PAPIESKA KOMISJA IUSTITIA ET PAX

"SELF-RELIANCE" - LICZENIE NA SIEBIE

We wspólnocie międzynarodowej, poszukującej nowego ładu na świecie przyjmuje się nowy termin: self-reliance. Trudno go przetłumaczyć, jeśli pragnie się zachować jednocześnie całe bogactwo znaczeniowe, jakie posiada on w języku angielskim. Compter sur soi - liczyć na siebie samego - jest chyba najlepszym odpowiednikiem francuskim, ale należałoby tu także wspomnieć o uwarunkowaniach prawnych - autonomii - i kulturowych - wrośnięcia w żywą tradycję - takiej woli odpowiedzialności. Zachowamy więc określenie angielskie, z tym, że będziemy stosować wyrażenia francuskie dla oddania różnych aspektów, które to pojęcie zawiera, jeśli tylko stosuje się je w coraz bardziej złożonych dziedzinach życia społecznego.
Na początku "dziesięcioleci pracy dla rozwoju" kładziono nacisk na solidarność. Kraje bogate, z uwagi na przekonanie moralne i realizm sytuacji, odczuwały, iż muszą pomagać Krajom Trzeciego Świata w wypracowywaniu form nowoczesnej gospodarki. Uzyskano w nim nawet wyniki godne uwagi. Jednakże przeświadczenie o jego niekorzystnej sytuacji wciąż się utrzymuje, pogłębione jeszcze powszechnym kryzysem gospodarczym. Poza tym, niepokój o środowisko, o zasoby energetyczne i surowcowe wykazuje dobitnie, że nie można myśleć o upowszechnianiu modelów rozwoju opartych na marnotrawstwie tych dóbr. Trzeba więc znów od podstaw podjąć tę działalność kierując się nowymi zasadami, zarówno w krajach bogatych, jak i ubogich. Odblokowanie zdolności twórczych człowieka, które ze względu na dawne uwarunkowania były nie wykorzystane, tłumione, czy też nawet wcale nie mogły się ukształtować: self-reliance jest przede wszystkim koniecznością, żądaniem i ambicją krajów ubogich.
Obecność Kościoła w tym zakresie miała charakter czynny. Wartościował on, tak dalece, jak tylko było to w jego mocy, dążenie do większej solidarności, uwydatniając jej podstawy antropologiczne, moralne i duchowe; zachęcał do przeobrażenia mentalności i zreformowania istniejących struktur, bez których nie byłoby to możliwe. Kładąc na to większy nacisk niż na konieczność doraźnej pomocy narodom pragnącym stać się sprawcami własnego rozwoju, tym samym przyczyniał się on niejako do wyzwolenia aktualnego dążenia na rzecz owej self-reliance. U zarania nowego etapu jest mu odtąd łatwiej dowartościowywać to nowe dążenie, ukazując jednocześnie jego ludzkie podstawy i wymagania. Przypomina on z całą siłą, że oczekiwaną self-reliance można osiągnąć tylko wtedy, gdy pozostaje ona od samego początku niezastąpionym impulsem działania.
W ramach misji, którą powierzono Komisji "Iustitia et Pax", publikacja ta ma być dokumentem roboczym dla bardziej zróżnicowanych grup. Inspirują nas bowiem różne spostrzeżenia, oddźwięk, który znajduje self-reliance w różnych krajach i na różnych konferencjach międzynarodowych. Nie wdając się w analizę takiego "modelu" samodzielnego rozwoju na etapie prób w takim czy innym kraju, nie zatrzymując się przy różnych założeniach ideologicznych, w ramach których temat ten opracowuje się tu i ówdzie, staramy się uchwycić wspólne i stałe cechy tego kierunku idei i działania. Do dyskusji wprowadzamy elementy doktrynalnego dziedzictwa Kościoła, które mogą wyjaśnić i odnaleźć w tej konfrontacji nowe rozwiązania. Nie idzie tu bynajmniej o podważenie jakiegokolwiek modelu organizacji społeczeństwa poprzez teksty Nauczycielskiego Urzędu Kościoła, ani tym bardziej o twierdzenie, że da się z nich wysnuć jakiś model całkowicie dopracowany 1. Wszakże, żyjąc w czasach współczesnych, słuchając ich aspiracji, warto sięgnąć do naszych źródeł, zgłębić nasze przekonania. Dopiero wtedy będziemy mogli swobodniej i wspaniałomyślniej uczestniczyć we wspólnym wysiłku, którego niepewności, błądzenie, zapał i ryzyko dzielimy jako ludzie żyjący wśród ludzi.
Grupy, które włączą się do naszych starań o dokładniejsze i konkretniejsze wznowienie rozpoczętej przez nas analizy, w oparciu o swą specyficzną sytuację, będą miały za zadanie pogłębiać i wcielać nauki Nauczycielskiego Urzędu Kościoła, zgodnie z wytycznymi, które Paweł VI podał w Octogesima adveniens 2. Komisja "Iustitia et Pax" chętnie przyjmie wszelki wkład i sugestie mogące poszerzyć te badania w chwili, gdy wspólnota międzynarodowa pracuje nad wytyczeniem kierunków "trzeciego dziesięciolecia walki o postęp".
Za ramy rozważań posłużą nam cztery propozycje: self-reliance jest decydującym czynnikiem napędowym budowy nowego porządku międzynarodowego; przenika on i ożywia wszystkie dziedziny działalności człowieka zawarte w tej budowie; stale się doskonali i odnajduje ducha w podstawowych wspólnotach ludzkich zdolnych do samostanowienia i samorządności; perspektywa powszechnej solidarności, do której zmierza self-reliance, nie jest jednak celem odległym i statycznym: stanowi ona per se siłę przyciągania i jedności dla wszystkich wysiłków grup i narodów. Oznaczałoby to, że część ta jest konieczna dla zrównoważenia ogółu badań, których są one uwieńczeniem i które od samego początku stają się jasne w tej perspektywie.

I
SELF-RELIANCE DYNAMIZMEM REGULUJĄCYM

Self-reliance nie ma nic z zamknięcia się w sobie, izolacji, lecz coś z powrotu do jednostki i jej dynamizmu. Konotacja jest tu wybitnie pozytywna. Pełny zakres pojęciowy jest mniej widoczny w rzeczowniku (self-reliance) niż w przymiotniku (self-reliant) 3 połączony z rzeczownikiem rozwój, od którego przyjmuje treść. Akcent położony jest więc na rozwój. Ale po to, aby rozwój ten był autentyczny a nie wyrodził się w zwykłe nagromadzenie obcych elementów, musi on pochodzić od wewnątrz człowieka, narodu, tradycji. Tym, co się wyraża z całą siłą w tym nowym słowie, jest pojęcie odpowiedzialności, wola danego narodu przyjęcia głównej odpowiedzialności za własny rozwój; fakt, że odpowiada on za siebie nie jest traktowany "po ojcowsku". "Liczenie na siebie", widziane w skali narodu - mutatis mutandis - jest tym, co Populorum progressio mówi o każdym człowieku.
W przeznaczeniu Bożym każdy człowiek ma się rozwijać, gdyż wszelki przejaw życia już jest powalaniem. Od urodzenia dany jest wszystkim, jeszcze nie rozwinięty, zasób zdolności i cnót, aby służyły one dobru: ich rozwój, plan wykształcenia uzyskanego od środowiska i z wysiłku osobistego, pozwoli każdemu na skierowanie się ku przeznaczaniu, które proponuje Stwórca. Obdarzony inteligencją i wolnością, odpowiada on za swój rozwój tak samo, jak za swoje zbawienie. Każda osoba, której pomagają, a niekiedy przeszkadzają, ci, którzy ją wychowują i otaczają, pozostaje bez względu na wywierany na nią wpływ, głównym autorem własnych sukcesów i niepowodzeń: poprzez sam wysiłek własnej inteligencji i woli, każdy człowiek może wrastać w ludzkości, znaczyć więcej, być czymś więcej 4.
Ażeby inteligencję ludzką od razu właściwie ukierunkować, może nam pomóc obraz żywego organizmu, z tą jednak niezbędną korektą aby nie czynić ze społeczności ludzkiej jakiegoś nadorganizmu, w którym nie byłby uwzględniony osobowy charakter jednostki, nieodłączny dla każdego z jej członków. Dla uwydatnienia słuszności tej uwagi, porównując naród do pewnego organizmu żywego spostrzegamy oczywiście, iż nie może się on rozwijać tylko w warunkach nieustannej wymiany z całym otoczeniem, z innymi narodami, ale - właśnie co go charakteryzuje: niesie on w swej zbiorowości żywotną zasadę wzrostu. Ta żywotna zasada jest zarazem: oryginalnym źródłem dynamizmu; wewnętrznym regulatorem, który integruje i przyswaja obcy wkład według specyficznego prawa wzrostu i postępu społecznego, zapewniając skoordynowany rozwój dobra narodu pod każdym względem, materialnym i niematerialnym; otwarciem się ku innym narodom i ku solidarności, której perspektywą jest cała ludzkość i świat, w którym ona żyje.
Aby jeszcze bardziej uściślić ludzki aspekt tej żywotnej zasady, powiedzmy, że chodzi tu nie o żywotną zasadę, typową dla świata roślinnego czy zwierzęcego, lecz o zasadę, która dotyczy wolności. Właśnie poprzez dobrowolne i rozumne działanie naród uświadamia sobie prawo do rozwoju i wciela je jako swą zdolność, jako swoją możliwość. Self-reliance oznacza więc żywotną zasadę wewnętrzną, która ma funkcjonować jako władza; jest to coraz większa zdolność narodu do dźwigania swej przeszłości, decydowania o własnej przyszłości i wnoszenia wkładu, na zasadach równości, w nadawaniu nowego kształtu światu i ludzkości, w które jest ona wcielana.
Otwarcie się ku innym i solidarność są więc obecne od samego początku. Nie tylko jako perspektywa, lecz także jako "ośrodek twórczy": solidarność umożliwia i ożywia dynamizm self-reliance. W miarę wzrostu self-reliance, sama solidarność rozwija się, pogłębia, staje się bardziej świadoma i dobrowolna; przybiera realny kształt w założonych systemach instytucjonalnych (zaopatrując się w środki, które powiększają i koordynują wysiłki różnych narodów), nadaje spoistość, formę i ducha nowemu porządkowi międzynarodowemu. Ale właśnie: tak wykształcona solidarność oczekiwana jest jako wkład narodów, które we wspólnym dziele zaznaczają swą odrębną osobowość dzięki self-reliance. Właściwie pojęta self-reliance to swobodne i dobrowolne połączenie odpowiedzialnego i samodzielnego rozwoju różnych narodów, które z faktycznej solidarności często jeszcze nieukształtowanej i krótkotrwałej czyni solidarność świadomą, organiczną i żywą jako wyraz jedności rodziny ludzkiej.

II
DROGI SELF-RELIANCE

Teraz zbadamy bardziej szczegółowo, jak się self-reliance rozwija, zmienia i wzbogaca w miarę jej przenikania do coraz bardziej złożonych stosunków ekonomicznych, kulturalnych i politycznych. Wyrażają to kolejno jej następujące idee: opanowanie obszaru (ziemskiego i morskiego), na którym żyje naród, łącznie z wszelkiego rodzaju bogactwami w nim zawartymi: samowystarczalność w dziedzinie środków spożywczych i zasadniczych potrzeb życiowych; rozwój endogenny, który umiejscawia wzrost gospodarczy w planowej realizacji społeczno-kulturalnego powołania narodu; niezależność polityczna obejmująca i integrująca wszystkie poprzednie aspekty.

1. Opanowanie obszaru państwowego i jego bogactw

Najgłębszym sensem procesu self-reliance, zarazem materialnym uwarunkowaniem jego realizacji jest opanowanie przez każdy naród swego obszaru lądowego i morskiego wraz z bogactwami, które on zawiera; opanowanie tego, co udostępnia narodowi geografia i powierza niejako jego odpowiedzialnemu zarządzaniu: bogactw roślinnych, mineralnych, źródeł energii...
Takie zagospodarowanie już oznacza samo przez się odpowiedzialność: bez względu na to, czy danemu narodowi zależy na natychmiastowej eksploatacji własnych bogactw, czy też na przygotowaniu się do ich eksploatacji w sposób skuteczny, racjonalny, z myślą o przyszłości. Z myślą o problemach środowiska naturalnego, jego zanieczyszczenia - pozostawienia zatem w rezerwie przybrzeżnych obszarów morskich, które mogłyby być niezwłocznie wykorzystane przez inne, bardziej rozwinięte narody, dla osiągnięcia własnych korzyści.
Taki postulat na rzecz szczególnego zawładnięcia przez każdy naród bogactwami, które skądinąd stanowią część "wspólnego dobra ludzkości", nawiązuje do tradycyjnie stosowanego argumentu za indywidualnym przywłaszczeniem sobie dóbr, należących przecież do "wspólnego dobra społecznego": jakie są więc granice wolności każdego narodu wobec konieczności dyktowanych potrzebą, a szczególnie - wobec nieuzasadnionej ingerencji innych narodów, czy nadużywających swej władzy organizacji ponadnarodowych? Granice odpowiedzialności działania tych ostatnich w zakresie intensywnego eksploatowania przez nie bogactw naturalnych w warunkach wyłącznego, szybko biurokratyzującego się zarządzania, opanowywanego przez tych, którzy mogliby zawładnąć instytucjami światowymi, co byłoby przecież fatalne dla prawdziwej self-reliance. Wszystkie rządy dochodzą w tym względzie do identycznych wniosków, jakiekolwiek by nie były ideologie, na które się przy tym powołują. W zasadzie chodzi tu o model organizacji społeczeństwa o charakterze nieprzemijającym. Kościół uznaje jej wartości, tak samo kiedyś jak i obecnie. Wciąż przypomina dobitnie jaka jest jej funkcja społeczna: wykazaliśmy w poprzedniej publikacji Powszechne przeznaczenie dóbr, że wyższa zasada ich powszechnego przeznaczenia przyświeca wszelkim szczególnym przywłaszczaniom sobie dóbr, nawet w obrębie narodu, i że zasada ta wymaga zwłaszcza poszanowania czy przywrócenia wspólnoty dziedzictwa tam, gdzie znajduje wyraz i kształtuje się bardziej integralna solidarność narodów, szczególnie w dziedzinie wykorzystania otwartych przestrzeni morskich.

2. Samowystarczalność w dziedzinie produktów spożywczych i zasadniczych potrzeb życiowych

Na podstawie tego, co zostało powiedziane, self-reliance jako proces dynamiczny rozpoczyna się z chwilą, gdy naród czyni wszystko, by się wyżywić samodzielnie i rozwiązać swe podstawowe problemy życiowe, materialne i duchowe, takie jak lecznictwo, trudności mieszkaniowe, braki odzieży, analfabetyzm. Na tym etapie self-reliance oznacza względną lecz rzeczywistą samowystarczalność: aby każdy naród mógł wytwarzać jak najwięcej własnych produktów żywnościowych i zmniejszyć do minimum uzależnienie od innych w dziedzinie zasadniczych potrzeb życiowych.
W ten sposób naród wypracowuje sobie pewien stopień uniezależnienia się od niedostatków: przekracza próg, poza którym może się rozegrać jego przygoda ludzka. Wypracowuje on sobie pewien stopień uniezależnienia się od ingerencji innych krajów. Obecnie jedynie narody bogate i silne (jak na przykład Anglia w XIX wieku) mogą sobie pozwolić na ten luksus, jakim jest zależność od innych w gospodarce żywnościowej, nie narażając jednocześnie własnej wolności czy prestiżu. Oczywiście, nie należy to do pozytywnych przejawów obcego życia międzynarodowego, zaś skrajne przypadki dotkliwego braku środków żywnościowych wzbudzają odruchy solidarności na większą skalę. Nie są one jednak w stanie zmienić faktu, iż prosta zależność od innych w zakresie wyżywienia stanowi poważne obciążenie dla narodów biednych troszczących się o zrównoważenie własnego bilansu handlowego i naraża je na presję ideologiczną i polityczną ze strony tych, którzy im pomagają.
Proces stopniowego usamodzielniania się zachodzący w łonie każdego narodu wymaga dokładnego zwrócenia uwagi na masy rolników, które w Trzecim Świecie i w skali globalnej stanowią większość ludności. Dlatego też należy wykazywać zrozumienie dla ich techniki, infrastruktury, stopy życiowej, tradycyjnych i współczesnych form solidarności. W przeciwnym przypadku ekonomika dezintegruje formacje społeczne, prowadzi do wewnętrznych i zewnętrznych monstrualnych migracji ludności, które stanowią z kolei nowe zagrożenie ekonomiczne. Wbrew opinii zachodniej, zamkniętej we własnych problemach, Jan XXIII nie wahał się zaznaczyć, już w 1961 roku, w Mater et Magistra, że problemem społecznym na skalę światową jest dysproporcja między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się i że dotyczy to w szczególności ludności rolniczej. Stąd doniosły rozdział poświęcony ekonomii rolnej 5.
Tak rozumiana self-reliance jest czynnikiem uzdrawiającym dla całej gospodarki światowej: skoro pomoc ma na celu absolutną likwidację nędzy, skoro stawia sobie za cel doprowadzenie wszystkich narodów do stanu, w którym samowystarczalność w dziedzinie żywności wyzwala ukrytą energię, to stwarza ona tym samym dynamiczne bodźce do wspólnego wysiłku. Kraje ubogie, które pójdą tą drogą, mogą przywrócić zwartość własnych społeczeństw, dynamizm i radość życia tam, gdzie usilne staranie o większą stopę wzrostu dochodu narodowego, wyrażonego w danych abstrakcyjnych, implikuje ucisk społeczny i prowadzi do powstania klas uprzywilejowanych. Zresztą, silne ekonomie, oparte na marnotrawieniu dóbr, coraz rzadziej zapewniają szczęście swym narodom. 14 listopada 1975 roku Paweł VI mówił do uczestników konferencji FAO: Interesuje Was często najliczniejsza, najbardziej pogardzana część ludności: ludność rolnicza, zwłaszcza ta w Trzecim Świecie. Następnie, co może się wydać bardziej paradoksalne, podstawowe zadanie gospodarki, które polega na wyżywieniu ludzi jest cennym regulatorem życia gospodarczego: uwydatnia ono skandaliczne marnotrawstwo, którego sumienie nie może tolerować w chwili, gdy liczne istoty ludzkie umierają z głodu. Jej wysiłki zmierzają do zaspokojenia potrzeb tam, gdzie zbyt często ją stymulują i sprowadzają z właściwej drogi urojone potrzeby 6.
Samowystarczalność nie oznacza wcale autarkii. Już w obecnym stadium gospodarki żywnościowej self-reliance ujmuje otwarcie się, pobudza do coraz większej solidarności. Są przecież kraje, których warunki klimatyczne i glebowe nie pozwalają myśleć o samowystarczalności w dziedzinie wyżywienia, zwłaszcza, jeżeli się weźmie pod uwagę fakt, że polegając jedynie na rodzimej kulturze niektórych krajów już ryzykuje się niedobór żywności. W większości przypadków nie osiągnie się samowystarczalności w skali narodowej lecz w skali regionu, zbiorową self-reliance. Wysiłki zmierzające do osiągnięcia istotnej samowystarczalności w dziedzinie wyżywienia w szczególny sposób prowadzą do wykształcenia głębokich, realistycznych, ludzkich i technologicznych więzów solidarności między narodami, które wypełniają te wspólne zadanie. Wprawdzie nawet w skali poszczególnych regionów całkowita samowystarczalność w dziedzinie żywności nie będzie zjawiskiem częstym, dopiero solidarność między regionami, zmuszonymi do nawiązywania szczególnie bliskiej współpracy z krajami, których rolnictwo rokuje wyjątkowe możliwości, otworzy horyzonty solidarności o szerszym zasięgu.

3. Gospodarka scentralizowana

Priorytetowe dążenie do samowystarczalności w dziedzinie żywności nie oznacza chęci ograniczenia gospodarki krajów ubogich do rolnictwa ani odłożenia na później rozwoju ich przemysłu. Aby wyjść naprzeciw zapotrzebowaniom na żywność i rozwojowi rolnictwa, bardziej kompleksowa ekonomia typu przemysłowego jest nieodzowna. Podkreśla to dobitnie Populorum progressio 7. Taka bardziej kompleksowa ekonomia nie może mieć i nie ma na celu osiągnięcia tego samego stopnia samowystarczalności, co ekonomia rolnictwa. Tutaj zasada self-reliance oznacza coś bardziej jakościowego: gospodarka każdego kraju musi odnaleźć, wyzwolić i umocnić swą wewnętrzną zasadę spójności, regulacji i wzrostu: gospodarka oparta na self-reliance oznacza ekonomię scentralizowaną.
Dopóki gospodarka nie osiągnie tej wewnętrznej regulacji, jest ona podatną na wpływy zewnętrzne, narażona na koniunkturę zewnętrzną, którym ulega i wobec których jest bezsilna. Może ona panować nad poszczególnymi fazami rozwojowymi czy sektorami, niekiedy dość prężnymi, lecz w końcu czynniki te doprowadzają coraz bardziej do zachwiania równowagi społeczno-ekonomicznej, przygotowując brzemienny w skutkach kryzys. Jest to rozwój rozkładający od wewnątrz.
Dla osiągnięcia tego bardziej wartościowego stadium self-reliance, wymiana z innymi krajami staje się koniecznością imperatywną, co raz jeszcze dowodzi, że self-reliance jest czymś więcej niż autarkią. Jest urozmaiconą wymianą, zapewniającą to, by ekonomia danego kraju nie była oparta tylko na kilku rodzajach wyrobów, czy zbyt zależna od jakichś partnerów, od jednego silnego partnera albo jakiegoś szczególnego systemu ekonomicznego. W wymianie takiej celem więc powinno być urozmaicenie produkcji krajów ubogich, zwiększenie ich udziału w przetwarzaniu produktów pierwotnych, w transporcie, handlu przetworzonymi wyrobami, dostępności nowoczesnych technologii, korzystanie ze światowych rezerw walutowych.
Wewnętrzna zasada wzrostu umocni się tylko wtedy, gdy gospodarka Trzeciego Świata będzie przez jakiś czas korzystać z ochrony granic, popierania eksportu, wchodzącego stopniowo w wymagającą konfrontację z innymi systemami ekonomicznymi. Nie należy pozostawiać ekonomii na łasce ślepej konkurencji - która nie ma w sobie nic "naturalnego" - lecz stworzyć obszary ekonomiczne, granice i zasady konkurencji, które dają prawdziwą szansę dla wszystkich uwzględniając osiągnięty poziom rozwoju gospodarczego 8. Zakłada to mianowicie: zbiorową self-reliance w krajach ubogich; odpowiednią zdolność prawną dzięki "ochronie" instancji ONZ i negocjacjom wielostronnym; nowe typy solidarności i przymierzy z różnymi kategoriami ludności krajów bogatych (na przykład krajów biednych- wytwórców i krajów bogatych-konsumentów).

4. Rozwój endogenny

Wzrost ekonomiczny, posiadając specyficzny ośrodek integracji (o charakterze ekonomicznym), jest z kolei immanentny dla bardziej ogólnego rozwoju i zależy w końcu od prężniejszego ośrodka integracji, natury społeczno-kulturalnej. Dostrzegamy to niemal wszędzie, nawet jeśli trudno nam się wyzwolić od rozumowania typowo ekonomicznego. W tej dziedzinie Populorum progressio przyczyniła się znacznie do wypracowania pojęcia rozwoju, który obejmuje oczywiście postęp ekonomiczny i technologiczny, ale również nie poprzestając tylko na tym, odnajduje w człowieku, rozumianym w całej pełni swej doskonałości, dynamizm i dominujące orientacje. Jan XXIII szeroko otworzył te możliwości: Nie ulega żadnej wątpliwości, ze równoczesny rozwój nauki, techniki, produkcji gospodarczej i dobrobytu w jakimś kraju wpływa korzystnie na podniesienie kultury i cywilizacji. Wszyscy jednak muszą być przeświadczeni, że nie są to wartości najwyższe, lecz jedynie środki ułatwiające osiąganie tych wartości.
Z głębokim żalem widzimy, że w krajach, które osiągnęły wysoki poziom rozwoju gospodarczego, można znaleźć wielu ludzi, którzy nie dbając zupełnie o właściwą hierarchię wartości - albo otwarcie lekceważą dobra duchowe, albo całkowicie o nich zapominają, albo w ogóle przeczą ich istnieniu. Równocześnie gorliwie zabiegają o postęp wiedzy, techniki i metod gospodarowania, a tak wysoko cenią sobie dobrobyt materialny i wygodę życia, że uważają je często za najwyższe wartości swojego życia. Wynika z tego, że sama akcja pomocy, prowadzona przez kraje gospodarczo rozwinięte na rzecz rozwoju krajów ubogich, nie jest wolna od niebezpiecznych zasadzek. Mieszkańcy krajów niezaawansowanych w rozwoju posiadają bowiem jeszcze na ogół, dzięki starej tradycji obyczajowej, żywą świadomość istotnych wartości, stanowiących podstawę ładu moralnego a zarazem świadomość ta wywiera wpływ na ich postępowanie.
Ci zatem, którzy usiłują naruszyć to zdrowe poczucie moralne tych narodów, dopuszczają się wobec nich prawdziwej niegodziwości. Poczucie to bowiem nie tylko zasługuje na głęboki szacunek, ale ponadto powinno być doskonalone i rozwijane, gdyż jest ono podstawą prawdziwej kultury 9.
Przy takim rozszerzeniu perspektywy i jej pogłębieniu, charakter jakościowy self-reliance coraz bardziej się zaznacza: wyzwala ona energie i możliwości, które nie dopuszczają do jednowymiarowego spłaszczenia cywilizacji. W tym względzie self-reliance oznacza, że kraj może stawiać na dynamizm ludzki, który normalnie pochodzi od jego całego dziedzictwa społeczno-kulturalnego. Na rozwój endogenny oparty na tradycji, swobodzie decydowania o własnym modelu ekonomiczno-społecznym, możliwości samodzielnego decydowania o własnej przyszłości i orientacji. Self-reliance wiąże się głęboko z dokładną analizą potrzeb narodu, tak materialnych jak i duchowych, oraz ułatwia z kolei taką analizę. Skłania się więc ona ku poszukiwaniu "nowych stylów żyda", o które szczególnie trudno i do których drogę należy niezwłocznie zaproponować.
Ten wymiar kulturalny self-reliance jest najlepszym antidotum na niebezpieczeństwo ujednolicenia i "zmasowania" obecnej ludzkości. Oznacza on pluralizm, różnorodność modeli rozwoju - rozwoju osobowości różnych narodów.
W miarę jak podkreślamy ten jakościowy aspekt self-reliance, wymiana między narodami, bardziej pewnymi swej osobowości, staje się potrzebniejsza i łatwiejsza. Taka wymiana może więc być "kierowana", pomnażać własne dziedzictwo, kształtować własną osobowość w otwarciu się ku innym. Cały problem - przybliżenie się kultur do siebie, to swobodna wymiana myśli 10. Wielki problem to także dogłębne przyswojenie sobie importowanych technologii (będące czymś innym niż zwykłe przekazanie technologii), które będą ożywiać własne predyspozycje twórcze, a nie tłumić je w zarodku. To, co wymaga świadomej polityki, to stworzenie ośrodków badań naukowych i technicznych, narodowych czy też regionalnych.
Wejście w bardziej powszechną konfrontację kultur pozostawia cale pole dla rozwoju bliższej solidarności między narodami biednymi. Dla zbiorowej self-reliance krajów Trzeciego Świata. W oparciu o ten model solidarności, który pozwolił masom pracującym krajów uprzemysłowionych osiągnąć pod względem ilościowym i jakościowym wyższy stopień bytowania - model ten winien także zaważyć na przemianach ekonomicznych, społecznych i kulturalnych narodów rozwijających się.

5. Niezależność polityczna

W końcu, właśnie niezależność polityczna stanowi zarazem decydujący warunek historyczny i najbardziej dobitny wyraz self-reliance danego narodu.
Tak było w znacznej mierze w krajach uprzemysłowionych. Kraje rozwijające się reagują spontanicznie na pojęcie suwerenności narodowej, nie na zasadzie zwykłego odruchu warunkowego, ale z najbardziej podstawowych i najbardziej trwałych powodów. Suwerenność narodowa okazuje się dla nich zarazem punktem wyjścia ich własnej przygody: dekolonizacja polityczna jest w tym względzie procesem wstępnym; oraz celem, do którego zmierzają. Początkowo "formalna", co już jest czymś cennym, musi wypełnić swą treść - właśnie poprzez rożne etapy samodzielnego rozwoju, który pobieżnie tutaj opisano, ukazując jednocześnie jego powiązania. [Każdy z nich] ma więc prawo do istnienia, rozwoju, posiadania niezbędnych do tego środków, podejmowania na wiosną odpowiedzialność inicjatywy w dążeniu do nich i ich osiągania. Ma też uzasadnione prawo domagać się poszanowania swego dobrego imienia i należnego sobie szacunku 11.
Dobrze jest wciąż na nowo przypominać, ze należy dopomagać narodom w taki sposób, aby wolność ich pozostawała nienaruszona i aby zdawały sobie sprawę z tego, że same powinny odgrywać główną rolę w dziele swego gospodarczego i społecznego rozwoju, względnie, że na nich powinien spoczywać główny ciężar jego realizacji 12.
Suwerenność umacnia i chroni osobowość narodu przed innymi narodami, a w ogólności w rodzinie ludzkiej. Narody wykazujące trzeźwiejszą świadomość własnej osobowości oraz poczucie, że są one uznane de iure przez inne narody, mają większe szansę wejścia na drogę szerszej i głębszej solidarności, na drogę wyprzedzenia ich własnej solidarności, nie zaś jej zaprzeczenia. I znowu tutaj self-reliance mieści w sobie, a nie wyklucza, otwarcia się ku innym. Nie jest ona zamknięciem się w sobie, izolacjonizmem czy autarkią, lecz spotkaniem równych sobie narodów.
Jednakże, takie otwarcie się nie następuje automatycznie, Jakkolwiek niezbędnym czyniłaby go powszechna współzależność od tego samego "układu kosmiczno-ziemskiego". Ma ono szanse powodzenia tylko wtedy, gdy występuje na różnych etapach samodzielnego rozwoju i jest rzeczywiście realizowane. Inaczej bowiem, integracje self-reliance w ramach narodowych będzie tylko złowróżbnym integrowaniem się wszystkich form odcięcia się od innych i niebezpiecznym nagromadzeniem się różnego rodzaju egoizmu i agresji. Niebezpieczeństwo trwałego przekształcenia autentycznej dumy narodowej w ideologię nacjonalistyczną i niezależności w egzaltację państwową wcale się nie zmniejszyło. Historia stosunków państwo - naród brzemienna jest w niebezpieczne dwuznaczności, od których nie jest wolna aktualna egzaltacja suwerenności narodowej: koncepcja nieograniczonej suwerenności; zanik prawowitych partykularyzmów regionalnych w imię jednolitej jedności. Starsze narody odnajdują tam odradzające się źródło napięć i niepokojów. Jeżeli trzeźwość polityczna usprawiedliwia skrajną wrażliwość nowo powstałych narodów na usilne kwestionowanie granic, które są w znacznej mierze sztuczne, to musi ona stopniowo inspirować rewizje drogą pokojową tam, gdzie grupy ludzkie są rozdarte wojną i gdzie integracja może się okazać trudną, zbyt przewlekłą a nawet kamuflować nowy ucisk stosowany przez grupy dominujące. By stawić czoła tym barierom, jest rzeczą niezbędną aby perspektywa solidarności, ku której zmierza self-reliance, wyszła naprzeciw obecnym zabiegom i stanowiła czynną, specyficzną siłę przyciągania i zwartości tych zabiegów. Jeżeli zrealizuje się prawdziwa solidarność ludzika, zbudowana jedynie przez narody wolne i odpowiedzialne (self-reliance), to autentyczna osobowość tych narodów będzie się mogła rozwinąć tylko wtedy, gdy nie będzie się odwlekać solidarności w skali światowej, gdy będzie ona od razu oddziaływać na umysły i stymulować wspólne struktury, które ją wyrażają.
Będzie więc pożytecznie przebyć teraz ponownie drogę, w ujęciu i w duchu solidarności, którą już przebyliśmy w ujęciu i w duchu self-reliance. Stanie się to dla nas tym łatwiejsze, że wykazaliśmy uprzednio, tam gdzie się to wyraża z najgłębszą siłą (w elementarnych wspólnotach ludzkich), wewnętrzne więzy łączące self-reliance i solidarność.

III
SELF-RELIANCE A UDZIAŁ NA SZCZEBLU LOKALNYM

Idea self-reliance w życiu międzynarodowym nawiązuje wyraźnie do wewnętrznych warunków życia społeczeństwa - coraz bardziej złożonych: właśnie na poziomie elementarnych wspólnot ludzkich zaczyna ona swą przygodę, odnajduje własne tchnienie i właściwy kierunek. Właśnie na tym poziomie ukazuje ona swój wybitnie społeczny charakter, czynne uczestnictwo i wewnętrzne więzy międzyludzkie. Projekt RIO 13 ujmuje to doskonale: Właśnie na poziomie lokalnym samodzielny rozwój nabiera pełnego znaczenia, skoro tylko społeczności lokalne stają się zdolne do jego stosowania. Udział na szczeblu lokalnym jest wstępnym warunkiem wyzwolenia inicjatywy czynnych i świadomych obywateli, co z kolei warunkuje narodzenie się aktywnych obywateli świata. Są to okazje do sprawowania władzy i wywierania wpływu na nią na szczeblu lokalnym, co wyzwoli prawdziwe zainteresowanie sprawami międzynarodowymi. "Self-reliance" osiągnięte na szczeblu lokalnym oznacza decentralizację (polityczną, ekonomiczną i administracyjną) i wreszcie: powstanie małych społeczności zdolnych do samookreślenia i własnego zarządzania 14.
Spór międzynarodowy otwiera, w nowym świetle, wszystkie wewnętrzne spory narodów natury społeczno-politycznej; dziedzina, w której Kościół zgromadził cenne doświadczenie, warte uaktualnienia. Tym bardziej, że poza górnolotnymi potwierdzeniami zasad, wiele krajów starszych czy młodszych, wcale nie ma zamiaru stosować na serio wymagań self-reliance we własnym życiu wewnętrznym.

1. Udział w życiu gospodarczym

Kraje, które dążą do opanowania własnego obszaru państwowego i jego bogactw, do samowystarczalności w dziedzinie produktów spożywczych i zaspokojenia zasadniczych potrzeb życiowych, do gospodarki scentralizowanej, będą miały tym większy autorytet moralny, jeśli, nawołując do solidarności światowej, okażą się zdolne do zaangażowania wszystkich swych obywateli w tę sprawę. Zwłaszcza, jeżeli nie poprzestaną one tylko na usunięciu zależności zewnętrznych, które ciążą na ich rozwoju, lecz wyzwolą także siły wewnętrzne, które są decydującym impulsem w tym względzie.
To zakłada czynną politykę podziału dochodów: udziału "ilościowego". Tutaj Kościół, jak zazwyczaj w podobnych sprawach, nie daje gotowego rozwiązania. Tym niemniej, jego doktryna, należycie pojęta i odważnie zaproponowana, może się w znacznym stopniu przyczynić do zwalczania uprzedzeń, które torpedują poszukiwanie koniecznych innowacji i wdrożenia oryginalnych metod.
Tak więc jego nauka o dobrach materialnych ma na celu zaproponowanie wszystkim rzeczywistego udziału w bogactwie narodu dzięki dodatkowym sposobom nabywania własności (prywatnej i społecznej) i publicznego zarządzania niektórymi elementami wspólnego majątku, na wyższych zasadach powszechnego przeznaczenia dóbr. Przypomnieliśmy tę naukę w naszej poprzedniej publikacji Powszechne przeznaczenie dóbr. Nawiążemy z pożytkiem do nowszych źródeł, w których społeczne magisterium Kościoła ujmuje tę doktrynę w terminach współczesnych 15.
Tym samym, w nauce o "sprawiedliwym wynagrodzeniu za pracę etap po etapie, począwszy od Rerum novarum, Nauczycielski Urząd Kościoła uaktualnił przestarzałe pojęcia kwoty, która powinna przypadać każdemu. Nie zrobił tego w celu ostatecznego sformułowania tego pojęcia (nie leży to przecież w jego kompetencji), lecz po to, aby ponownie skonfrontować je z myślą liberalną, przywiązującą wagę jedynie do wydźwięku samego słowa. Oto poszczególne problemy, które się winno uwzględnić, jeżeli się pragnie urzeczywistniać sprawiedliwość w tej złożonej dziedzinie: możliwość życia po ludzku z owocu swej pracy, wypełniania zobowiązań rodzinnych, zabezpieczenia sobie egzystencji obecnej i na przyszłość, udziału w inwestycjach produkcyjnych, poprzez które dane pokolenie spełnia swój obowiązek wobec przyszłych pokoleń, odczucia, że wysiłek indywidualny jest nagradzany... Kościół nie wahał się popierać, niekiedy w sposób bardzo konkretny, poszukiwania nowych rozwiązań, które ze względu na coraz bardziej kompleksową gospodarkę, stają się konieczne dla rzeczywistego osiągnięcia tych celów: zasiłki rodzinne (jest to wkład typowo chrześcijański), renta pośmiertna i bardziej rozbudowany system ubezpieczeń społecznych 16, dopuszczenia do udziału w zyskach z inwestycji produkcyjnych... 17 To wszystko nie było powiedziane z wyraźną myślą, że wynagrodzenie za pracę, bez względu na warunki jej organizacji, należałoby analizować jako rzeczywisty udział w owocach wspólnego wysiłku na szczeblu przedsiębiorstwa i całej gospodarki narodowej. Wreszcie, aby można było naprawdę ustalić rzeczywistą kwotę sprawiedliwego wynagrodzenia, położono nacisk na możliwość uregulowania jej warunków i progresji, dla różnych zainteresowanych kategorii, w ramach rzeczywiście dobrowolnych umów. Warto tu jeszcze nawiązać do okoliczności, w których Nauczycielski Urząd Kościoła proponuje swoją doktrynę: na początek tych najnowszych (właśnie je zasygnalizowaliśmy), gdyż są one bliższe rzeczywistości, oraz dawniejszych, w celu uchwycenia żywotnego dynamizmu tej doktryny 18.
Warunkując ten udział "ilościowy", akcentuje się przede wszystkim udział "jakościowy": prawdziwą możliwość brania czynnego udziału w organizacji pracy i życiu gospodarczym na wszystkich szczeblach, uwzględniając nowoczesne warunki gospodarki i ogólny poziom kulturalny ludności. Cytowanie wydaje się tu zbędne, tak poczesna jest ta troska we wszystkich dokumentach i tak bardzo są nią one pod każdym względem przepojone. Wystarczy odwołać się do Gaudium et spes 19 i do Mater et Magistra 20.
Przyswajając sobie to dziedzictwo doktrynalne, chrześcijanie będą się odznaczać wolnością i jasnością umysłu i wnosić swój wkład, w różnorodnych sytuacjach, do nowatorskich inicjatyw, które pozwolą na ukształtowanie ducha i struktur ich uczestnictwa i wcielania self-reliance, aby później objąć swym działaniem i nadawać określoną orientację całej gospodarce, począwszy od elementarnych organizmów ekonomicznych.

2. Splot organizmów pośrednich

Nie tylko ekonomia, lecz całe życie społeczne, kulturalne i polityczne, aby mogło służyć człowiekowi, musi pozostawać pod czynną i solidarną kontrolą ludzi. Jedno z największych dążeń liberalizmu polegało od samego początku na nieuznawaniu życia związkowego i jego głęboko ludzkiego charakteru, niszczeniu tego, co z inicjatyw społecznych pozostawało oraz zaprzeczeniu a następnie hamowaniu powstawania nowych form przystosowanych do epoki. Rerum novarum gwałtownie w tym punkcie zaatakowała myśl liberalną i, broniąc interesów stowarzyszeń zawodowych, wykazała zasadność (słuszność) swego stanowiska w odniesieniu do wszelkiego rodzaju stowarzyszeń. Nawet jeżeli język stał się "niemodny", myśl, która się tam wyraża, ma wyjątkową siłę: A chociaż stowarzyszenia prywatne istnieją w państwie i są jego częściami, to przecież w ogóle mówiąc, państwo nie ma prawa zabronić ich istnienia. Wszakże prawo natury pozwala człowiekowi tworzyć stowarzyszenia, a państwo ustanowione jest dla ochrony prawa natury, nie zaś do jego zagłady 21.
Niechże państwo zaopiekuje się tymi związkami opartymi na prawie, niech się jednak nie wdziera w ich wewnętrzne sprawy; życie bowiem tryska z wewnętrznego źródła, a łatwo zamiera pod działaniem wpływów postronnych 22.
W tym jednak aspekcie wykształcił się neoliberalizm, który niekiedy pod przymusem chwili, niekiedy z przekonania, przyjął akt uspołecznienia (w sensie dogłębnego i ilościowego pomnożenia więzów społecznych), a następnie uznał szeroką swobodę stowarzyszeń. Tym niemniej, w świecie opanowanym przez nieokiełznany pęd ku urbanizacji, poprzez naciski na wdrażanie centralizacji (natury technologicznej, administracyjnej, politycznej) dąży on do ograniczenia faktycznych możliwości działania wolnych stowarzyszeń i co gorsze - prowadzi nawet do tłumienia wszelkiej inicjatywy ich tworzenia. Pewne nadmierne upolitycznienie również prowadzi do tego tłumienia: trafne spostrzeżenie, że wszelka działalność społeczna ma często wymiar polityczny, prowadziło częstokroć do błędnego wniosku, iż wszystko mieści się w polityce, nabiera dzięki niej skuteczności, czerpie z niej "wzniosłe tytuły" i orientację.
Jednakże dostrzega się potężny ruch zmierzający do przeciwdziałania takiemu stanowi rzeczy i tworzenia wspólnot ludzkich. Paweł VI, wychodząc od obserwacji faktów i rozwijając stałą doktrynę katolicką o doniosłości organizmów pośrednich, popiera to bez niedomówień w Octogesima adveniens: Wskrzeszenie organizmów społecznych, na szczeblu ulicy, dzielnicy czy wszelkiej aglomeracji, aby człowiek mógł realizować potrzeby rozwoju swej osobowości, jest rzeczą pilną. Należy otworzyć albo rozwinąć, koła zainteresowań lub koła o charakterze kulturalnym na szczeblu parafii i różnych wspólnot, w formach różnych stowarzyszeń - te zorganizowane formy spędzania czasu wolnego od pracy, te miejsca zgromadzeń, te duchowe spotkania wspólnot, w których każdy wytworzy więzy braterstwa uciekając od osamotnienia 23.

3. Zasada subsydiarności

W tym wszystkim myśl Kościoła ciągle nawiązuje do "zasady subsydiarności", sformułowanej w Quadragesimo anno i powtórzonej w Mater et Magistra: Ta zaś interwencja państwa, która polega na popieraniu, pobudzaniu, koordynacji, pomocy i uzupełnianiu podejmowanych inicjatyw powinna się opierać na zasadzie pomocniczości, tak sformułowanej przez Piusa XI w "Quadragesimo anno": Obowiązuje jednak ta niewzruszona zasada filozofii społecznej, której nie można ani naruszyć, ani zmienić, że jak nie wolno odbierać poszczególnym ludziom i powierzać społeczności tego, co mogą oni wykonać według własnej inicjatywy i własnymi siłami, tak byłoby krzywdą, a zarazem niepowetowaną szkodą i zaburzeniem należytego ładu społecznego, jeśliby większe i nadrzędne społeczności przejmowały te zadania, które mogą skutecznie wykonać zrzeszenia niższego rzędu. Wszelka bowiem działalność społeczna winna w swym założeniu i z samej natury wspomagać członków społeczności, nigdy zaś nie niszczyć ani nie wchłaniać 24.
Chodzi tu o zasadę nadrzędną, praktyczną, która nie przesądza konkretnych rozwiązań przystosowanych do każdej sytuacji i których zasięg należy ustalić na podstawie wnikliwej analizy sytuacji i doświadczenia.
Myśl przewodnia: wszystko opiera się na dynamizmie, który pochodzi od jednostek, coraz liczniejszych i bardziej złożonych ugrupowań, w które są one włączone, cały twór społeczny uzyskuje niechybnie impuls - najpierw od ludzi, nie od struktur.
Zasada pomocniczości daje do zrozumienia, że stawia się opór samoistnej tendencji do odgórnej centralizacji i programowania wszystkiego. Społeczności pośrednie mają z różnych względów własny zakres odpowiedzialności, którego nie należy rozumieć jako "ustępstwa" władzy politycznej: musi ona je uznać, pomagać im, a nie wyręczać ich.
Jednak nie należy sobie przedstawiać tego dążenia, wychodzącego od jednostek do coraz bardziej rozległych form organizacji społecznych, tak jak gdyby istniały od samego początku jednostki z całkowicie ukształtowaną osobowością. Stanowiłyby one coraz bardziej zorganizowane (ostatecznie polityczne) społeczeństwa tylko dla czerpania korzyści, których nie może samodzielnie czerpać ani jednostka, ani jakakolwiek grupa niższego rzędu i które byłyby dość obce rozwojowi jednostki. W istocie, od samego początku każda osoba jest społeczna, prawdziwie wbudowana w kulturę i w ukształtowaną organizację społeczną. W pewnym sensie, śledząc bieg rzeczy w określonym czasie, społeczeństwo i jego kultura są pierwotne w porównaniu do jednostki, która się rodzi: osoba kształtuje się tylko stopniowo, dzięki twórczemu środowisku.
Priorytet uznawany przez zasadę subsydiarności nadaje jednostce i ugrupowaniom, które ona tworzy, inny charakter: jakościowy. Głosi ona, że cała struktura społeczna i jej rozwój muszą być nastawione na służenie dla dobra dynamizmu jednostki; swą żywotność zawdzięczają one zresztą jednostkom, które je ożywiają.
Słowo "subsydiarność" jest mylące. Niekiedy rozumie się je w sensie "wtórny": coraz bardziej złożona struktura społeczna nie byłaby istotna i zasadniczo można by się było bez niej obejść. Przynajmniej bez tej o kształcie bardziej globalnym, politycznym. Aby je zrozumieć, trzeba sięgnąć do rdzenia łacińskiego: subsydium, pomoc. Oznacza ono, że bardziej złożone społeczeństwo, zwłaszcza polityczne, powinno dążyć do pomocy (słowo, którego użył papież w końcu przytoczonego wyżej tekstu) bardziej elementarnym społecznościom i jednostkom; nie do wyręczenia ich, lecz do pomocy dla dynamizmu wolnościowego, ułatwiania rozwoju takiego dynamizmu, stworzenia ogólnych korzystnych warunków dla powstania takiego solidarnego dynamizmu. Ogólnie rzecz biorąc, pomoc dla jednostek i ugrupowań pośrednich w wyzwoleniu własnego ośrodka zwartości i żywotności.
Do tego stopnia, że rola bardziej integrującego się społeczeństwa, społeczeństwa politycznego, nie będzie wcale drugorzędna. Jest ona niezbędna i zasadnicza. Określa się ją zresztą serią czasowników o znaczeniu czynnym: zachęcać, stymulować, koordynować, uzupełniać, integrować, wśród których "uzupełniać" (wymienić w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości) nie jest najważniejszym.
Zasada pomocniczości, dominująca w doktrynie Kościoła, głosi ostatecznie, że każdy twór społeczny buduje się dla człowieka i zaczynając od człowieka: Powszechną, żywą solidarność tworzy się coraz częściej w oparciu o trwalsze więzy, dzięki którym narody kształtują własną osobowość, w zależności od własnych predyspozycji twórczych, w środowisku, za które się one czują szczególnie odpowiedzialne, w biegu historii umożliwiającym im zgromadzenie dziedzictwa kulturowego poprzednich pokoleń i wzbogacanie nim nowych wytworów [...] Natomiast warto niezłomnie przybliżać poszczególnym grupom perspektywę rozleglejszych więzów 25.

IV
PERSPEKTYWA SOLIDARNOŚCI

1. Self-reliance a solidarność: twórcze napięcie

Jak zaznaczyliśmy to na początku, proces self-reliance może się rozwinąć tylko w twórczym środowisku solidarności, która go ożywia i ku której zmierza. Położenie przede wszystkim nacisku na self-reliance usprawiedliwione jest zasadniczo faktem, że człowiek jest istotą, podmiotem i celem wszystkich instytucji 26, w których buduje on swe przeznaczenie w powiązaniu z innymi ludźmi. Jednakże przy nadmiernym uwypuklaniu tematu self-reliance, istnieje obecnie tendencja do przedwczesnego przypuszczenia, iż poczucie solidarności jest już dostatecznie rozwinięte przez fakt, że wszyscy znajdujemy się na tym samym "statku kosmiczno-ziemskim", tendencja do odkładania na później (po fazie "nadrabiania zaległości" w ramach suwerenności państwowej) położenia nacisku na koncepcje związane z powszechną solidarnością - na pojęcie wspólnego dobra ludzkości - i na umocnienie struktur, które ją wdrażają. Wreszcie, tendencja do czekania na to; że self-reliance rozwinie się samorzutnie w bardziej powszechną i bardziej organiczną solidarność. Istotnie, nie rezygnując z korzyści self-reliance jako czynnika napędowego, należy uznać konieczność pogłębienia jej idei pojęciem uzupełniającym, które bardziej explicite wywodzi się od powszechnej solidarności i od następstw strukturalnych, które ona niesie ze sobą.
Istnieje twórcze napięcie między self-reliance a solidarnością, które należy utrzymywać, aby wykazać, jak od wewnątrz jedna kieruje się ku drugiej. Chrześcijańska koncepcja człowieka jako jednostki, zarazem nieodłącznej indywidualności i otwarcia się ku innym, pomaga ukierunkować to napięcie. Ludzkie powołanie jednostki, w pierwszej części Gaudium et spes jest scharakteryzowane jako godność osoby ludzkiej 27 i jako wspólnota ludzka 28 - działalność człowieka w świecie staje się odtąd indywidualna i społeczna 29.
Jeden z dramatów historii nowożytnej polega na tym, że ideologia liberalna, w przeciwieństwie do społeczeństwa dawnych systemów, do którego silnie "zintegrowane" struktury nie potrafiły właściwie się ustosunkować wobec uzasadnionych i rosnących dążeń jednostki, bardzo trafnie ujął dynamizm jednostki. Tym niemniej, oczekiwał on na to, że jednostronna egzaltacja jednostki i jej wolności doprowadzi do braterstwa ludzkości, jako pewnego rodzaju nieuniknionej konsekwencji. Właściwie - oddzielił on człowieka od państwa, zniekształcając uprzednio cały splot organizmów pośrednich i nie pozwalając bardziej nowoczesnym organizmom na przejęcie ich funkcji. Przede wszystkim, oddzielił go on w ekonomii od jej sił wiodących, w chwili gdy prowadziła ona społeczeństwo, wraz z pierwszą rewolucją techniczną, do destruktywnego zakłócenia stabilizacji. Wiemy, jakie były tego następstwa: zbyt często silniejszy niszczył słabszego. Z kolei ruch socjalistyczny reagując na ten stan rzeczy, położył nacisk na solidarność. [...]
W rzeczywistości, jeżeli się nie uwzględnia od samego początku jednego z elementów twórczych jednostki - nieodłącznie ze sobą związanych: indywidualności i otwarcia się ku innym, nie będzie on "dany dodatkowo", lecz będzie się spełniać poprzez cierpienia i rewolty. Stosownie do przypadku i sytuacji, słuszne jest położenie nacisku na ten czy inny aspekt czynnika uzupełniającego, nie traktując go marginesowo czy tymczasowo. Nie chodzi tu więc o pewnego rodzaju kompromis statyczny między dwoma prądami myśli ani o "trzecie rozwiązanie", które wraz z napięciami wykluczyłoby to, co nakazuje samo życie. Chodzi tu o dynamiczne wyprzedzenie zarówno jednego jak i drugiego w ich stronniczościach, aby wypracować nowe modele nie przeczące ani wolności jednostki, ani jej nieodłącznemu rozwojowi.
Dostrzega się to najczęściej w wielkich sporach, które trwają obecnie. Jednakże pewna sztywność, przejawiająca się w uznawaniu suwerenności państwowej, grozi zawiedzeniem oczekiwania na zaprowadzanie nowego porządku na świecie. Na każdym kroku, gdziekolwiek suwerenność ta się utwierdza, self-reliance musi w znacznym stopniu uwzględniać aktualne żądania solidarności dla wszystkich i na wzajemne wzbogacanie się, wynikające z wymiany wszelkiego rodzaju.

2. Solidarność jest także dynamizmem regulującym

Uznaliśmy słuszność dążenia każdego narodu do opanowania obszaru państwowego i jego bogactw. Nasza poprzednia publikacja Powszechne przeznaczenie dóbr wykazała, że własność prywatna nie stanowi dla nikogo, dla narodu czy dla jednostki, bezwarunkowego lub absolutnego prawa 30 : jest ona - ściśle mówiąc - charakterystyczną dla "powszechnego przeznaczenia dóbr" zasadą, która obejmuje i szereguje do społecznego przeznaczenia wszelkie korzystanie z posiadanych dóbr w poszczególnych przypadkach. Zasadą, która nawołuje poza tym do utrzymania i tworzenia dóbr na wszystkich szczeblach, które rozdzielane jako "wspólny majątek" wymykają się logice ich przywłaszczania, wyrażają i kształtują czynnie poczucie solidarności: zwłaszcza solidarności między narodami. Zasadą dynamiczną i regulującą.
Samowystarczalność w dziedzinie żywności i podstawowych potrzeb życiowych jest szczególnie naglącą koniecznością. Tutaj, pośredni wkład poczucia solidarności inspirować będzie zbiorową solidarność między krajami ościennymi, które powinny zjednoczyć swe wysiłki dla wspólnego osiągnięcia upragnionego celu. Będzie on podporządkowywać pomoc krajów bogatych szczególnej trosce o czynną likwidację absolutnej nędzy.
Zapewne słuszna jest troska o rozwój gospodarki narodowej, która stanowiłaby sama w sobie ośrodek integracji, scentralizowanej gospodarki. Niemniej jednak, jak widzieliśmy, im częściej spotykamy się z tym "jakościowym" aspektem self-reliance, tym bardziej sama wymiana czynna i urozmaicona staje się warunkiem realizacji celu, który się pragnie osiągnąć. Otóż, w obecnym kryzysie gospodarczym istnieje duże niebezpieczeństwo powrotu do protekcjonizmu na węższą skalę, ucieczki przed wszelką innowacją, która wyrażałaby wzajemne uzależnienie od siebie ekonomii tych krajów w oryginalnych strukturach i trudniejszych dyscyplinach. Jedynie głębsze uświadomienie sobie powszechnej solidarności może tutaj wyzwolić energie twórcze, by próbować nowych rozwiązań, chociażby w ramach rezerw światowych 31.
Jeśli chodzi zatem o całkowity postęp społeczno-kulturalny każdego narodu w ramach samego wzrostu gospodarczego, to pomoc w odnalezieniu wspólnych wartości ludzkich, w miarę jak każdy naród pogłębia swą własną tradycję, staje się tym bardziej pilna. Właściwie, uwydatnianie przez Kościół "ludzkiego charakteru" tych procesów broni przede wszystkim tego, że w każdym człowieku istnieje wspólna i stała rzeczywistość, która pozostaje i wzrasta dzięki bogatej różnorodności kultur i epok. Porzucając to dziedzictwo doktrynalne, chrześcijanie w znacznym stopniu uchybiliby własnej odpowiedzialności przed historią. Trzeba im to wyjaśnić w nowszej formie, dostępnej ludziom naszych czasów.
Jan XXIII, w Pacem in terris, cieszył się z uzyskania niezależności politycznej przez narody kolonialne 32 i konkretnie przedstawiał ich równą suwerenność jako prawo do istnienia, rozwoju, posiadania niezbędnych środków, podejmowania na własną odpowiedzialność inicjatywy w dążeniu do nich i ich osiągania 33, z dala od wszelkiego naruszaniu ich wolności 34. Jednak nie odkładał on na później ustanowienia niezbędnej organicznej światowej społeczności ludzkiej, posiadającej właściwą władzę 35. Ustanowienie władzy, która według niego, musi się opierać na dobrowolnym porozumieniu różnych narodów, posiadających tę samą godność 36, lecz którą uważa on za powołaną przez wyższy nakaz moralny, nasuwający się narodom, mianowicie: przez jedność rodziny ludzkiej, której ewentualne uspołecznienie (nie w sensie biernego stanu rzeczy, lecz czynnego pomnażania i umacniania stosunków między ludźmi i narodami) wymaga właściwych form organicznych. Podkreślił to już Pius XII: Fakt oczywisty, ze stosunki między ludźmi należącymi do różnych narodów i między samymi narodami stale się rozszerzają i pogłębiają, czyni uregulowanie międzynarodowych stosunków prywatnych i publicznych sprawą coraz bardziej pilną, tym bardziej że owe zbliżenia determinują nie tylko nieporównanie większe możliwości techniczne i swobodę wyboru, lecz także dogłębne działanie immanentnego prawa rozwoju. Nie należy więc ich tłumić, lecz raczej je popierać i rozwijać [...] Być może sam postęp techniczny wzbudził ukrytą wiarę w umyśle i sercu ludzkim, w wyższą wspólnotę ludzką upragnioną przez Stwórcę i mającą swe korzenie w tym samym pochodzeniu człowieka, tej samej naturze i końcu [...] Droga, która prowadzi do wspólnoty narodów i do jej ustanowienia nie ma nic z woli państw jako jednej i ostatecznej normy, lecz naturę i Stwórcę 37. I na Kongresie Pax Romana: Jeżeli chrześcijanin dostrzega coraz bardziej zażyłą wspólnotę międzynarodową, która rysuje się pod naciskiem wydarzeń, wie, że ta jedność upragniona przez Stwórcę musi doprowadzić do jedności umysłów i serc, w tej samej wierze i w tej samej miłości. Nie tylko może, ale powinien on robić wszystko dla nadejścia tej społeczności, która się jeszcze formuje 38.
Natomiast Paweł VI, w swym wspomnianym już przemówieniu na forum FAO, mówił: Warto niezłomnie tworzyć szczególne grupy w perspektywie większej solidarności... [Takie] dążenie posiada nowe energie, które się powinny rozwinąć, gdy powszechna solidarność umiejscowi się we wspólnych inicjatywach, posiadających wspólne orientacje 39.
W tych tekstach widzimy wyraźnie, jak ruch self-reliance, nie dążąc bynajmniej do nowych podziałów, nawołuje właśnie do ruchu solidarności i czerpie z niego swe siły. Aktywna i organiczna solidarność umożliwia wyprzedzenie polaryzacji między "identycznymi kulturami" i rosnącym uzależnieniem się narodów od siebie. Właśnie ona pozwala wszystkim krajom na prawdziwy udział w podejmowaniu ważniejszych decyzji dotyczących postępu ludzkości, głównego dążenia narodów Trzeciego Świata, jeśli mamy na myśli self-reliance.
Nie należy zresztą pojmować takiej solidarności jako pewnego rodzaju rygorystycznego rządu światowego, który rozpowszechniałby wśród całej ludzkości powielane struktury poszczególnych państw. Upragnione więzy organiczne, zbudowane na zasadzie self-reliance, będą różne: niekiedy bardziej, niekiedy mniej zinstytucjonalizowane. Międzynarodowy Instytut Badań Społecznych B. I. T. 40, na podstawie dotychczasowego doświadczenia w zakresie wdrażania wielostronnej współpracy miedzy państwami, stara się rozwinąć pojęcie "umów solidarnych", aby ożywiły one myśli o suwerenności politycznej. W podobnym kierunku posuwają się badania prowadzone w ramach projektu RIO, na temat suwerenności "funkcjonalnych" 41.

3. Solidarność a miłosierdzie

Pojęcie solidarności jest samo przez się otwarte. Nie przecząc istnieniu poszczególnych solidarności, zachęca ono do ich integracji w ramach coraz szerszej solidarności - uniwersalnej. Jednakże w obecnym klimacie kulturalnym, słowo to umacnia się w poszczególnych solidarnościach, często wzajemnie się wykluczających i agresywnych. Trzeba niemałego wysiłku, aby mu przywrócić prawdziwy zakres pojęciowy.
Ażeby przyczynić się do przezwyciężenia tej bariery, wynikającej w dużej mierze z klimatu laicyzacji, jest rzeczą pilną, by chrześcijanie w dyskusjach wprowadzali na nowo pojęcie takiej właśnie solidarności oraz niezastąpione prawdy miłości, miłosierdzia, w rozumowaniu głęboko ludzkim i wymiarze przede wszystkim Boskim. Paweł VI, szczególnie od Roku Świętego, lubił nawiązywać do pojęcia "cywilizacji miłości".
Jedność wszystkich ludzi, stworzona na podobieństwo Boga, który jest Miłością, zaczyna się od Boga 42. Jej więzem jest braterska miłość, która nie zna granic ani w przestrzeni (obejmuje wszystkich ludzi), ani w sile: Tak jak pokochał nas Jezus. Najwyższe przykazanie, które dotyczy wszystkich. Takie miłosierdzie osądza wszystkie inne wartości człowieka, a nie odwrotnie. Właśnie od miłości uzyskują one swą pełnię. Ciągle będzie istnieć odwieczny problem dla chrześcijanina: czy wysiłki zmierzające do większej sprawiedliwości nie "miękną" w miłości, czy też pozwalając się nią przepoić nabywają w ten sposób prawdziwego wymiaru (nie tracąc własnej wartości)? Albo też, czy miłość w ujęciu ewangelicznym spływa na nie jak na jakieś materiały nieprzemakalne? Niewzruszone żelazną logiką egoizmu czy nienawiści?
Podobnie jak najwyższa zasada self-reliance wywodząca się od powołania człowieka do przyjęcia pełnej odpowiedzialności za własny rozwój 43, odnajduje swoją godność w Synu Bożym, tak solidarność zapuszcza ostatecznie korzenie w Boskiej miłości i nią się żywi, miłością, którą sam Duch Boży sieje w naszych sercach. Chrześcijanie mają za zadanie połączenie jednej i drugiej z ich Boskim pochodzeniem, które im daje, poprzez najwyższe motywacje duchowe, pewność prawowitości i twórcze moce nie narażając ich przy tym na rezygnację ze szczególnego rodzaju motywacji czy własnych dróg, tam gdzie pragną je oni tworzyć.

O. Roger Heckel SJ

Przypisy:
1. Zob. Paweł VI, Octogesima adveniens n. 42.
2. Nr. 4.
3. Polegający na sobie, samodzielny, odpowiedzialny za siebie.
4. Populorum progressio n. 15.
5. Nr 122 - 149, zob. także Gaudium et spes, nr 71.
6. "La documentation Catholique" nr 1687, 7 grudnia 1975 r.
7. Nr 25 n.
8. Zob. Populorum progressio nr 58-61.
9. Mater et Magistra.
10. Zob. porozumienie z Helsinek z 1975 roku.
11. Pacem in terris, nr 86.
12. Pacem in terris, nr 123; zob. także nr 43, 92, 120, 125 i 138.
13. Reshaping International Order (Nadanie Nowego Kształtu Porządkowi Międzynarodowemu).
14. Str. 68.
15. Populorum progressio, nr 23-24; Gaudium et spes, nr 69-71; Mater et Magistra, cz. II, roz. 5: Własność.
16. Zob. np. Gaudium et spes nr 69, § 2.
17. Zob. Mater et Magistra, postulat zapewnienia pracownikom możliwości pokrycia wydatków osobistych, cz. II, roz. III: Wynagrodzenie za pracę.
18. A więc: Rerum novarum, nr 34; Quadragesimo anno, nr 70-82.
19. Między innymi nr 68, 67, 66.
20. Cz. 2, roz. IV: Przedsiębiorstwo.
21. Rerum novarum, cz. II, rozdz. III, § 1.
22. Rerum novarum, cz. II, rozdz. III, § 3.
23. Nr 11, § 2.
24. Mater et Magistra, cz. II, rozdz. I: Inicjatywy prywatne a interwencja państwa.
25. Przemówienia Pawła VI do uczestników Konferencji FAO z dnia 14 listopada 1975 r. "La Documentation Catholique" nr 1687, z 7 grudnia 1975.
26. Gaudium et spes, nr 25, § l.
27. Rozdz. I.
28. Rozdz. II.
29. Rozdz. III.
30. Populorum progressio, nr 23.
31. Populorum progressio nr 51.
32. Nr 43.
33. Nr 86.
34. Nr 123.
35. Nr 132 n.
36. Nr 138.
37. Przemówienie wygłoszone do Związku Włoskich Prawników Katolickich dnia 6 grudnia 1953 roku, "La Documentation Catholique" nr 1163 z 27 grudnia 1953 roku.
38. 25 kwietnia 1957 roku, "La Documentation Catholique" nr 1252 z dnia 26 maja 1957 roku.
39. "La Documentation Catholique" nr l687 z 7 listopada 1975 roku.
40. Bureau International du Travail - Międzynarodowe Biuro Pracy.
41. Zob. naszą poprzednią publikację: Powszechne przeznaczenie dóbr.
42. Zob. Gaudium et spes, nr 24.
43. Zob. Populorum progressio nr 15 i 16.

Tłumaczył z języka francuskiego: Eugeniusz Hejno.
Adiustacja tekstu: Grzegorz Kulik.