedynie wynikiem niesprawiedliwych struktur społecznych i że eliminacja nadużyć mogłaby być wynikiem jedynie obalenia istniejących form własności. Należy również pamiętać o elemencie osobistym, który wedle Starego Testamentu determinuje proces "wyzwolenia". Jest on uwypuklony i potwierdzony przede wszystkim przez zasadę odpowiedzialności osobistej 20.
W wielu ważnych fragmentach Starego Testamentu spotykamy się z instytucjami nowego społeczeństwa, które nie jest zorganizowane zgodnie z zasadami obowiązującymi wszędzie w owych czasach 21. Wiele Psalmów mówi otwarcie o Bogu, jako o Wyzwolicielu uciskanych i Obrońcy biednych 22. Gdy Bóg wyzwala lud Izraela z niewoli, wymaga od niego wyrzeczenia się wszystkich form uciskania ludzi 23. Królestwo Boże, które musi, nadejść, wyeliminuje wszelkie panowanie człowieka nad człowiekiem. W Starym Testamencie bardzo długo nadzieja ta nie jest zbyt wyodrębniona spośród konkretnej historii i nie odnosi się do rzeczywistości, która ją przekracza. Aż po nasze dni wiele ideologii "zeświecczonego" zbawienia oczekuje wypełnienia tej obietnicy Bożej jedynie w ramach ludzkiej historii i działania. Tymczasem, jak wiemy, idee te są odrzucane przez Stary Testament. Należy na koniec podkreślić, że we fragmentach apokaliptycznych końcowej części Starego Testamentu, nadzieja na życie przyszłe, poza obecną egzystencją, i teologia historii głosi z naciskiem doświadczenie słabości ludzkiej i wszechmoc Boga.

Nowy Testament

Nowy Testament albo bezpośrednio przejmuje bardzo ważne elementy Starego 24 albo pośrednio je domniemywa 25. Jak to wykazuje przede wszystkim osiem błogosławieństw 26, wymogi Starego Testamentu odnoszące się do nawrócenia i odnowy serca ludzkiego są pogłębione i mogą być realizowane w Nowym Przymierzu dzięki mocy Ducha Świętego. Niemniej jednak, utrwaliło się - jak to wielokrotnie stwierdzono - przekonanie, że Nowy Testament mniej się interesuje rzeczywistością społeczną i zbiorowym życiem ludzi. Niewiarygodna nowość nowiny chrześcijańskiej być może początkowo umniejszyła zainteresowanie problemami związanymi z życiem świata. Transcendentna waga osobistej miłości Boga wcielonego wydawała się jego nowemu ludowi tak wielka, że problemy wynikające z życia doczesnego nie stały już na pierwszym miejscu. Z jakąż niecierpliwością oczekiwali nadejścia Królestwa Bożego! W świetle rzucanym przez tajemnicę Pana cierpiącego i zmartwychwstałego, potrzeby ludzkie mogły stać się odczuwalne jako mniej palące. Zresztą sytuacja polityczna cesarstwa rzymskiego odstręczała chrześcijan od zbytniego interesowania się światem. Nie musimy rozwodzić się nad faktem, że Dobra Nowina Chrystusa i etyka Nowego Testamentu wniosły wiele konkretnych norm i modeli postępowania, które zawsze miały charakter inspirujący "krytykę społeczną". Wystarczy wspomnieć o zasadzie miłości wobec bliźniego i nieprzyjaciela 27 o ostrzeżeniach i groźbach kierowanych do bogatych i możnych 28, o obowiązku troszczenia się o biednych i kalekich 29, o odnoszącym się do wszystkich bez wyjątku nakazie wspomagania bliźniego 30 i o ostrzeżeniu przeciwko wszelkim próbom panowania człowieka nad człowiekiem 31 motywowanym powszechnym braterstwem ludzi 32. Nowy Testament ukazuje również dyspozycję wiernych do akceptowania "instytucjonalnych" form miłosierdzia chrześcijańskiego, czego przykładem jest zbiórka na rzecz ubogich wiernych Jerozolimy 33 i wprowadzenia urzędu diakonii do niesienia pomocy 34. Oczywiście przynajmniej na początku, te "instytucjonalne" formy pomocy nie przekraczały szczebla gmin i nie były jeszcze bardzo rozwinięte.
W dziedzinie wyzwolenia Nowy Testament zawiera inny element, który należy koniecznie wziąć pod uwagę. Trzeba bowiem z uwagą badać w jakim sensie rozumiane jest to wyzwolenie. To, co na przykład święty Paweł mówi o nowej wolności, jest ściśle związane z nauką dotyczącą przebaczenia. Wyzwolenie więc jako takie nie jest tematem odrębnym od innych. Zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa otworzyło najtajniejsze głębie ludzkiego serca, dlatego łatwo się pomylić oceniając, co naprawdę stanowi negację wolności i prawdziwe poddaństwo człowieka. Z niezwykłą przenikliwością zapowiedź usprawiedliwienia wskazuje, że człowiek poddany jest złym siłom. Nie może być prawdziwej i pełnej wolności bez uprzedniego wyzwolenia 35, które wyzwala od śmierci i upadku (sarx), władzy grzechu i prawa, przy czym należy pamiętać i o "składnikach świata". Ku wolności wyswobodził nas Chrystus 36. Tymczasem, wyzwolenie, które uwalnia nas od tej władzy, przynosi wolność nową, która umożliwia nam działanie w duchu Jezusa Chrystusa, zgodnie z miłosierdziem i w służbie naszych braci 37. Zawarta jest tu z pewnością antycypacja tego, czego Bóg, wydawszy sąd nad ludzką historią, dokona jako dar udzielony sprawiedliwym. Sprawiedliwość Boża, poprzez Ducha i jego moc, udziela nam wyzwolicielskiego działania, w którym jesteśmy zdolni czynić dobro osiągające swą doskonałość w miłości. Tak więc, gdy Nowy Testament mówi o wyzwoleniu przyniesionym przez wolność 38, która jest łaską, bodźcem duchowym i obietnicą eschatologiczną, te wypowiedzi stanowią część zapowiedzi przebaczenia, a w konsekwencji tylko w nim znajdują uzasadnienie, całą swą siłę i autorytet. Jedynie rozpatrując problem na tym najgłębszym poziomie, można zrozumieć i uczynić skuteczną dynamikę, którą chrześcijanie czerpią z Nowego Testamentu pragnąc podjąć działanie wyzwolicielskie. Światłość promieniująca z tego samego Nowego Testamentu ukazuje, że nie ma prawdziwej przemiany społeczeństwa bez pojednania człowieka z Bogiem i z innymi ludźmi. Życie ludzkie nabierze doskonałego kształtu w stopniu wystarczającym i trwałym jedynie wtedy, gdy ludzie staną się "nowymi stworzeniami" dzięki nawróceniu się na sprawiedliwość. Prawa, dobro, wyzwolenie człowieka nie mogą być rozpatrywane w porządku "posiadania", ale przede wszystkim w granicach określanych przez "bycie", wraz oczywiście ze wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z reformy wszystkich warunków ludzkiego istnienia.

IV
UWAGI SYSTEMATYCZNE I TEOLOGICZNE

Bóg jako wyzwoliciel a wyzwolicielskie działanie człowieka

Jak już zauważyliśmy, wypowiedzi Starego Testamentu na temat wyzwolenia nie mogą pozostawać w pełni obowiązujące w porządku rzeczy ustanowionym w Nowym Testamencie. Objawienie, którym zostaliśmy obdarowani w Chrystusie, dzieli nieprzerwany bieg dziejów, zbawienia na okres obietnicy i czas wypełnienia. Oba jednak Testamenty łączy pewność, że tylko Bóg, najwyższy i bezwzględnie wolny Mistrz, udziela ludziom dobra. Jedynie On jest Wyzwolicielem w pełnym znaczeniu tego słowa. Oczywiście, aby zrozumieć to twierdzenie wiary, należy przyjąć, że potrzeby ludzkie nie ograniczają się jedynie do trudności ekonomicznych i materialnych; należy objąć całość tego kompromisu w sytuacji grozy i upadku. To stanowcze przekonanie, że tylko Bóg wyzwala naprawdę, nie powinno być zresztą pojmowane jako twierdzenie analogiczne z mitem (tak jakby chodziło o deus ex machina). Posługiwanie się tego rodzaju mitem sprzyjałoby raczej inercji, immobilizmowi i bezruchowi przerażonych ludzi. Nieludzkie warunki życia nie mogą oczekiwać od autentycznej wiary ani usprawiedliwienia ani współudziału. Bóg nie interweniuje pośród rewolucyjnego zamieszania, lecz jego łaska umacnia umysły i serca ludzi, wysubtelniając ich sumienia tak, iż prowadzeni przez żywą wiarę pracują nad budową sprawiedliwszego świata. W tym celu cały człowiek musi być wyzwolony z władzy wszystkich złych sił i dlatego nawrócenie nastawione na rzeczywistą skuteczność (metanoia) i odnowę miłości do Boga i bliźniego prowadzi do rzeczywistego nastania sprawiedliwości. Pełne jednak wyzwolenie, zgodnie z wiarą chrześcijańską, nie dokonuje się podczas ziemskich wydarzeń, inaczej mówiąc: w historii. Historia rzeczywiście prowadzi ku "nowej ziemi" i "państwu Bożemu". Dlatego, aż do tego wypełnienia, każde działanie wyzwolicielskie jest napiętnowane przejściowością i będzie przedmiotem oceny na sądzie ostatecznym 39.
Zasięg naszych rozważań nie ogranicza się do wymogu reformy duchowej lub pomocy, którą należy nieść jednostkom. Istnieje rodzaj "niesprawiedliwości przybierającej formy instytucjonalne". Tak długo, jak one panują, sama sytuacja wymaga postępu w dziedzinie sprawiedliwości i reform. Człowiek współczesny nie wierzy już, że struktury społeczne są czymś naturalnym i jako takie są "chciane przez Boga", lub ze wynikają z pewnych anonimowych praw ewolucji. Chrześcijanin powinien zawsze przypominać, że instytucje społeczne są wytworem samej świadomości społecznej i stanowią przedmiot odpowiedzialności moralnej. Można się oczywiście zastanawiać, czy należy mówić o "grzechu, instytucjonalnym" lub o "strukturach grzechu", bowiem biblijne pojęcie grzechu oznacza przede wszystkim jasną i osobistą decyzję woli ludzkiej. Niewątpliwie jednak, w wyniku grzechu, pogarda i niesprawiedliwość mogą zagnieździć się w strukturach społecznych i politycznych. Dlatego, jak już stwierdziliśmy, wysiłek na rzecz reform powinien obejmować również niesprawiedliwe sytuacje i struktury. Uświadomiono sobie to niedawno, wcześniej bowiem można było nie dostrzegać z taką jasnością odpowiedzialności, o której tu mowa. Z tego punktu widzenia, sprawiedliwość oznacza zasadnicze i prawne uznanie godności wszystkich ludzi, pomyślny rozwój i ochronę podstawowych praw człowieka i zapewnienie sprawiedliwego rozdziału podstawowych środków utrzymania 40.

Jak określić konkretny stosunek między postępem ludzkim a zbawieniem dokonanym przez Boga

Rozważania na temat stosunku między zbawieniem Bożym i wyzwolicielskim działaniem człowieka wykazują potrzebę ściślejszego określenia stosunków zachodzących między postępem ludzkim a zbawieniem, między budową świata i spełnieniem eschatologicznym 41. Tak, jak to wynika z poprzednich wywodów, należy przede wszystkim wyrobić sobie słuszny sąd o stosunku istniejącym między ludzką działalnością a nadzieją chrześcijańską. Należy unikać zupełnego ich rozdzielania tak, by z jednej strony był jedynie świat ziemski, a z drugiej życie przyszłe, które będzie mu zupełnie obce. Lecz podobnie należy unikać "optymizmu ewolucyjnego", który w pełni identyfikuje panowanie Boga z ludzkim dziełem budowy świata i jego biegiem 42.
Sama Konstytucja duszpasterska O Kościele w świecie współczesnym. dokonuje rozróżnienia między wzrostem Królestwa Bożego i postępem ludzkim, jako między dziełem ubóstwienia i dziełem uczłowieczenia, podobnie też między porządkiem łaski a porządkiem działania ludzkiego 43 i to nawet wówczas jeżeli w pierwszym rzędzie mówi się o tym, co zbliża do siebie oba te porządki. Ludzkie posługiwanie na ziemi przygotowuje Królestwo Niebieskie 44. W Królestwie Bożym odnajdziemy najlepsze owoce naszego działania, lecz oczyszczone z wszelkich skaz, rozświetlone, przeistoczone w taki sposób, by pozostała nie tylko miłość 45, ale również jej dzieło 46. Nadzieja eschatologiczna musi się wyrażać również poprzez struktury życia doczesnego 47. Dlatego właśnie Sobór mówi nie tylko o przemijającym charakterze tego świata, ale również o jego przekształcaniu 48. Królestwo ziemskie i Królestwo niebieskie muszą się wzajemnie przenikać pod przewodnictwem wiary, w poszanowaniu swych różnic i w harmonijnej unii 49. Ta nauka została przedstawiona w dekrecie o apostolstwie świeckich: Chrystusowe dzieło odkupienia, mające zasadniczo na celu zbawienie ludzi, obejmuje również odnowę całego porządku doczesnego. Stąd posłannictwo Kościoła nie polega tylko na przekazywaniu ludziom ewangelicznego orędzia Chrystusa i Jego łaski ale także na przepajaniu i doskonaleniu duchem ewangelicznym porządku spraw doczesnych [...] a chociaż się te porządki różnią (duchowy i doczesny), to jednak w jednym planie Bożym tak są ze sobą zespolone, że sam Bóg pragnie cały świat przekształcić w Chrystusie w nowe stworzenie, zaczątkowo już tu na ziemi, a w pełni w dniu ostatecznym 50.
Teksty te zachęcają nas do rozumienia walk o sprawiedliwość oraz udziału w przekształcaniu świata, jako części składowej głoszenia wiary. Samo to wyrażenie ratio constitutiva jest wciąż przedmiotem sporów. Wydaje się ono domagać dokładniejszej interpretacji, zgodnie z którą - trzymając się ściśle znaczenia zwrotu - oznacza on część istotną, ale nie najważniejszą 51. Na ogół objaśnia się teksty Soboru Watykańskiego II, jako sugerujące harmonię między ludzkim wysiłkiem na rzecz budowy świata a zbawieniem eschatologicznym, jako odpowiedź na szkodliwą dychotomię. Dzisiaj, z całą mocą potwierdzając jedność między oboma pojęciami, należy wyjaśnić dokładniej i ściślej istniejące różnice. Sam opór, jaki sytuacje ziemskie stawiają wobec pozytywnych zmian ku dobru, siła grzechu, pewne dwuznaczne skutki postępu 52, pozwalają nam dostrzec jaśniej, w samej jedności historii zbawienia, stałą różnicę między Królestwem Bożym, a postępem ludzkim oraz tajemnicę Krzyża, bez której nie dokonałoby się żadne naprawdę zbawcze działanie 53. Gdy uwypukli się tę różnicę - nie zapominając o jedności łączącej oba pojęcia - nie wprowadza się żadnego rodzaju "dualizmu", jak twierdzą niektórzy. Przeciwnie, to pełniejsze spojrzenie pozwala na cierpliwsze, wytrwalsze i pełne ufności wypełnienie obowiązku popierania dobra i sprawiedliwości; uzbraja ono przeciwko rozczarowaniom, które mogłyby zrodzić nie przynoszące wyników wysiłki.
Ta jedność powiązań oraz różnice znaczące wzajemny stosunek między postępem ludzkim a zbawieniem chrześcijańskim, powinny w swym konkretnym kształcie stanowić z pewnością przedmiot nowych badań i analiz. Stanowią one bez wątpienia jeden z podstawowych obowiązków dzisiejszych teologów. Podstawowego charakteru omawianej jednostki nie można jednak pominąć ze względu na jej głębokie zakorzenienie w samej rzeczywistości. Z jednej strony, konkretna historia pod pewnymi względami jest właśnie płaszczyzną, na której świat przekształca się tak bardzo, że dociera do samej tajemnicy Boga. To właśnie dlatego "pozostaje" miłosierdzie i jego owoce. Taka jest ostateczna racja możliwości istnienia elementu, który łączy dobro i prawo ze zbawieniem, nawet jeżeli nie jest to pełna jedność, bowiem wypełnienie eschatologiczne "obala" i "każe przeminąć" konkretnej historii. Z drugiej strony, Królestwo Boże "kieruje" historią i w sposób absolutny przekracza wszelkie możliwe dokonania ziemskie; widzimy je wówczas jako działanie Boga. Implikuje to zerwanie z tym światem, niezależnie od stopnia doskonałości, jaki w nim uznajemy. W historii każdej jednostki ten brak ciągłości jest odczuwalny jako śmierć, ale rozumiany jako "przekształcenie", dotyczy całej historii jako "utrata" świata. Taka "dialektyka", wyrażona przez owe dwa nie dające się zredukować pojęcia, nie znajduje rozwiązania; nie może i nie powinna być usunięta z obecnego życia w stanie "przemijalności". Wypełnienie eschatologiczne, na które jeszcze oczekujemy ("rezerwa eschatologiczna") jest przyczyną, dla której stosunek między Królestwem Bożym i historią nie może być wyrażony ani w formie monizmu ani dualizmu; w konsekwencji definicja tego stosunku z samej swej natury musi pozostać jakby w zawieszeniu. Zresztą, stosunek między głoszeniem zbawienia eschatologicznego a konstrukcją przyszłości w czasie historycznym nie może być zdefiniowany w sposób jednoznaczny, czyli biorąc pod uwagę wyłącznie harmonię lub tylko różnice. Być może tak właśnie można objaśniać te słowa Jezusa przytoczone przez świętego Łukasza: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest (Łk 17, 20). Konstytucja duszpasterska O Kościele w świecie współczesnym ukazuje inną konsekwencję tego podstawowego stosunku między historią a zbawieniem: Nie znamy czasu, kiedy ma zakończyć się ziemia i ludzkość, ani nie wiemy, w jaki sposób wszechświat ma zostać zmieniony 54.
Takie jest z pewnością formalne rozstrzygnięcie naszego problemu, które zresztą potwierdzają zasadnicze fakty Objawienia. Jednak w konkretnym przebiegu tego stosunku możemy dostrzec odmienne warianty przekształcania się tego stosunku w rzeczywiste fakty, z których powstają odmienne od siebie wzajemne formy wyrazu. Aby poprawnie wybrać sposoby stosowania tego rozwiązania na przestrzeni dziejów i na przykład w regionach należących do dawnego, nowego lub trzeciego świata, należy postępować w sposób odmienny. To co jest słuszne dla krajów europejskich i Ameryki Północnej, najbardziej zaawansowanych w rozwoju przemysłowym stymulowanym przez chęć zysku, nie będzie równie stosowne w odniesieniu do kontynentów i obszarów świata, na których większość ludzi cierpi niedostatek. Niezależnie jednak od stopnia tych odmienności, nie wolno odrzucać podstawowego, wyżej omówionego stosunku zachodzącego między postępem ludzkim a zbawieniem chrześcijańskim. W tym celu mamy do dyspozycji w pełni jednoznaczne kryteria. Narusza się na przykład wyżej omawiany podstawowy stosunek, jeżeli uprzywilejowuje się działanie na rzecz wyzwolenia społecznego i politycznego w tym stopniu, że odsuwa się na plan dalszy kult Boga, modlitwę, eucharystię i inne sakramenty, etykę indywidualną, zagadnienia celu ostatecznego (śmierć i życie wieczne), nieugiętą walkę, którą należy prowadzić w czasie historycznym z mocami ciemności 55. Z drugiej strony, w sytuacji dominacji grzechu i niesprawiedliwości, należy głosić i realizować prawdy wiary, o których mówiliśmy. W ten sposób oddaje się sprawiedliwość Królestwu Bożemu i zaprzecza się zarzutowi, który często wysuwa się przeciwko Kościołowi, że zamyka oczy na nędzę ludzką i usypia biednych w ich rozpaczy. Niesienie prawdziwej pociechy i podtrzymywanie fałszywych nadziei, ograniczanie się do pozornego współczucia, to dwie zupełnie różne rzeczy.

Stosunek zachodzący między postępem ludzkim a zbawieniem w misji Kościoła

Kładąc nacisk na to, czym Kościół jest dla świata, podkreśla się jednocześnie, że wspólnota kościelna znajduje się zawsze w konkretnych warunkach, w których pewne wybory polityczne zostały już dokonane. Mimo, że Kościół stanowi wspólnotę szczególnego rodzaju, nie może nigdy zapominać, że żyje na swego rodzaju arenie, na której współzawodniczą ze sobą kandydaci do władzy, gdzie władza jest naprawdę realizowana w taki czy inny konkretny sposób i gdzie panują związane z tym ideologie. Ze względu na swe pochodzenie, nadprzyrodzony charakter i powołanie religijne oraz nadzieję eschatologiczną, Kościół nie wiąże się w sposób wyłączny i nierozdzielny z żadną rasą czy narodem, z żadnym praktycznym partykularnym układem obyczajów, żadnym dawnym czy nowym zwyczajem 56. Nie można go identyfikować z żadnym systemem społecznym ani łączyć go z nim w sposób konieczny i nierozerwalny. Jeżeli Kościół musi strzec się przed mieszaniem go w intrygi kół dążących do władzy, nie może jednocześnie stale zajmować stanowiska "neutralnego", "obojętnego", ani zamykać się stale w "apolityczności". Oczywiście, w obecnej dobie, w wielu regionach świata te możliwości działania są tak ściśle ograniczone, że często musi on dawać świadectwo wiary w innych formach; lecz nie są one mniej profetyczne niż na przykład cierpienie na wzór Jezusa Chrystusa lub narzucone siłą milczenie. Nie wolno mu, wzorem sił politycznych, uciekać się do pewnego rodzaju wybiegów i manewrów, musi jednak z uwagą oceniać polityczny wydźwięk pewnych swych kroków lub zaniechana Może się zdarzyć, że ryzykuje błąd współwiny, jeżeli nie demaskuje sytuacji biednych, uciskanych i ofiar niesprawiedliwości; groźba ta jest tym większa, jeżeli ukrywa taki stan rzeczy i odmawia zajęcia się nim. Musi więc, na wzór proroków Starego Testamentu, wysubtelnić swe sumienie, aby w świetle wiary podjąć krytykę sytuacji społecznych. Jest on solidarny z biednymi. Należy pojmować to słowo we wszystkich jego zakresach znaczeniowych, które obejmują na przykład ludzi dotkniętych. ułomnością duchową, psychologiczną i niedostatkiem. Niesienie skutecznej pomocy tym "biednym" jest oczywiście już od starożytności jednym z zasadniczych zadań Kościoła i jego członków. Dziś jednak stało się to najwspanialszym świadectwem żywej wiary, a dla wielu ludzi spoza Kościoła naczelnym kryterium jego wiarygodności.
Budowa i reforma porządku społecznego jest przede wszystkim zadaniem świeckich 57. Ale cały Kościół reprezentowany przede wszystkim przez urząd Ojca Świętego, biskupów, kapłanów i diakonów, nie ma prawa milczeć, gdy deptana jest godność ludzka i podstawowe prawa człowieka. Tak więc cały Kościół może być zmuszony do bezzwłocznego i pełnego mocy wyrażania swego zdania. Zresztą w wielu sytuacjach chrześcijanie dysponują pełną swobodą wywierania sposobów dążenia do wspólnego celu 58. W konsekwencji nie można w pełni uniknąć kontrowersji między poszczególnymi grupami chrześcijan w dziedzinie społecznej i politycznej. Od chrześcijan, którzy na pierwszy rzut oka zdają się sobie przeciwstawiać, gdyż obrali odmienne drogi działania, Kościół żąda wysiłku, by w duchu życzliwości i szacunku, starali się wzajemnie zrozumieć swe stanowiska i motywacje 59. Nie kryjąc swych poglądów osobistych, każdy powinien troszczyć się o realizację wspólnego celu dzięki swym radom i zachętom. Mimo całej różnorodności sposobów myślenia, chrześcijanie nie mogą nigdy zapomnieć o tym aksjomacie Soboru Watykańskiego II: Silniejsze jest bowiem to co wiernych łączy, niż to, co dzieli 60.
Jedność Kościoła jednak zostaje zagrożona [...]. Tam, gdzie istnieją między "klasami" nierówności, nie można uniknąć pewnych walk. Chrześcijanin wyróżnia się przede wszystkim przez sposób, w jaki usiłuje rozwiązać te konflikty. Nie uprzywilejowuje użycia siły przeciwko sile, ale stara się zmienić sytuację innymi sposobami, jak na przykład poprzez kształtowanie sumień, wymianę argumentów, poparcie udzielane nie gwałtownym formom walki. Nie wolno chrześcijanom lekceważyć zasadniczego celu, jakim jest pojednanie. Należy również uniknąć doprowadzania do sytuacji, w których spory na tematy społeczne i polityczne będą dominować w tym stopniu, że na przykład chrześcijanie reprezentujący odmienne poglądy nie będą już wspólnie celebrowali Eucharystii lub będą się z niej wzajemnie wykluczali. Wybór polityczny nie ma prawa stać się tak ostrym, by naruszyć powszechność chrześcijańskiej nowiny o zbawieniu. Nowina ta musi być niesiona wszystkim ludziom, również bogatym i wyzyskiwaczom. Kościół nie może wykluczyć żadnego człowieka ze swego miłosierdzia. Dlatego musi nieustannie przypominać i ożywiać troskę o niedopuszczenie do tego, by z polityki uczyniono wartość wprost absolutną. Tymczasem wyłączny, nietolerancyjny wobec innych prądów wybór polityczny, staje się despotyczny i narusza samą strukturę polityki. Kościół ma obowiązek, od którego nie wolno mu się uchylać, sprzeciwiania się dyktatorskim rewindykacjom państwa, które pretendowałoby do zupełnie samodzielnego i wyłącznego regulowania wszystkich wymiarów egzystencji. Niewątpliwie w takich warunkach Kościół ma trudności lub wręcz nie może publicznie ujawniać swego zdania. Jednak wypełnia swój obowiązek, gdy wzorem swego Pana z samozaparciem protestuje przeciwko omawianym nadużyciom, gdy cierpi w milczeniu lub nawet wkracza na drogę męczeństwa. Prawdziwe wyzwolenie chrześcijańskie, prowadzące do wolności, nie może zostać zahamowane nawet w sytuacjach skrajnych. Oto nasza pociecha, oto główny motyw naszego zaufania.

ZAKOŃCZENIE

Analiza tych zagadnień ze szczególną jasnością ukazuje różnorodność sytuacji, w jakich żyją kościoły lokalne w łonie całego Kościoła katolickiego. Różnorodność ta, jako taka, wciąż budzi niepokoje. Może się wydarzyć, że czasami ciężar nierówności społecznych, kulturalnych i politycznych staje się tak wielki, że to co stanowi ośrodek wspólnej wiary, wydaje się, iż nie może doprowadzić do przezwyciężenia napięć i podziałów. Sama wymiana poglądów i badania w łonie Międzynarodowej Komisji Teologicznej z całą jasnością ukazały, jak bardzo różne są warunki różnych ludów. W Kościele jednak nikt nie może mówić jedynie we własnym imieniu. Wszyscy muszą usłyszeć krzyk swych braci, niezależnie od tego, w jakim zakątku świata się znajdują, wszystkich tych, którzy doznają niesprawiedliwości, uginają się pod brzemieniem cierpienia, cierpią nędzę i męki głodu. W tej dziedzinie musimy uczyć się jedni od drugich, aby nie stosować w nowej formie błędnych rozwiązań, które na przestrzeni dziejów Kościoła i społeczności ludzkiej były wcielane w życie, powodując wiele cierpień. Czyż można zapomnieć, jaki przykład w tej dziedzinie stanowi radykalne przyznawanie priorytetu wymiarowi politycznemu!
W tych wysiłkach łączy nas działanie Ducha Chrystusa. W tej dziedzinie jedność i katolickość, którą Kościół łączy z różnorodnością ludów wchodzących w jego skład i odmiennością typów cywilizacji, są dla nas darem i wymogiem. To co zostało z trudem osiągnięte nie może być lekkomyślnie narażone na szwank. Ten wymóg jest szczególnie ważny w odniesieniu do wszystkich zagadnień dotyczących stosunku między postępem ludzkim a zbawieniem chrześcijańskim.

Przypisy:
1. KDK 4.
2. Por. EN 30-38.
3. Por. Łk 4, 18 n.
4. Por. KDK 39.
5. Por. KDK 10, 11, 57, 59, 61; DM 8; PP 15-16.
6. Por. KDK 22, 26, 38, 41, 57, DWR 12.
7. Por. Konstytucja Dei Filius Vaticanum I, DS 3005.
8. Wj l-24.
9. Wj 24.
10. Por. np. Ps. 18.
11. Am 2, 6 n; 3, 10, 5, 11; 6, 4 n., 8, 4 n..
12. Iz 5, 8 n; Mi 2.
13. Iz l, 17, 23; 10, l n.
14. Iz 3,1 n; l, 21 n.; 10, l n.
15. Iz 5, 8.
16. Iz l, 21 n.; 3, 14 n.
17. Jdt 9, 22 n.; l Krl 12.
18. Jl 3, l n.
19. Iz l, 24 n; Wj 3, 7-9; Ps 103, 6; 72, 12n; Pwt 10, 77.
20. Por. Ez 18; Jr 31, 29 n.
21. Por. np. Iz 55, 3-5; Wj 34; 40-18; Jr 31, 31 n.
22. Por. Ps 9; 10; 40; 72; 146; Jdt 9, 11.
23. Por. Wj 22, 10; Kpł 19, 13, 18, 33; Pwt 10, 18, 24, 14; Ps 82, 2-4.
24. Por. Iz 61; Łk 4, 16 n.
25. Por. Mk 12, 29 n; Kpł 19, 18.
26. Por. Mt 5, l-7, 29 zwłaszcza 5, 3-12.
27. Łk 6, 35; Mt 25, 31-46.
28. Por. np. Łk 6, 24 n; Mt 6, 24; l Kor 11, 20 n; Łk 12, 16; Jk 2, l n; 5, l n.
29. Por. Łk 6, 20; l Kor 12, 22 n.
30. Mk 10, 21; Łk 12, 33.
31. Por. Mk 10, 42-45; Mk 20, 25-28; Łk 22, 25-27.
32. Por. Mt 23, 8; 25 41 n.
33. Por. 2 Kor 8, l n.
34. Por. l Kor 12, 28; 15, 15; Rz 12, 7; 16, l; Flp l, l; l Tm 3, 8-12.
35. Rz 5-7.
36. Ga 5, l.
37. Por. Ga 5, 6, 13.
38. Por. Ga 5, l.
39. Por. Mt 25.
40. Populorurm progressio, 21.
41. Schema pontiftciale commissionis a Iustitia et Pace, The Church and Human Rights, Vatican City 1975.
42. Dokument Synodu Biskupów z 1971 roku O sprawiedliwości w świecie, 5.
43. KDK 36, 38-W; 42, 43, 50; DA 7.
44. KDK 38.
45. Por. l Kor 13, 8.
46. KDK 39.
47. KK 35.
48. KK 38, 39.
49. KK 36.
50. DA 5, 52.
51. Jest to interpretacja osiągnięć Synodu Biskupów z 1974 roku.
52. DA 7.
53. KDK 22, 78.
54. KDK 39.
55. KDK 13.
56. KDK 42, 58, KK 9.
57. DA 7; KK 31, 37; KOK 43.
58. KDK 43.
59. Octogesima adveniens, 50.
60. KDK 92.

Tłumaczyła z języka włoskiego Barbara Różycka.
Adiustacja tekstu: Grzegorz Kulik.