STANOWISKO WOBEC OCHRONY ŚRODOWISKA NATURALNEGO CZŁOWIEKA
Stolica Apostolska - nie posiadając terytorium państwowego w
zwykłym tego słowa znaczeniu - nie ma w dziedzinie ekologii doświadczeń
dających się porównać z doświadczeniami innych rządów do
których zwrócił się sekretarz generalny konferencji. Niemniej
jednak sprawy ochrony środowiska nie są jej obce. Z tytułu
swej misji i z wielu innych powodów Stolica Apostolska jest żywo
zainteresowana wszystkim, co dotyczy zarówno życia jednostek,
jak i całych społeczeństw.
Uznała więc za swój obowiązek uważne śledzenie w miarę jak
się pojawiają - nowych problemów stawianych świadomości wspólnoty
narodów przez "szczególne zjawisko odwracania się
technicznego postępu cywilizacji przeciwko niej samej, gdy -
poprzez postęp naukowy, ciążąc do nieograniczonego
wykorzystania materii - cywilizacja doprowadza do skażenia wody
i powietrza (nie wymieniając już innych dóbr naturalnych), bez
których najbardziej elementarny ludzki dobrobyt staje się niemożliwy".
Słowa te są wyjęte z niedawnego (27 marca 1971) przemówienia
Ojca Świętego, które skierował on do uczestników kongresu poświęconego
problemowi zanieczyszczenia wód i powietrza, jaki odbył się w
Rzymie, zorganizowany przez Międzynarodowy Instytut Badań
Prawnych. 16 listopada 1970 Ojciec Święty poświęcił sprawie
środowiska naturalnego zasadniczej wagi fragment przemówienia
wygłoszonego do zgromadzenia ogólnego FAO. Na koniec, 31 marca
1971, przenosząc rozważania na płaszczyznę moralną Ojciec Święty
gruntownie przeanalizował to, co nazwał ekologią moralną.
Niniejszy raport jest odpowiedzią Stolicy Apostolskiej na prośbę
zawartą w liście sekretarza generalnego konferencji
sztokholmskiej z 26 czerwca 1970 (EC 114/23). Stolica Apostolska
nie mogła odrzucić tej sposobności przedstawienia - w
stosownej dla niej płaszczyźnie badań i refleksji - "wskazań
dotyczących działania na rzecz ochrony i udoskonalenia środowiska
człowieka, zapobiegania jego dewastacji, niedopuszczania do niej
dzięki współpracy międzynarodowej, wskazań uwzględniających
także szczególną doniosłość zapobiegania pojawieniu się
podobnych trudności w krajach rozwijających się" (A/RES/2581
[XXIV]). Są to słowa rezolucji zgromadzenia Ogólnego
Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jest sprawą oczywistą, że
raport Stolicy Apostolskiej nie został sporządzony według
planu dostarczonego przez generalnego sekretarza. Jednak każdy z
zawartych w nim elementów został rozważony przez naszych
ekspertów, którzy przestudiowali również, z najgłębszym
zainteresowaniem, liczne dokumenty przygotowane w związku z
dwoma posiedzeniami komitetu przygotowawczego oraz sprawozdania z
tych posiedzeń.
Część pierwsza przedstawia wyniki badań i rozważań, które
najwyższy autorytet Kościoła od lat poświęca zagadnieniu środowiska
naturalnego człowieka. Część druga, o wiele krótsza,
przedstawia zasady i poczynania charakteryzujące nieustanny wysiłek
konserwatorski władz Miasta Watykańskiego, poświęcony niezrównanym
dziełom sztuki zgromadzonym na jego obszarze.
CZĘŚĆ PIERWSZA
WYNIKI ROZWAŻAŃ I BADAŃ STOLICY APOSTOLSKIEJ NA TEMAT ŚRODOWISKA
NATURALNEGO CZŁOWIEKA
I Człowiek i jego środowisko
Życie i dobrobyt człowieka zależą od jego środowiska
naturalnego. Odkąd człowiek pojawił się na Ziemi, żyje w
"środowisku". Dzięki wzajemnej adaptacji równowaga
ekologiczna ustaliła się w postaci znanej od wieków, która w
zasadzie zadowalała poprzednie pokolenia. Środowisko bowiem -
nawet gdy wchodzą w jego skład elementy, które człowiek musi
zmodyfikować, aby stały się dlań użyteczne - nie jest czymś
obcym, nie jest wrogie dla człowieka, którego zewsząd otacza.
Stosunek pomiędzy człowiekiem a środowiskiem podobny jest do
czerpania z nieustannie płynącego źródła pożywienia,
bogactwa, zachowywania życia: "Pod pewnymi względami środowisko
jest dla człowieka tym, czym woda dla ryby, która żyje w niej,
porusza się, czerpie z niej swe podstawowe i niezbędne pożywienie"
(Paweł VI, przemówienie z 27 III 1971).
Ponieważ zaś obecnie środowisko wydaje się być chore, do głębi
zakłócone, a tym samym zakłócające nasze życie - niepokój
wciąż rośnie. Niepokój ten skłonił wspólnotę narodów do
zwołania w 1972 roku w Sztokholmie konferencji Narodów
Zjednoczonych w sprawie środowiska naturalnego. Jednak ci, którzy
tę konferencję przygotowują, oraz ci, którzy przygotowują się
do niej, muszą oprzeć swe prace o podstawową zasadę: środowisko
naturalne jest powołane do służenia człowiekowi. Służyło
mu i dotychczas służy w zasadzie dobrze. W innym bowiem
wypadku, człowiek - będąc tak bardzo zależny od środowiska -
zniknąłby z powierzchni Ziemi. Konferencja sztokholmska
zaalarmuje tę część opinii publicznej, która do tej pory
wykazywała niebezpieczną obojętność wobec współczesnych
zagadnień środowiska człowieka. Podejmie ona zarówno doraźne,
jak też długofalowe decyzje dotyczące zagrożonych dziedzin.
Jednak wszystkie te kroki będą skuteczne jedynie wtedy, gdy
niebezpieczeństwa zostaną przestudiowane i przedstawione w
oparciu o pogłębioną wiedzę i realistyczną koncepcję
prawdziwej równowagi ekologicznej, o którą troska dziś zanikła.
Coraz liczniejsze rzesze ludzi są niedożywione i coraz słabiej
chronione przez ich środowisko; dla nich jest to jeszcze jednym
powodem przeświadczenia, że środowisko winno służyć
dostarczaniu dostatniego wyżywienia oraz ochronie człowieka.
Nawet wtedy, gdy człowiek, niczym uczeń czarnoksiężnika,
wyzwala niszczycielskie siły - pozostaje w nim i w jego środowisku
potencjalna możliwość naprawy i ponownej adaptacji. Bóg nie
tylko stworzył życie, lecz udzielił mu też siły przetrwania.
Należy walczyć z błędami, które powodują niszczenie środowiska
naturalnego, lecz jednocześnie dzięki pogłębionym studiom i
refleksjom należy czuwać, aby nie została rozerwana jedność
najgłębsza: jedność człowieka i jego środowiska. Pogląd
przeciwny byłby poglądem pesymistycznym i błędnym z punktu
widzenia naukowego, psychologicznie destrukcyjnym. Wspólnota
narodów nie może przybyć do Sztokholmu powodowana lękiem i
paniką, lecz przepojona duchem decyzji i nadziei.
Komitet przygotowawczy podczas swej drugiej sesji przedyskutował
zagadnienie kształcenia specjalistów i wymiany informacji (A/Conf.
48/PC 9 n. 68-72). Oba tematy pozostają aktualne jak o tym świadczy
odsyłacz 72d. Studia nad kwestią pierwszą doprowadziły do
sformułowania następującego zalecenia: aby przygotowania były
prowadzone z punktu widzenia umożliwienia podjęcia określonych
kroków na skalę międzynarodową, mających na celu kształcenie
i formowanie specjalistów z różnych dziedzin ochrony środowiska
(tamże, 68). Czy można wyrazić pragnienie, aby ci specjaliści,
których kompetencja jest niezaprzeczalna, nie pozostawali
jedynie technikami zamkniętymi we własnej dyscyplinie, lecz aby
dopomożono im w uzyskaniu szerszej, pozytywnej perspektywy, która
zagwarantuje ich badaniom i działalności prawdziwie humanitarną
skuteczność? Ekologia w proponowanym ujęciu jest nauką
dopiero powstającą. Nikt lepiej od nas nie zdaje sobie sprawy,
jak bardzo musi ona przestrzegać ścisłości metod naukowych i
technicznych. Jeżeli jednak uznajemy, że istnieje "prawda
ekologiczna", to uznać też musimy, że dyscyplina ta,
jakkolwiek młoda, rzeczywiście istnieje i że jej jedność
jest źródłem jej wartości. Jeżeli - jak tego pragniemy -
ekologia zostanie włączona przez państwa do programu
nauczania, poczynając co najmniej od wyższych klas szkoły
podstawowej, aby każdy znał jej podstawowe zasady, ekologia, której
trzeba będzie nauczać, będzie ekologią zintegrowaną.
Pójdziemy jeszcze dalej: środowisko naturalne nie służy wyłącznie
fizycznemu, biologicznemu i ekonomicznemu rozwojowi człowieka.
Tak jak materialny wpływ środowiska nie ogranicza się do
oddziaływania na fizyczne cechy człowieka, który jest wszak
jednością, tak całość uwarunkowań środowiskowych nie
ogranicza się do sfery fizycznej i nieożywionej. W swym przemówieniu
z 27 marca 1970 roku Ojciec Święty powołał się na
przenikliwe i paradoksalne sformułowanie Teilharda de Chardin o
duchowej mocy materii. Materia przecież nie stanowi całości środowiska.
Środowisko wiele daje człowiekowi, ten jednak ze swej strony
odpłacał mu nie tylko dziełem zniszczenia, lecz - początkowo
przede wszystkim - ujawniał tkwiące w nim potencjalne możliwości,
organizował je, systematyzował, "humanizował".
Doskonale wyraża ten aspekt coraz częściej używane wyrażenie
"jakość środowiska". Dlatego pośród tematów, które
mają być poruszane w związku ze sprawą środowiska
naturalnego człowieka (tak podczas konferencji przygotowawczej w
Pradze w roku 1971 jak na samej konferencji sztokholmskiej w roku
1972), odnajdujemy aspekty społeczne, oświatowe i kulturalne środowiska
naturalnego. Drugie posiedzenie komitetu przygotowawczego,
przyznając tematowi "ochrony" stopień priorytetowości
poziomu trzeciego, napisało w tytule odpowiedniego rozdziału:
Regiony naturalne, kulturalne, lub historyczne (A/Conf. 48, PC 9
D. I, nr 53). Jednak rozdział pod tym tytułem nie zawiera żadnych
odniesień do dwu ostatnich zagadnień. Jest to sprawa poważna.
Czas jeszcze, aby temu zaradzić: człowiek musi bronić swego środowiska
przede wszystkim po to, aby zapewnić sobie rozwój osobisty i
społeczny, zaspokoić swą potrzebę pokoju, kontemplacji i miłości.
Wykorzystywanie zasobów naturalnych warunkuje, jak już
powiedzieliśmy, istnienie całego człowieka i dlatego jest tak
poważnym problemem sumienia i kultury.
Prace podjęte dla przygotowania konferencji sztokholmskiej, a
przede wszystkim - miejmy nadzieję - te, które prowadzić będą
międzyrządowe grupy pracy powołane przez drugie posiedzenie
komitetu przygotowawczego, pozwolą na zinwentaryzowanie i
usystematyzowanie różnorodnych niebezpieczeństw, które ze
strony współczesnego człowieka zagrażają środowisku
naturalnemu. Sukces konferencji sztokholmskiej zagwarantować może
jedynie ścisła metodyczność tych prac i trzeźwy realizm. Uważamy
jednak za nasz obowiązek podkreślenie, że w pracach
przygotowawczych należy nadać właściwą rangę problemom
podstawowym, badaniom prowadzonym z punktu widzenia nauk
humanistycznych, groźbom zawisłym nad cennymi zdobyczami
kultury i etyki. Troska o skuteczność działania, która przyświecała
ustalaniu priorytetów podczas drugiej sesji komitetu
przygotowawczego przyczyniła się zapewne do usunięcia na plan
dalszy niektórych z tych zasadniczych spraw. Czyż raport
komitetu przygotowawczego nie mówi o aspektach oświatowych, społecznych
i kulturalnych: "że uznając całą wagę tego tematu jako
przedmiotu dyskusji, wiele delegacji wyraziło życzenie, aby
konferencja sztokholmska nie poświęcała mu więcej uwagi i
czasu niż jest to niezbędnie konieczne" (A/Conf. 48, PC 9,
n. 25). Wobec jawnie deprecjonującego charakteru tego życzenia
nie od rzeczy będzie przypomnienie obrad dwudziestej siódmej
sesji komisji praw człowieka w dniach od 16 do 19 marca 1971 na
temat wpływu postępu nauki i techniki na prawa człowieka.
Przedstawiciel jednej z nierządowych organizacji katolickich
stwierdził bardzo trafnie: "Pozostawajcie specjalistom i
technikom wszystko, co dotyczy chemicznego, bakteriologicznego i
fizycznego zanieczyszczenia środowiska, z wielką troską myślimy
o psycho-socjo-kulturalnym środowisku człowieka. Aby żyć pełnią
życia, człowiek potrzebuje wokół siebie odpowiedniego środowiska
naturalnego" (E/CN/4/NGO/159, p. 4).
II Zasoby naturalne są wspólną własnością całej ludzkości
Obecnie, a zapewne jeszcze przez długi okres czasu, ludzkość będzie
musiała w zaspokajaniu swych potrzeb ograniczyć się do zasobów
naszej planety. Zasoby te (powietrze, woda, minerały, świat roślinny
i zwierzęcy, przestrzeń życiowa itp.), jakkolwiek ogromne, nie
są przecież nieograniczone. Ich eksploatacja prowadzi, pod
naciskiem wzrastającej bez ograniczeń konsumpcji, do zubożenia
zasobów. Wyraża się to zarówno w formie postępującego
wyczerpywania zasobów nieodnawialnych i dewastacji środowiska
naturalnego oraz jego zasobów, jak i w postaci ich bezplanowego
wykorzystywania i akumulacji odpadów.
Wprawdzie biosfera wykazuje zadziwiającą zdolność do
samoobrony, "autoasenizacji" i odzyskiwania równowagi.
Jednak możliwości te są również ograniczone. Ograniczony
jest też postęp techniczny, który mógłby powiększyć zdolność
samoobrony biosfery, podczas gdy wzmożona produkcja tworzyw
sztucznych i substancji radioaktywnych osiąga takie rozmiary, że
wydaje się, iż przekroczyliśmy poziom tolerancji
neutralizowania jej efektów negatywnych i oszczędzenia ludzkości
rozlicznych skutków toksycznych. Jednym słowem, sięgając po
bogactwa biosfery, człowiek nie umiał zachować umiaru. Wynikło
stąd poważne zachwianie równowagi ekologicznej. A możemy
dostrzec niebezpieczeństwo zakłóceń jeszcze poważniejszych.
Jeżeli przeciwdziałanie nie będzie powszechne i wystarczająco
energiczne, groźba, która zawisła nad przyszłością, będzie
nieporównalnie większa od tej, która dziś nas niepokoi.
Pojawia się tu podstawowy problem moralny: zasoby naturalne są
wspólną własnością całej ludzkości. Żadna jednostka, żaden
naród i - podkreślamy to z całą mocą - żadne pokolenie nie
ma prawa bezpodstawnie ich sobie przywłaszczać i roztrwaniać
na swój użytek. Ta zasada powszechnego przeznaczenia środowiska
naturalnego i jego bogactw jest kamieniem węgielnym naturalnego
porządku ekologicznego. Wszystkie inne stwierdzenia są z nią
związane. Ten, kto korzysta z bogactwa środowiska naturalnego,
nie może tracić z pola widzenia innych ludzi - i tych z nim współcześnie
żyjących, i tych, którzy przyjdą jutro. Tak więc spojrzenie
ekologiczne prowadzi nas do wyodrębnienia nowego wymiaru
koncepcji własności, która wyklucza arbitralność i egoizm w
użytkowaniu dóbr danych przez naturę.
Jesteśmy więc wszyscy zobowiązani do takiego działania, aby
podstawowym punktem wyjściowym postępującej eksploatacji zasobów
Ziemi, które zapewniają człowiekowi pracę, rozwój techniki i
kultury, było dobro wszystkich i aby zasoby te były przedmiotem
sprawiedliwego podziału. Bowiem, jeżeli prawdą jest, że
Stworzyciel szczodrobliwie obdarzył naturę wszystkim, co
potrzebne jest dla istnienia ludzkości, to prawdą jest również,
że zarządzanie tymi dobrami powierzył inteligencji i wolnej
woli człowieka. Jednostka jest odpowiedzialna przed całą
rodziną ludzką za takie użytkowanie dóbr, które nie pozbawiałoby
innych należnej im części - za zapewnienie sprawiedliwego
podziału i wzięcie w nim pod uwagę potrzeb obecnych i przyszłych,
co jest dla niej zobowiązaniem wobec przyszłych pokoleń. My,
którzy jesteśmy jakby spadkobiercami minionych wieków i którzy
zbieraliśmy owoce z pracy ludzi nam współczesnych, mamy zobowiązania
wobec wszystkich ludzi. Z tej przyczyny nie godzi się nam
poniechać wszelkiej troski o tych, przez których po naszej śmierci
rozszerzać się będzie na przyszłość rodzina ludzka.
Wzajemne powiązanie wszystkich ludzi, które jest faktem, nie
tylko przynosi nam dobrodziejstwa, ale również rodzi obowiązki
("Populorum progressio" 17).
Niech zostanie tu powiedziane, że stwierdzenia te określają
rolę, jaką młodzi - ci, "którzy w roku 2000 podejmą
odpowiedzialność za wielką rodzinę ludzką" (Paweł VI
do FAO) powinni odegrać w powodzeniu konferencji sztokholmskiej.
Wymieniono na ten temat wiele interesujących poglądów podczas
prac drugiej sesji komitetu przygotowawczego. Szkoda, że tak
niewielkie znalazły one odbicie w samym raporcie (A/Conf. 48/PC
9, n. 109). Około 12 organizacji młodzieżowych przedłożyło
sesji dokumenty (A/Conf. 48/PC[II]CRP/16). Należy mieć nadzieję,
że ten przejaw zainteresowania konferencją sztokholmską, który
na razie wyraził się w postaci sugestii dotyczących przede
wszystkim spraw organizacyjnych, pociągnie za sobą propozycje
dotyczące sedna problemu i że pochodzić one będą również
ze środowisk nie przejawiających dotychczas działalności. Jeżeli
istnieje dziedzina, w której konieczny jest dialog i współpraca
między pokoleniami, to jest nią przede wszystkim środowisko
naturalne stanowiące wspólną własność jednych i drugich.
Działania współczesnych użytkowników są zbyt brzemienne w
konsekwencje, aby przyszli użytkownicy nie mieli prawa do tego,
żeby brano pod uwagę ich poglądy i zamiary. To dzięki upływowi
czasu ludzkość odkrywa, w sposób mniej lub bardziej doskonały,
solidarność i współzależność wszystkich. Jedynie połączenie
wysiłków na rzecz zbudowania przyszłego losu ludzkości nie
pozwoli jej zginąć.
III Obrona biosfery jest sprawą w pełni ludzką
Powiedzieliśmy już wystarczająco dużo, aby dać do
zrozumienia, że naszym zdaniem sama koncepcja biosfery implikuje
najściślejszą solidarność między człowiekiem a środowiskiem,
w którym on żyje. Wszystko to jest jednocześnie wysoce złożone,
gdyż problem ekologii obejmuje wszystkie wymiary życia człowieka,
tak na płaszczyźnie biologicznej, jak kulturalnej i społecznej.
Na wszystkich tych obszarach spotykamy się dziś z najpoważniejszymi
przejawami obserwowanego współcześnie zakłócenia stosunku między
człowiekiem a środowiskiem. Na płaszczyźnie biologicznej
obserwujemy alienację zamącającą wielkie cykle
geobiologiczne, które gwarantują harmonijne funkcjonowanie
biosfery. Problemy, które ujawniają badania współczesnych nam
procesów genetycznych, należą do najniebezpieczniejszych nawet
wtedy, gdy nie pozwolimy się zwieść alarmistycznym
uproszczeniom popularyzatorów. Nie trzeba być urodzonym
pesymistą, aby w dziedzinie kulturalnej i społecznej dostrzec
objawy dekadencji fizycznej i duchowej, braku równowagi i
niepokojów występujących we wszystkich krajach, objawów, które
wprowadzają całą ludzkość w stan "zachwiania równowagi",
jeśli użyć wyrażenia ze współczesnej terminologii
psychologicznej. Nie jest oczywiście wykluczone że powszechność
niepewności objawiającej się w zachowaniu, aspiracjach i działaniach
młodzieży współczesnej nie jest częściowo wynikiem
niszczenia środowiska. W każdym razie, niepokój ten na swój
sposób dowodzi - poprzez cierpienia i lęki, które z sobą
niesie - że istnieje wspólnota losu rodzaju ludzkiego i że
nikt nie może wyizolować się w swoim dobrobycie lub ubóstwie,
w swych wyborach pokoju lub wojny.
Wracając do tematu wyczerpywania się zasobów naturalnych,
musimy powiedzieć, że nie ma ludu, który nie czuje, iż staje
się coraz biedniejszy i który nie czułby się wprost zagrożony
w swym istnieniu. Zdanie sobie sprawy z rzeczywistości, jaką
jest biosfera, wydawać się mogło jeszcze niedawno czymś odległym
i nieokreślonym. Dziś zaś jesteśmy świadkami, jak
rzeczywistość ta nabiera charakteru konkretnego i
dramatycznego, decydującego dla całej ludzkości. Nie wszystkie
zjawiska opóźnienia w rozwoju są spowodowane przez ciosy
zadawane środowisku, lecz któż zaprzeczy, że wiele spośród
nich - te, które dotyczą społeczno-kulturalnej sfery życia
nie należą do najbłahszych - niejedno zjawisko nędzy,
choroby, niedożywienia jest właśnie ich wynikiem. Czyż nawet
kraje bogate nie podlegają poważnym kryzysom, ponieważ
nieopatrznie trwoniły takie najcenniejsze dla życia zasoby, jak
powietrze, wody, gleba? Najbardziej wydziedziczeni są zapewne
najmniej świadomi grożącego im niebezpieczeństwa, lecz
sekretarz konferencji bardzo trafnie stwierdził w swej
deklaracji złożonej podczas drugiego posiedzenia komitetu
przygotowawczego 8 lutego br.: "Uważam, że w rejonach
uprzemysłowionych w coraz większym stopniu uznaje się, że
kryzys środowiska naturalnego nie jest wyłącznie kwestią
zanieczyszczeń przemysłowych i że problemy środowiska
naturalnego wynikające z ubóstwa są nie mniej ostre, a z pewnością
o wiele powszechniejsze, niż te których przyczyną jest obfitość.
Okazało się, że we wszystkich społeczeństwach najwięcej do
zyskania dzięki poprawie warunków środowiska mają biedni.
Dysponują oni o wiele mniejszymi zasobami, które można by
bezkarnie trwonić na kosztowne omyłki lub na równie drogie
działania zaradcze. Głos ich musi być w pełni wysłuchany gdy
podejmuje się kroki, które - jakkolwiek podejmowane przez
innych - będą miały decydujący wpływ na ich przyszłość".
Problem środowiska naturalnego i jego zasobów wymaga przede
wszystkim pilnego sprawdzenia bilansu zysków i strat. Ekologia
jest dyscypliną naukową, która zajmuje się zintegrowaną
ekonomią przyrody ożywionej i nieożywionej, stanowiącej
nierozerwalną całość. Rozszerza ona stare koncepcje
gospodarowania przyrodą o wymagania ludzkie, czyniąc z człowieka
centralny punkt odniesienia ekologii. Widzi w człowieku
uczestnika świata fizycznego, świata zwierzęcego. Człowiek
jednak nie tylko nie jest niewolnikiem sztywnych ram powiązań
troficznych lub mechanicznych, ale wykracza nawet poza podstawowe
związki łączące go z naturą. Człowiek wykazał - tak
dawniej jak i obecnie - niewiarygodną umiejętność przekształcania
oblicza Ziemi oraz samej struktury biosfery, litosfery, atmosfery
i hydrosfery. Lecz właśnie poddany jego władaniu świat
nakazuje człowiekowi, aby zatrzymał się i na nowo przemyślał
swój stosunek do przyrody. Czyż władza, którą sprawuje, nie
stała się stopniowo despotyczna? Eksploatacji nie ograniczał
żaden rytm, żadne hamulce ani rozsądek. Niezależnie od tego,
jaki moment uznamy za początek wymykania się spod praw rządzących
losami biosfery, nadeszła dziś chwila nakazująca zupełne
zrewolucjonizowanie dotychczasowej postawy. Postęp badań
naukowych, narodziny licznych dyscyplin ekologicznych, ukazały
człowiekowi spoczywającą na nim odpowiedzialność: każde
jego działanie na środowisko naturalne może mieć dalekosiężne
- tak złe jak i dobre - konsekwencje; konsekwencje sięgające w
przestrzeni do granic Ziemi, a w czasie odczuwalne dłużej niż
przez trzy lub cztery pokolenia. Chodzi o zmianę radykalną, o
zwrócenie głęboko już zakorzenionego procesu. "Trzeba było
tysiącleci, aby człowiek nauczył się panować nad przyrodą -
czynić sobie Ziemię poddaną - jak mówi Biblia. Nadeszła
chwila, aby opanował swe panowanie, a to niezbędne przedsięwzięcie
wymaga nie mniejszej dzielności i niezłomności niż dzieło
podbicia przyrody" (Paweł VI no FAO).
Aby głęboka przemiana, do której wzywamy, nastąpiła rzeczywiście,
musi być ona przemianą moralną. Jedynie wielkie idee
przewodnie pozwolą człowiekowi jej się poddać. Jedynie
energia i przekonanie moralne pozwolą na skuteczne rozwiązanie
stawianych przez nią zadań. Te decyzje moralne muszą uzyskać
skuteczne sankcje wykonawcze. Przestępstwa ekologiczne, które
wymierzone są w res omnium (traktowaną praktycznie jako res
nullius) wymagają ustanowienia prawodawstwa dotyczącego
spoczywającej na każdym odpowiedzialności i unaocznienia
wszystkim przestępczego charakteru działań podejmowanych na
szkodę dobra należącego do wszystkich, a więc do każdego. Już
podczas wstępnych przygotowań do konferencji sztokholmskiej
brano pod uwagę możliwości stworzenia pewnych instrumentów międzynarodowych
popartych siłą przymusu. Jeżeli proces powoływania przez wspólnotę
narodów tego aparatu zostanie w Sztokholmie jedynie zapoczątkowany,
lub jeśli wejdzie w początkową fazę realizacji, konieczne
jest przypomnienie podstawowych dla ekologii zintegrowanej zasad
etycznych i moralnych, które mogłyby znaleźć potwierdzenie w
deklaracji. Celem tego przypomnienia jest stworzenie zobowiązań,
które sygnujące deklarację strony będą musiały podjąć w
poszczególnych dziedzinach. Dla wyrażenia tej myśli do końca
stwierdźmy, że obrona biosfery nie jest po prostu działaniem
naukowym lub wynikiem funkcjonowania prawa pozytywnego - jest to
sprawa w pełni ludzka.
IV Ekologiczny aspekt niektórych zagadnień
Tak więc komitet przygotowawczy umieścił sprawę nadzoru i
kontroli na szczeblu trzecim, a więc w rozdziale poświęconym
tematom dojrzałym do podejmowania natychmiastowych decyzji.
Zaleca on, aby umożliwiono konferencji sztokholmskiej zbadanie,
czy kroki podejmowane obecnie na skalę regionalną lub światową
w zakresie nadzoru i kontroli pewnych zmiennych środowiska
naturalnego człowieka, mających związek z równowagą
biosfery, zdrowiem i dobrobytem człowieka, odpowiadają
potrzebom; zaleca też, aby ułatwić konferencji pełne
wykorzystanie ustaleń istniejących i ich udoskonalenie (A/Conf.
48/PC 9, n. 46).
Tak więc komitet przygotowawczy wyznaczył grupie międzyrządowej,
powołanej przez konferencję dla omówienia tej kwestii, zadanie
ambitne. Pozostało jeszcze ustalenie, o jakie zmienne tu chodzi
i według jakich kryteriów są one ustalane. W każdym razie
stworzona została możliwość ponownego wyrażenia naszego
pragnienia, aby zmienne te nie zostały ograniczone jedynie do
takich dziedzin, lak geografia, meteorologia, ochrona atmosfery i
aby nie pominięto problemów zniszczenia zdrowia ludzkiego,
uwarunkowań społeczno-kulturalnych, ani też o wiele
trudniejszych do uchwycenia, lecz nie mniej przez to realnych
perspektyw, ku którym kierują się najbardziej uprawnione
aspiracje ludzkie. Tak więc mówiąc o środowisku naturalnym,
troszczono się o zależności między ochroną środowiska a
rozwojem krajów Trzeciego Świata, niektórzy zaś specjaliści
kładli nacisk na problemy demograficzne. Zupełnie niedawno, z
okazji czterdziestej dziewiątej sesji rady wykonawczej Światowej
Organizacji Zdrowia, eksperci od spraw zdrowia publicznego długo
rozważali związek między zanieczyszczeniem środowiska
naturalnego a zdrowiem, rozumianym zgodnie z jego definicją
zawartą w konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia (stan
wszechstronnego dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i
społecznego).
Wszystkie te elementy mają związek z równowagą środowiska,
szczególnie jeżeli definiujemy je tak, jak uczyniliśmy to w
naszym "materiale do projektu deklaracji: Środowisko
przyrodnicze jako naturalne środowisko człowieka obejmuje
wszystkie zagadnienia i procesy oraz wpływy tak fizyczne jak
biologiczne i społeczne, które - pośrednio lub bezpośrednio -
mają dostrzegalny wpływ na dobrobyt jednostki i rodzaju
ludzkiego pojmowanego jako całość. Jedne z tych czynników mogą
być korzystne, inne szkodliwe. Jedne z nich pojawiają się
spontanicznie inne są wynikiem działalności człowieka" (A/Conf.
48/PC[II]CRP 8/Add l).
Nie pretendujemy do wyznaczania linii postępowania międzynarodowego
we wszystkich dziedzinach. Pragnęlibyśmy jedynie uwypuklić
aspekt ekologiczny pewnych zagadnień, rozpatrywanych do tej pory
jedynie z punktu widzenia polityki lub ekonomii. Czynimy tak w
przekonaniu, że spojrzenie na nie z punktu widzenia ekologii posłuży
ich szczęśliwszemu rozwiązaniu. W ten sposób powracamy do
uczynionego już spostrzeżenia: podejście do pewnych żywotnych
potrzeb z punktu widzenia ekologicznego przyczynia się do
dojrzewania świadomości ponadnarodowej wspólnoty losu ludzi.
A. Technika i rozwój
Dla większości ludzi współczesnych pojęcie postępu kojarzy
się z możliwością dysponowania rosnącą ilością dóbr
materialnych i bogactwem. Najbardziej rozpowszechnionym kryterium
oceny "rozwoju" kraju jest jego średni dochód na głowę
mieszkańca. Im wyższa jest wysokość dochodu, tym kraj jest
bardziej rozwinięty. Jednak już obecnie wkroczyliśmy w okres,
w którym słuszność takiej skali jest podawana w wątpliwość.
Dostrzega się, że rozwój nie jest prostą funkcją obfitości
dóbr materialnych. Stanowi o nim połączenie poprawy
materialnej jakości życia społeczeństwa i jednostki z
poszanowaniem dla wymogów moralnych i społecznych.
Tymczasem zbyt jednostronnemu wzrostowi bogactwa i ilości dóbr
materialnych towarzyszy zazwyczaj odczuwalna dewastacja środowiska.
Tak więc w krajach bogatych jesteśmy świadkami następującego
zjawiska: po globalnym zaspokojeniu potrzeb podstawowych wzrost
dochodów i produkcji skłania do zaspokajania potrzeb wtórnych
lub potrzeb pozornych. To z kolei jest możliwe jedynie dzięki
intensywniejszej eksploatacji zasobów naturalnych i szybko
doprowadza do godzenia w środowisko naturalne. Tak więc
konsumpcja typu marginalnego doprowadza do przyspieszenia
zmniejszania się podstawowej daniny, której człowiek może
oczekiwać od środowiska. Nie brak wypadków, w których taka
sytuacja znajduje bezpośrednie odbicie w formie szkód wyrządzanych
klasom ubogim lub krajom rozwijającym się.
Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest przywrócenie postępowi
technicznemu i naukowemu, rozwojowi ekonomicznemu oraz poprawie
materialnych warunków życia im właściwej roli instrumentów służących
celom wyższym, prawdziwemu dobrobytowi i autentycznemu rozwojowi
człowieka. Stajemy wobec zagadnienia, czy nie należałoby może
zahamować produkcji pewnych sektorów dla zapewnienia
sprawiedliwszego podziału zasobów i wykorzystania ich dla
potrzeb wszystkich ludzi. Oceniać więc będziemy postęp
techniczny i wynikające zeń zamierzenia nie tylko z punktu
widzenia ich efektywności ekonomicznej brutto, ale również próbując
poznać i z góry ocenić wpływ, jaki mogą mieć na środowisko
naturalne człowieka. Te badania są niezwykle istotne w wypadku
szeroko zakrojonych projektów, które muszą za sobą pociągać
głębokie przeobrażenia różnych elementów środowiska. Jeżeliby
się okazało, że przewidywane zmiany trzeba będzie opłacić
ciężkimi stratami w środowisku naturalnym, kryterium wyboru
powinno być oparte o pierwszeństwo zaspokojenia podstawowych
potrzeb wydziedziczonych, przed zadośćuczynieniem pragnieniu
uzyskania dodatkowych korzyści możnych.
Zresztą ocena, o której mówimy, nie zawsze musi nas doprowadzać
do konfrontacji potrzeb podstawowych z potrzebami wtórnymi lub
sztucznymi. Przystępując do dzieła rozwoju, rządy wahają się
często pomiędzy faworyzowaniem potężnego skoku naprzód
jakiegoś obszaru kraju lub gałęzi produkcji, a poświęceniem
elementów środowiska naturalnego, które dotychczas uważano za
niezbędne. Musimy sięgnąć wówczas po kryterium zasadnicze,
którym jest perspektywa przyszłości. Czy zniszczenie środowiska
naturalnego nie przyniesie przyszłym pokoleniom strat, które w
dłuższej perspektywie nie zostaną skompensowane przez osiągnięte
doraźnie zyski? Jest to problem nie tylko ważny, ale też często
pozornie nie do rozwiązania, nie wolno go jednak lekceważyć.
Nieustanny postęp nauki i techniki pozwala wierzyć, że posiądziemy
wiele nowych narzędzi umożliwiających stawienie czoła
wymaganiom rozwoju środowiska. Koniecznym jest jednak, aby
ostatecznym celem tego postępu był rozwój integralny. Osiągnięcie
takiego rozwoju nie jest możliwe przy użyciu jedynie
najwspanialszej nawet techniki. Zbyt często negatywny jest wynik
godzenia techniki z zachowaniem równowagi środowiska
naturalnego. Jest to zagadnienie, które należy włączyć do
rozważań nad przenoszeniem technologii z krajów rozwiniętych
do krajów rozwijających się: dostarczenie kryteriów oceny
czynników równowagi i odpowiednich narzędzi, których trzeba będzie
użyć podczas realizacji projektów. Jest rzeczą jasną, że
organizacje międzynarodowe, a mianowicie PNUD, Komitet Naukowy
ONZ i inne instytucje wyspecjalizowane mają tu do odegrania rolę
pierwszoplanową.
B. Urbanizacja
Urbanizacja jest jednym z najistotniejszych zjawisk współczesności.
Badanie jej stosunków i składowych należy do wielu dyscyplin
wiedzy, lecz urbanizacja jako taka należy niewątpliwie do
zakresu ekologii. Ciągły, a często chaotyczny rozwój miast, będących
jedną z plag świata rozwiniętego, lecz plagą o wiele groźniejszą
jeszcze dla krajów rozwijających się, stwarza coraz bardziej
niepokojące warunki życia, które są wynikiem koncentracji
mieszkańców na ograniczonych obszarach, sztucznego i dławiącego
rytmu życia, zanieczyszczenia atmosfery oraz braku przestrzeni
rekreacyjnej i regeneracyjnej. Ucieczka z miast podczas weekendów
i wakacji dobitnie świadczy o nieznośnym charakterze środowiska
miejskiego, lecz pozostaje ona przywilejem bogatych lub
przynajmniej tych, którzy uczestniczą w beneficjach osiągniętego
już rozwoju. Jest ona właściwie nieosiągalna dla mieszkańców
wielkich aglomeracji krajów Trzeciego Świata. Nie mają też do
niej dostępu liczni emigranci żyjący wokół miast krajów
rozwiniętych. Logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy jest
niestety fakt, że pewne wielkie miasta Trzeciego Świata stały
się ośrodkami wszelkiego rodzaju napięć i rosnącego
niezadowolenia.
Urbanizacja, tak głęboko związana z postępem współczesnej
cywilizacji, musi znaleźć się pośród czynników przyczyniających
się do uświadomienia wszystkim zagrożenia, które zawisło nad
środowiskiem naturalnym. Kraje rozwinięte już zaczynają to
sobie uświadamiać, toteż coraz częściej jesteśmy świadkami
wzrostu wpływu urbanistów na decyzje podejmowane przez władze
miejskie. Czy reforma taka może równie szybko zostać dokonana
w krajach rozwijających się, gdzie ogromne dzielnice stały się
"naturalnymi" ośrodkami nędzy, niedożywienia,
rozpadu rodziny, ciemnoty? Poprawa środowiska miejskiego nie może
być czymś narzuconym z zewnątrz, musi wynikać z uświadomionych
potrzeb, być upragniona. Jest ona o tyle bardziej pilna, że
zahamowanie ucieczki ludności rolniczej do miast wydaje się być
procesem bardzo trudnym do opanowania, a - być może - wręcz
niewykonalnym. Nie oznacza to, że cywilizacja miejska, taka jaką
znamy, jest czymś nieodwracalnym. Nie najmniejszą korzyścią z
wprowadzenia dynamicznej i nastawionej na potrzeby ludzkie
polityki ekologicznej byłoby rozładowanie tych miast, które
utraciły dziś wszelkie cechy ludzkie. Oznaczałoby to zupełnie
inną strategię w dziedzinie rozmieszczenia przemysłu,
lokalizacji administracji gospodarczej i państwowej, nie mówiąc
już o akcji wychowawczej, która pozwoliłaby na
przeciwstawienie się przedziwnej fascynacji metropolią. Pozwoliłaby
ona stworzyć otoczenie bardziej dobroczynne, gdyż bardziej
zgodne z naturą stosunków, jakie powinny panować między człowiekiem
a środowiskiem.
C. Strefy rolnicze
Z tą samą fascynacją spotykamy się niezwykle często w
wypadku ucieczki z obszarów rolniczych, ekonomicznie rentownych,
a tym bardziej ze stref o niskiej produktywności. Zapewne, głęboka
przemiana metod produkcji rolniczej powoduje zmniejszenie się
zapotrzebowania zmodernizowanej już wsi na siłę roboczą.
Stanu tego nie osiągnięto jednak jeszcze na przeważającym
obszarze Trzeciego Świata, gdzie ucieczka ze wsi wyprzedza
zazwyczaj zastosowanie całej gamy możliwości współczesnej
techniki rolniczej. Jest jednak rzeczą niewątpliwą, że wobec
wyboru między życiem, które wydaje się skazywać na
przebywanie wciąż w tym samym środowisku, bez perspektywy postępu
i odnowy, a mirażami miasta (poczynając od lepiej płatnej i łatwiejszej
pracy, aż po bardziej urozmaicone i obiecujące rozrywki),
odpowiedź może być tylko jedna: ucieczka. Z ucieczką ze wsi
walczyć można tylko oświatą i informacją pozwalającą na
doskonalszą, bardziej realistyczną ocenę walorów miasta i wsi.
Jednocześnie jednak należy uczynić wszystko, aby wartości wsi
miały oparcie w realnych faktach i aby dzięki wszechstronnym
wysiłkom wsie przeobraziły się w środowiska, w których żyć
może człowiek dwudziestego wieku narażony na ogromny nacisk środków
masowego przekazu. Powinno się przyjąć, że przynajmniej niektórym
strefom zdrowej modernizacji produkcji towarzyszyć powinna
odczuwalna modernizacja życia w mieście i na wsi.
D. Dzieci
Wiemy, że pewne wielkie nierządowe organizacja międzynarodowe,
zajmujące się dziećmi, mają zamiar prosić, aby specyficzne
problemy naukowe wynikające ze stosunków zachodzących między
dzieckiem a środowiskiem zostały wprowadzone do porządku
dziennego obrad konferencji sztokholmskiej. Stolica Apostolska z
radością wita ten zamiar. Jest rzeczą zadziwiającą, że tak
mało mówi się o dzieciach w przygotowanych do tej pory
dokumentach, a nieliczne poświęcone im ustępy są wyrazem
troski o uczynienie z najmłodszych obywateli propagatorów idei
poprawy środowiska (co jest zresztą ideą bardzo szczęśliwą),
podczas gdy nigdzie nie spotykamy ostrzeżeń przed niebezpieczeństwami
zagrażającymi ze strony współczesnego środowiska rodzącym
się i rozwijającym się pokoleniom. Druga sesja komitetu
przygotowawczego z całą dokładnością zbadała sprawę rezerw
zasobów genetycznych i poczyniła rozliczne kroki przygotowujące
obrady na ten temat i ewentualne decyzje konferencji. Lecz czyżby
problemy genetyki człowieka umknęły uwadze obradujących w
chwili, gdy skażenie środowiska wynikające z użycia energii jądrowej
tak bardzo niepokoi genetyków, podobnie jak konsekwencje pewnego
typu pracy kobiet i współczesnego, miejskiego przede wszystkim
rytmu życia? Wszak dzieci są o wiele delikatniejsze od dorosłych!
Mamy prawo obawiać się, że dla większości z nich szkodliwe
wpływy środowiska będą miały o wiele poważniejsze i o wiele
głębsze skutki. Niepokojący wzrost ilości dzieci
niedostosowanych jest w znacznej części wynikiem szkodliwych wpływów
środowiska, które nie pozwalają najmłodszym na osiągnięcie
równowagi psychicznej, fizycznej i społecznej, lub które
niszczą osiągniętą już, lecz jeszcze chwiejną równowagę.
Na koniec stwierdźmy, że to właśnie dorośli tworzą
zasadniczą część środowiska życia dzieci. Muszą oni już
teraz zdać sobie sprawę, że zachowanie ich powinno mieć możliwie
jak najlepszy wpływ na rosnące pokolenia. Stajemy w dziedzinie
wychowania wobec zadań ogromnych. Zostało bowiem dowiedzione,
że w obecnych czasach każdy człowiek jest wychowawcą każdego
dziecka i że nawet dzieci są dla siebie wzajemnie wychowawcami.
E. Zbrojenia i wojna
Problem wojny i zbrojeń nie może być zredukowany jedynie do
wymiarów politycznych. Zawiera on niewątpliwie aspekt
ekologiczny, choćby ze względu na powstawanie nowych broni
nuklearnych, biologicznych i chemicznych gotowych już do użycia.
Produkcja, przechowywanie, doświadczenia a nawet niszczenie
zapasów broni naukowych stanowi zagrożenie dla środowiska człowieka,
ponieważ powoduje skażenie powietrza, wód i gleby
radioaktywnymi izotopami i substancjami toksycznymi mogącymi
zagrażać równowadze biosfery. Tak więc wszechstronne rozwiązanie
problemów ekologicznych wymaga wzięcia pod uwagę podzielanego
przez nas wszystkich pragnienia powszechnego rozbrojenia i zupełnego
wykluczenia wojen.
CZĘŚĆ DRUGA
ZAGADNIENIA Z DZIEDZINY KONSERWACJI ZABYTKÓW STOJĄCE PRZED
ADMINISTRACJĄ MIASTA WATYKAŃSKIEGO
Ochrona środowiska człowieka obejmuje przede wszystkim
zachowanie dziedzictwa naturalnego (woda, powietrze, zwierzęta,
gleba, morza), lecz odnosi się również do ochrony dziedzictwa
kulturalnego będącego dziełem człowieka.
Zmiany spowodowane przez rozwój przemysłu w naturalnym cyklu
fizycznym, chemicznym i biologicznym doprowadziły i prowadzą
nadal do coraz dalej postępującego zakłócenia całego systemu
ekologicznego. Przed epoką technologiczną produkty odpadowe
podlegały procesowi naturalnego rozkładu, dzięki któremu ich
elementy składowe powracały do natury. Wraz z pojawieniem się
produktów syntezy i ogromnej ilości odpadów przemysłowych
wydalanych do atmosfery, do wód i gleby, nastąpiło wciąż pogłębiające
się zachwianie równowagi ekologicznej - będącej wynikiem tak
emisji zanieczyszczeń jak konsumpcji na nie spotykaną
dotychczas skalę - takich podstawowych dóbr naturalnych, jak
tlen i woda. Lekceważąc zupełnie wszelką kontrolę nad
gospodarką dobrami natury, doszliśmy do sytuacji, w której już
sama egzystencja naszego gatunku jest zagrożona. Stało się tak
dlatego, że czynnik "czasu" jest zasadniczym elementem
zachodzącego w przyrodzie procesu. W wyniku nieliczenia się z
nim jesteśmy świadkami postępującego przesycenia środowiska
naturalnego zanieczyszczeniami, przesycenia, które powoduje
perturbacje ekologiczne natury meteorologicznej, biologicznej i
fizycznej, podczas gdy zanieczyszczenie niedostrzegalne gołym
okiem (promieniowanie, wszelkiego typu hałasy) pociągają za
sobą nieustanne zakłócenia psychofizyczne i nie dające się
ogarnąć zmiany genetyczne.
Jak zahamować to samozniszczanie się ludzkości? Bo przecież -
podczas gdy formułujemy środki prawne i badamy metody
zapobiegania - proces zniszczenia nieustannie postępuje. Nie można
wszak unicestwić postępu technicznego lub po prostu zwrócić
człowieka naturze. Pomijając efekty socjologiczne takiego
procesu, jest on niewykonalny. Musimy więc działać tam, gdzie
jest to możliwe: ograniczyć emisję zanieczyszczeń, modyfikować
zakłady przemysłowe, działać na rzecz rozwoju fauny i flory,
chronić i zabezpieczać dziedzictwo kulturalne. Wszystko to
czynić musimy w nadziei, że sama natura stworzy u żyjących
modyfikacje biologiczne, przystosowujące ich do życia w nowym
środowisku, które jak się spodziewamy - nie będzie zbyt
odmienne od tego, jakie dotychczas znaliśmy.
Miasto Watykańskie, które oddycha powietrzem Rzymu, skupia na
razie całą uwagę na konserwacji i ochronie powierzonego mu
dziedzictwa kulturalnego. Dąży do tego celu bezpośrednio na
ograniczonym obszarze swej jurysdykcji oraz pośrednio - wnosząc
swymi badaniami naukowymi i wynikami doświadczeń praktycznych
wkład w prace prowadzone w tej dziedzinie przez inne kraje.
Przetrwanie dzieł sztuki w warunkach atmosferycznych współczesnego
miasta zależy od ekosystemu. W obecnych czasach obserwujemy nie
mające precedensu tempo niszczenia granitów, marmurów, metali
itp., z których zbudowane są pomniki i przedmioty sztuki,
proces niszczenia postępuje nadzwyczaj szybko, grożąc
unicestwieniem w ciągu paru dziesięcioleci tego wszystkiego, co
do tej pory opierało się czasowi nawet bez pomocy człowieka.
Zanieczyszczenie atmosfery doprowadziło do poważnego
uszkodzenia takich marmurowych dzieł sztuki jak Colonna
Antonina, posągi bazyliki świętego Piotra, marmury klasztoru
laterańskiego, a w innych objętych administracją watykańską
obiektach takich zabytków jak bazylika w Padwie.
Działanie tlenków siarki, tlenków węgla, pyłów węglowych
emitowanych przez instalacje ogrzewcze oraz zawartych w gazach
spalinowych pomnażane jest przez szkodliwe działanie emisji
przemysłowej, takiej jak kwas siarkowy, węglowodory, różne pyły.
Również metale odczuwają działanie zanieczyszczeń. Odnosi się
to przede wszystkim do znajdujących się na otwartej przestrzeni
dzieł z brązu. Wyżej wymienione substancje powodują zjawiska
korozji elektromechanicznej, nie mówiąc już o rozpuszczalności
metali.
Ołowiane pieczęcie Tajnych Archiwów Watykanu dotknięte są
"rakiem ołowiu", którego niszczycielskie działanie
doprowadziło w niektórych wypadkach do zupełnego unicestwienia.
Jedynie freski i obrazy Pinakoteki i pałaców papieskich nie
ucierpiały na razie, jak się wydaje, z powodu zanieczyszczenia
atmosfery.
Dyrekcja muzeów watykańskich powierzyła badanie tych szkód i
zagrożeń swym własnym laboratoriom naukowym. Dokonały one
rekonstrukcji i zabezpieczenia zagrożonych obiektów. Tak więc
opracowano i zastosowano elektrochemiczną metodę zabezpieczania
brązów, która zmniejsza skutki korozji i przywraca obiektom
ich pierwotne własności. Tej właśnie metody z dobrymi
wynikami użyto w roku 1954 podczas konserwacji brązów
Donatella w Padwie, odrzwi dzieła Filarete w bazylice świętego
Piotra i odrzwi bizantyjskich w bazylice świętego Pawła.
W 1965 roku Tajne Archiwa Watykanu mogły przedstawić na
kongresie sigilografii metody "leczenia raka ołowiu".
Tej właśnie metody użyto dla zabezpieczenia wszystkich pieczęci
Tajnych Archiwów.
Dla przeciwdziałania korozji marmurów stosuje się wypróbowaną
w laboratoriach metodę, która powoduje wtórną ich
rekrystalizację. Wilgoć powoduje poważne zniszczenia fresków,
pogłębiane zanieczyszczeniami zawartymi w wodzie opadowej i w
wodach gruntowych: w tym wypadku stosuje się zabiegi dające,
jak się na razie wydaje, doskonałe wyniki, jeżeli mamy sądzić
po ich zastosowaniu do fresków Menabuoi w kaplicy Belludiego
bazyliki papieskiej w Padwie. Prowadzone są takie dalsze prace,
jak klimatyzacja i filtracja powietrza w salach Pinakoteki watykańskiej.
Naukowcy pracujący w tej dziedzinie w Watykanie zdają sobie
sprawę, że całą ludzkość i jej środowisko trapią o wiele
poważniejsze i rozleglejsze problemy stanowiące część składową
ogromnego i dynamicznego systemu biosfery. Na tej cieniutkiej błonce,
której grubość nie osiąga nawet 20 km, co stanowi mniej niż
jedną trzechsetną promienia globu ziemskiego, odgrywa się
wielka gra sił natury, które dzięki energii słonecznej
uruchamiają różne cykle geochemiczne wpływające na życie roślin
i zwierząt. Działalność człowieka, zużywanie niektórych
zasobów i zanieczyszczenia powodują modyfikację pewnych cykli.
Tak więc w obliczu powagi sytuacji wytworzonej przez człowieka
jedynie jego dobra wola może pozwolić na podjecie kroków
koniecznych dla uniknięcia zniszczenia ludzkości. Konieczna
jest solidarna współpraca wszystkich krajów, które oby
zechciały przedłożyć ponad wszelkie partykularne interesy
dobro, jakim jest przetrwanie rodzaju ludzkiego.
Tłumaczyła: Barbara Różycka.
Adiustacja tekstu: Grzegorz Kulik.
|