PAPIESKA KOMISJA IUSTITIA ET PAX

CO UCZYNIŁEŚ ZE SWOIM BEZDOMNYM BRATEM? KOŚCIÓŁ A PROBLEM MIESZKANIOWY

WSTĘP

l. Problem mieszkaniowy jest bez wątpienia jedną z najpoważniejszych w skali światowej kwestii społecznych. W całym świecie rozlega się pełne rozpaczy wołanie niezliczonych mężczyzn i kobiet, dzieci i osób starszych pozbawionych dachu nad głową bądź dysponujących czymś, czego nie można nazwać "domem". To wołanie o pomoc znajduje swój oddźwięk na forum par excellence międzynarodowym, jakim jest Organizacja Narodów Zjednoczonych l.
Międzynarodowy Rok obchodzony pod hasłem "Schronienie dla Bezdomnych" stanowi więc szczególną okazję do uświadomienia sobie tej twardej rzeczywistości, jaka wyziera z cyfr ogłaszanych przez kompetentne organizacje. Liczba osób nie mających odpowiedniego mieszkania idzie w miliony 2. Należy więc starać się o uwrażliwienie sumień, dążąc do większej sprawiedliwości społecznej i szerszej solidarności.
Przywódcy polityczni i religijni oraz opinia publiczna na ogół uznają, że brak mieszkań dla milionów ludzi stanowi poważny problem. Podobnie jak inne problemy społeczne występujące w skali całego globu - takie jak bezrobocie lub zadłużenie ubogich krajów - pilnie wymaga on rozwiązania. Chodzi bowiem o bardzo ważną przeszkodę na drodze gospodarczego i społecznego rozwoju, zmierzającego do stworzenia warunków koniecznych dla życia godnego człowieka. Chodzi o pogwałcenie jednego z podstawowych praw człowieka. Właściwe rozwiązanie problemu o tak wielkich rozmiarach wymaga zgodnego i zdecydowanego współdziałania w dziedzinie politycznej, a także zwiększonej świadomości, zbiorowej odpowiedzialności, przede wszystkim chrześcijan, za przyszłość społeczeństwa.
2. Kościół katolicki dostrzega cierpienia tych milionów ludzi i chce je dzielić wraz z nimi. Od samych początków swego istnienia w działalności społecznej i charytatywnej szczególną troską otaczał on ubogich, potrzebujących, pozostawionych przez społeczeństwo na pastwę losu. Ludzkie i duchowe bogactwo niezliczonych dzieł miłosierdzia i dobroczynności Kościoła w ciągu całej jego historii stanowi najpiękniejszy dziejowy pomnik owego poświęcenia i owej szczególnej miłości względem ubogich.
Opierając się na swej zakorzenionej w tradycji, głębokiej wiedzy o ludzkiej rzeczywistości, Kościół pragnie skierować do rządów i ludzi odpowiedzialnych za politykę społeczną apel o podjęcie koniecznych decyzji i opracowanie programów ekonomicznych, które będą mogły skutecznie zaspokoić potrzeby mieszkaniowe przede wszystkim grup najuboższych i zepchniętych na margines społeczności.
W niniejszym dokumencie Kościół chce przekazać refleksje nad swoimi doświadczeniami, swoje świadectwo i dać wyraz swego zaangażowania. Rozważa on ten problem i interpretuje go w świetle własnego nauczania społecznego, starając się wyjaśnić jego pełny sens. Kościół proponuje również etyczną ocenę problemu, mogącą stanowić podstawę dla konkretnych działań. Wspomina również o swoich wysiłkach i dokonaniach inspirowanych przez miłość chrześcijańską. Kościół jest przekonany, że tylko na drodze sprawiedliwości społecznej i pokonywania egoizmów będzie można skutecznie postępować w kierunku przezwyciężenia kryzysu mieszkaniowego.

I
ALARMUJĄCA SYTUACJA SPOŁECZNA

Papieska Komisja "Iustitia et Pax", chcąc zebrać informacje o sytuacji mieszkaniowej, zwróciła się do Konferencji Episkopatów i do katolickich Kościołów wschodnich, którym wyraża wdzięczność za odpowiedzi nadesłane w niezwykle krótkim czasie (por. listę w Aneksie).
1. Informacje te potwierdzają alarmujący stan sytuacji. Problem ludzi bezdomnych bądź dysponujących mieszkaniem nieodpowiadającym obecnym kryteriom 3 jest tak rozległy, że w pierwszej chwili wywołuje uczucie bezsilności. Staje się on jeszcze jaskrawszy, gdy oprócz aspektu ilościowego - owych milionów ludzi pozbawionych mieszkań - uwzględni się aspekt jakościowy, to znaczy nieludzkie warunki, w jakich oni żyją.
Istotnie, poza liczbowym rozmiarem tego zjawiska studia i sprawozdania ukazują brutalny obraz życia ludzi bez dachu nad głową. Jest to rzeczywistość, której fenomenologiczny opis pomoże, naszym zdaniem, lepiej uświadomić sobie zakres i różnorakie aspekty problemu.
2. Można by sporządzić długi katalog różnych kategorii osób, które nigdy nie miały mieszkania, albo, jeśli kiedyś je miały, utraciły je. I jedni, i drudzy nie mają obecnie żadnych możliwości uzyskania mieszkania. Mnóstwo ludzi na świecie rodzi się, żyje i umiera pod gołym niebem. Są też uciekinierzy, ludzie wygnani ze swych siedzib przez wojnę bądź klęski żywiołowe. Jest też wielu innych, którzy padli ofiarą niesprawiedliwości lub chciwości.
Wystarczy kilka cyfr, by dać pojęcie o rozmiarach problemu. Miliard osób, to znaczy jedna piąta całego rodzaju ludzkiego, nie ma mieszkania godnego tej nazwy. Sto milionów dosłownie nie posiada dachu nad głową. W Europie zachodniej na przykład ponad milion ludzi poszukuje odpowiedniego mieszkania. W Ameryce Łacińskiej liczbę dzieci, które sypiają na ulicach szacuje się na dwadzieścia milionów. W 1986 roku ponad 600 milionów ludzi (45 procent ludności miejskiej całego świata) zamieszkiwało strefy nędzy wokół wielkich miast, slumsy bądź dzielnice zdewastowane.
3. Spójrzmy teraz na aspekt jakościowy określenia "bezdomny".
Najpierw trzeba wymienić osoby "bezdomne", będące często ofiarami problemów osobistych (alkoholizm, bezrobocie, kryzys rodzinny lub po prostu upośledzenie społeczne), dla których zwykłe przydzielenie mieszkania czy schronienia nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Każdy z tych ludzi niesie brzemię innego problemu, będącego niekiedy powodem bezdomności. Ci ludzie są wyraźnie upośledzeni, jeśli chodzi o możliwości oferowane przez rynek mieszkaniowy. W wielu przypadkach ich sytuację może radykalnie rozwiązać tylko pomoc społeczna ze strony państwa, Kościoła bądź instytucji prywatnych.
Następnie wymienić trzeba ludzi młodych i pary narzeczeńskie pragnące się pobrać. Dość często się zdarza, iż wysoki koszt nabycia przyzwoitego mieszkania, a także brak takich mieszkań sprawiają, że uzyskuje się je dopiero po długim i uciążliwym oczekiwaniu co niekiedy poważnie przeszkadza w założeniu rodziny. Te zupełnie konkretne trudności stanowią często barierę psychologiczną i silny czynnik odstraszający młodych od zawarcia związku małżeńskiego. Ci, którzy pomimo wszystko decydują się na małżeństwo, muszą przez długi czas mieszkać z rodzicami bądź też przez wiele lat znosić ciężar wygórowanych opłat za mieszkanie, co odbija się negatywnie na wspólnym życiu i zdrowym rozwoju nowej rodziny. Tak wiec nierzadko pierwsze lata życia rodzinnego uzależnione są od czynników zewnętrznych, których skutkiem jest niemal przymusowe ograniczenie urodzin, co szkodzi harmonii życia małżeńskiego, a także społeczeństwu i samemu Kościołowi.
Istnieje także grupa społeczna ludzi zepchniętych na margines, i to zarówno w środowisku wiejskim, jak i miejskim. Mieszkają w nędznych warunkach, a ich życie pełne jest udręk i problemów natury społecznej, ekonomicznej, prawnej i politycznej, będących naturalną konsekwencją owej sytuacji.
Tego typu osiedla, które w mniejszej czy większej liczbie można spotkać na całym świecie, i których nazwy weszły już do słownika wielu języków 4, wszędzie są do siebie podobne: składają się na nie improwizowane konstrukcje z materiałów gorszej jakości lub z odpadków (blacha, karton, plastyk, bambus itd.), wznoszone bez żadnego ogólniejszego planu, pozbawione infrastruktury i często budowane nielegalnie na terenach stanowiących własność publiczną lub prywatną. Budzą one lęk i nieufność mieszkańców innych dzielnic miasta, którzy widzą w nich nie tyle skupiska ludzi, za których ponoszą odpowiedzialność wszyscy współobywatele, co rozsadniki wszelkiego zła: alkoholizmu, narkomanii, przestępczości itd. Podobnie jak w innych wypadkach, zewnętrzne symptomy przesłaniają tutaj istotę problemu.
Jeśli ta sytuacja i rozmiary zjawiska w miastach są niepokojące, to równie niepokojąco, choć może nie tak tragicznie, przedstawia się ta sprawa w środowiskach wiejskich. Warunki życia milionów rolników i ludności tubylczej bywają nieludzkie: mieszkania w ruderach, chroniczne niedożywienie, brak wody pitnej, elektryczności, urządzeń sanitarnych, szkół, środków komunikacji itd.
Z pewnością najpilniejszym i najpoważniejszym problemem - ale nie jedynym - jest problem ludzi dosłownie nie mających "dachu nad głową". Trzeba rozważać go jednak w powiązaniu z kryzysem mieszkaniowym dotykającym w różnych krajach całych warstw ludności, nie żyjących skądinąd poniżej progu ubóstwa. Również ten kryzys ma podwójny aspekt - ilościowy, ponieważ mieszkań brakuje albo jest ich za mało, a także jakościowy, ponieważ dostępne mieszkania często nie zasługują na to miano.
Jeżeli tak przedstawia się sytuacja nawet warstw ludności żyjącej na wyższym poziomie społeczno-gospodarczym, to nie można się dziwić, że na poziomach niższych - mocą jakiejś przewrotnej logiki - znajdujemy tylu mężczyzn i kobiet po prostu nie mających "dachu nad głową" w najbardziej dosłownym sensie, ani schronienia przed kaprysami pogody. W niniejszym dokumencie będziemy w miarę możliwości uwzględniać oba te aspekty.
Opisany przez nas pokrótce brak mieszkań stanowi niewątpliwie jeden z najtragiczniejszych objawów zacofania, w jakim żyją wielkie rzesze, a mówiąc ściślej - duża część ludzkości.
Ta sytuacja, której wszyscy musimy być świadomi, jest nie tylko pewnym stanem faktycznym, na który odpowiedzialne instytucje i my wszyscy powinniśmy reagować; jest to również skandal z punktu widzenia etycznego i jeszcze jeden dowód niesprawiedliwego rozdziału dóbr, pierwotnie przeznaczonych dla wszystkich 5.

II
BOLESNY ZNAK NASZYCH CZASÓW

Obserwacja, zainteresowanie i zrozumienie dramatu ludzi pozbawionych właściwego mieszkania wymaga podjęcia wysiłku rozeznania, to jest przeprowadzenia analizy. Należy wyodrębnić, porównać i poddać ocenie ilościowe i jakościowe dane dotyczące tak powszechnego w naszej epoce zjawiska bezdomności. Takie zbadanie różnych aspektów prowadzi do całościowego zrozumienia problemu - jego powiązania z innymi podstawowymi aspektami życia człowieka, jego przyczyn i związków z dialektyką bogactwo-ubóstwo.
1. Bezdomność nie jest zjawiskiem odizolowanym. Punktem centralnym każdej rzeczywistości społeczno-gospodarczej (a mieszkanie jest jedną z nich) pozostaje zawsze człowiek. Jednym z zasadniczych aspektów rzeczywistości ludzkiej są warunki życia człowieka, to znaczy zespół elementów określających poziom życia ludności, wspólnoty lokalnej czy grupy ludzi.
Owe warunki życia określają podstawowe potrzeby osoby ludzkiej: wychowanie, pożywienie, mieszkanie, zdrowie, ubiór, zajęcie. Jeżeli więc pragniemy właściwie zinterpretować i zrozumieć liczby i dane odnoszące się do problemu bezdomności, musimy mieć dość rozsądku i odwagi, aby kwestię mieszkaniową powiązać z całokształtem wymienionych wyżej aspektów.
2. Problem braku mieszkania, taki jaki wyłania się z cyfr - choć niekiedy może on być wynikiem okoliczności spowodowanych jakimś problemem osobistym bądź niepowodzeniem rodzinnym - należy traktować jako kryzys strukturalny o różnorakich przyczynach, zawsze prowadzący do ubóstwa. Ubóstwo, bolesny znak naszych czasów, to dowód, iż nierówności społeczno-ekonomiczne wytworzyły nieludzki podział określany mianem "Północ-Południe" albo "kraje bogate-kraje ubogie". Podział i nierówności tego typu spotykamy obecnie również w społeczeństwach "Północy".
U źródeł problemu mieszkaniowego w całej jego rozciągłości znajdują się takie kwestie, jak bezrobocie, niskie zarobki, ucieczka ze wsi i zbyt szybka, chaotyczna industrializacja. Sytuację tę komplikują dodatkowo takie czynniki demograficzne, jak przyśpieszony wzrost liczby ludności na pewnych obszarach i zjawisko urbanizacji. Nie należy też zapominać o nie zawsze właściwej i odpowiadającej potrzebom polityce mieszkaniowej, prowadzonej przez rządy. Niektóre z tych przyczyn zasługiwałyby na osobne zbadanie; warto tu jednak zapamiętać, że - jak już zostało powiedziane - kryzys mieszkaniowy jest problemem strukturalnym, a nie tylko koniunkturalnym.
Trudności napotykane przy zakupie lub wynajmie odpowiedniego mieszkania często stanowią problem nie tylko indywidualny, lecz wynikają z jednej strony z drożyzny na rynku mieszkaniowym, z drugiej zaś - ze zbyt niskich zarobków w krajach, gdzie system ekonomiczny i społeczno-polityczny znajduje się w stanie kryzysu. W takich społeczeństwach praca bywa traktowana jak jeden z wielu towarów rynkowych. Rzecz w tym, iż praca powinna każdemu zapewnić środki do zaspokajania potrzeb własnych oraz tych, którzy pozostają na jego utrzymaniu.
Jak stwierdzono wyżej, jedną z tych podstawowych potrzeb jest właściwe mieszkanie. Dla znacznej części ludności jedynym stałym źródłem dochodów jest praca, a przecież płaca milionów ludzi pozostaje niższa, aniżeli poziom tak zwanej płacy rodzinnej, nie mówiąc o tych, których zarobki nie osiągają nawet ustawowego minimum. Te niskie zarobki, zwłaszcza w krajach ubogich, odbijają się negatywnie na możliwości uzyskania mieszkania.
W obecnej sytuacji rozwiązanie problemu mieszkaniowego dodatkowo utrudnia cały szereg czynników demograficznych. W pewnych strefach już dawniej upośledzonych pod względem postępu społecznego, notuje się szybki wzrost liczby ludności, co dodatkowo komplikuje sytuację. W innych regionach pojawiają się nowe problemy, związane ze zmianami w strukturze ludności, na przykład z jej starzeniem się.
Jednakże z pewnością najbardziej znamiennym zjawiskiem jest urbanizacja, którą zajął się już Paweł VI w Liścia Apostolskim Octogesima adveniens 6. Ludność świata coraz bardziej skupia się w strefach miejskich. W 1950 r. w strefie miejskiej zamieszkiwało 29 proc. ludności; w 1980 r. cyfra ta osiągnęła 40 proc. Przewiduje się, że wkrótce po roku 2000 po raz pierwszy w dziejach więcej niż połowa ludności świata będzie mieszkała w miastach.
Oprócz przyspieszonego procesu urbanizacji należy również wziąć pod uwagę zmiany w strukturze miast, szczególnie zaś rozrastanie się wielkich miast. Można przewidywać, że za dwadzieścia lat ich ludność się podwoi, przy czym większość tych miast znajduje się w krajach rozwijających się. Brak tam niezbędnej infrastruktury, mogącej zaspokoić potrzeby ludności w zakresie wyżywienia, pracy i mieszkania. Wynika stąd, że rozważając problem bezdomności, należy szczegółowo zbadać główne przyczyny urbanizacji, jednego z najtrudniejszych zagadnień organizacji współczesnego społeczeństwa.
Wśród przyczyn kryzysu mieszkaniowego nie można pomijać milczeniem czynnika politycznego. Większość państw posiada - lub zamierza opracować - jakąś politykę w dziedzinie mieszkaniowej. Wszyscy wiedzą, jak sprawa ta we współczesnym świecie jest złożona, można jednak zadać sobie pytanie, czy wszystkie rządowe decyzje w tej dziedzinie zawsze kierowały się rzeczywistymi priorytetami i czy obecna, ciężka sytuacja nie jest również konsekwencją ogromnego opóźnienia, które teraz dość trudno jest odrobić, mimo godnych uznania wysiłków.
Właściwa polityka mieszkaniowa musi zakładać nie tylko udział państwa, ale również sektora prywatnego. Ponadto powinna ona zachęcać do przedsięwzięć opartych na wzajemnej samopomocy (self-help) i współpracy w obrębie danej wspólnoty.
Wiadomo, że brak mieszkań bywa również konsekwencją niestabilności politycznej, konfliktów wewnętrznych albo wojny. Pojawia się wówczas problem uchodźców, który prawie zawsze wiąże się z problemem sytuacji ludzi bez dachu nad głową.
Niniejszy dokument nie może dogłębnie zająć się sytuacją uchodźców z jej specyficznymi cechami, która wymaga szerokiej, międzynarodowej akcji solidarności; nie powinniśmy jednak zapominać o tym, że w wielkiej masie bezdomnych na całym świecie uchodźcy stanowią jedną z grup, których nędza i cierpienia są doprawdy dramatyczne. Nieraz przez całe lata muszą oni przebywać w tymczasowych obozach, mieszkając w pomieszczeniach, mogących służyć do tego jedynie w sytuacjach nagłych i o charakterze przejściowym. Pozostają w sytuacji niepewnej, nieustannie wystawieni na działanie skutków toczących się wokół wojen i konfliktów wewnętrznych, także w krajach, które udzielają im schronienia, są pozbawieni mienia i możliwości kontaktu z bliskimi.
Zdarza się również, że całe populacje są wysiedlane z miejsc swego zamieszkania, w imię realizacji projektów ekonomicznych i politycznych inspirowanych przez wątpliwej wartości ideologie. Można stwierdzić, że w takich przypadkach przesiedlonym osobom i rodzinom nie są zapewniane odpowiednie warunki w nowym miejscu zamieszkania.
Przymusowy podział miast na strefy według kryterium rasowego jest sam w sobie niedopuszczalną formą dyskryminacji i w sposób nieunikniony prowadzi do zróżnicowania jakości mieszkań w zależności od zajmujących je grup ludności.
Wszystkie wyliczone przez nas przyczyny, leżące u podstaw problemu mieszkaniowego, wskazują na upowszechnianie się zjawiska względnego lub absolutnego ubóstwa, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata. Ogólnie biorąc, bezdomność jest produktem ubóstwa i marginalizacji społecznej. Innymi słowy, jest to rezultat zespołu czynników ekonomicznych, społecznych, kulturalnych, materialnych, emocjonalnych i moralnych, szczególnie dotkliwy dla tych, którzy zawsze mieli trudności w zintegrowaniu się z istniejącym na danym terenie systemem społecznym. O ile w społeczeństwach nękanych owym złem nie nastąpią istotne przemiany czy modyfikacje, integracja taka nadal pozostanie czymś trudnym albo wręcz niemożliwym do urzeczywistnienia.
Pomoc świadczona bezdomnym przez organizacje społeczne lub opiekuńcze robi czasem wrażenie rozwiązywania problemów indywidualnych czy prywatnych, tak jakby chodziło o chorego czy upośledzonego, skazanego na taki los. Może się też zdarzyć, że zarządy służb publicznych państwa uznają, iż ludzie ci nie wymagają specjalnej troski ani pomocy poza tą, którą się im świadczy za pośrednictwem instytucji dobroczynnych lub charytatywnych, podczas gdy w istocie chodzi tu o problem struktur organizacji społeczeństwa lub państwa.
3. Wskazane wyżej przyczyny (zresztą nie tylko te) pozbawiają jednostkę i rodzinę podstawowego dobra, odpowiadającego zasadniczej potrzebie człowieka, z którą wiążą się ściśle inne, pochodne potrzeby, trudne lub wręcz niemożliwe do zaspokojenia.
Jest rzeczą pewną, że poza tymi przyczynami bezpośrednimi można wskazać bardziej istotne źródła aktualnych schorzeń społecznych, takie jak niesprawiedliwy rozdział dóbr, przepaść między bogatymi i ubogimi w obrębie tego samego społeczeństwa lub między narodami i całymi kontynentami. "W krajach tak zwanego Trzeciego Świata rodziny nie mają podstawowych środków do życia, takich jak pożywienie, praca, mieszkanie, lekarstwa, często brakuje im też najbardziej elementarnych swobód" 7.

III
OCENA ETYCZNA I CHRZEŚCIJAŃSKA

1. Analiza złożonej sytuacji ludzi bezdomnych nie może się ograniczać jedynie do jej krytycznej interpretacji ani do ujęć globalnych; musi ona również zawierać ocenę etyczną nowego wyzwania, przed jakim dziś stawia świat ta forma ubóstwa.
Głównym celem takiej oceny nie powinno być ustalenie win czy odpowiedzialności tych, którzy spowodowali sytuację, o której mówimy, i którzy przyczyniają się do jej utrzymania, aczkolwiek owa ocena nie jest wykluczona.
W tej perspektywie, nie koniunkturalnej, lecz strukturalnej, należy przede wszystkim podkreślić, że kryzys mieszkaniowy widzimy dziś jako wadę systemu prawnego.
2. Liczne międzynarodowe dokumenty 8 wyraźnie wymieniają, pośród różnych praw osoby ludzkiej, prawo do mieszkania, związane z prawem do "odpowiedniego poziomu życia" 9. Podobnie i Kościół chciał, aby prawo do mieszkania zostało włączone do Karty Praw Rodziny, dokumentu uznanego za niezbędny przez Ojców Synodu Biskupów w 1980 r. Zresztą już wcześniej wśród innych podstawowych praw, zostało wymienione "prawo do mieszkania pozwalającego na godziwe życie rodzinne" 10. W tym duchu, przyjmując propozycję Ojców Synodu, Stolica Apostolska ogłosiła ową Kartę, ażeby przedłożyć ją "zainteresowanym środowiskom i władzom" 11. Powiedziano w niej bardzo konkretnie, że "rodzina ma prawo do godziwego mieszkania, dostosowanego do potrzeb życia rodzinnego i liczby członków rodziny, w środowisku zapewniającym podstawowe usługi niezbędne do życia rodziny i zbiorowości" 12.
Te formuły prawne starają się wyrazić rzeczywiste rozmiary kryzysu mieszkaniowego. Nie chodzi tu o sytuację jakiegokolwiek braku lub pozbawienia czegokolwiek, ale o brak i pozbawienie tego, co się słusznie należy, a więc o sytuację niesprawiedliwości. Od tego więc należy rozpocząć etyczną analizę problemu mieszkaniowego.
Każda osoba i każda rodzina, która bez swojej bezpośredniej winy jest pozbawiona mieszkania, stanowi ofiarę niesprawiedliwości. Z tego, co powiedziano wyżej, jasno wynika, że mamy tu do czynienia z niesprawiedliwością strukturalną, wytworzoną i podtrzymywaną przez niesprawiedliwości dotykające osoby. Zarazem jednak stanowi ona sama w sobie zjawisko autonomiczne i niezależne, o własnej, właściwej sobie niesprawiedliwej i nieuporządkowanej dynamice.
Niesprawiedliwość tę należy rozpatrywać z dwóch różnych, choć oczywiście powiązanych z sobą punktów widzenia.
Najpierw w aspekcie osób i rodzin nie posiadających mieszkania wcale bądź nie posiadających mieszkania godziwego. Te osoby i rodziny są ofiarami poważnej niesprawiedliwości, ponieważ nie mają godziwego, choćby małego mieszkania. W tej sytuacji nie mogą one prowadzić godnego człowieka życia osobistego i rodzinnego. Co więcej, nieraz samo życie, to znaczy przetrwanie, staje się dla nich niemożliwe. Nadesłane sprawozdania często wspominają o przypadkach śmierci ludzi bezdomnych - śmierci spowodowanej czynnikami atmosferycznymi, zimnem bądź upałem. Obecnie w wielkich miastach często odnotowuje się tego rodzaju tragiczne przypadki, które nie zawsze spotykają się z należną im uwagą.
Jednakże niesprawiedliwość, której ofiarami są osoby i rodziny pozbawione mieszkania, można rozważać w innym jeszcze aspekcie. Jako rezultat określonej organizacji życia społecznego bądź wadliwych lub nieskutecznych decyzji politycznych.
Istotnie, należy tu przypomnieć, ze zarówno państwo, jak i społeczeństwo mają obowiązek zapewnienia swym współobywatelom i członkom warunków życia niezbędnych do urzeczywistniania się jako osoba i rodzina. Z obowiązku tego nie może zwalniać fakt, że w niektórych regionach świata znaczna część ludności - poszczególne osoby i całe rodziny - spędzają codzienne życie na ulicy. Nie można uznać za argument twierdzenia, że bezdomność przynależy do określonego typu kultury. To, co jest wynikiem niezaspokajania minimalnych potrzeb człowieka - czy to jako jednostki, czy też jako członka rodziny - nie może być uważane za cechę jakiejkolwiek autentycznej kultury. Z tego punktu widzenia prawo do mieszkania jest prawem powszechnym.
3. Trzeba tutaj przypomnieć starą naukę Kościoła katolickiego o powszechnym przeznaczeniu dóbr, uściśloną przez Sobór Watykański II. Oto co czytamy na ten temat: "Bóg przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów, tak by dobra stworzone dochodziły do wszystkich w słusznej mierze - w duchu sprawiedliwości, której towarzyszy miłość" 13.
Wynika z tego jasno, że dostęp do tych dóbr, bez których nie jest możliwe życie godne człowieka, powinien być na równi możliwy dla wszystkich, którzy są ich pozbawieni. W świetle nauczania Kościoła o powszechnym przeznaczeniu dóbr rozumiemy, że własność ma swoją szczególną funkcję społeczną, podporządkowaną prawu wspólnego użytkowania 14. Poprzez rozważanie tej zasady dochodzimy do lepszego zrozumienia tego, iż mieszkanie stanowi podstawowe dobro społeczne i nie można uważać go jedynie za sprawę "rynku".
Zastanówmy się teraz nad tym, jak w praktyce zastosować tę zasadę do problemu bezdomności, ażeby znaleźć odpowiedź na pewne trudne sytuacje spotykane w różnych częściach świata.
Łatwo stwierdzić, że w niektórych wielkich miastach wolnych mieszkań jest tyle, iż pomieściłyby większość bezdomnych. Z jednej strony są ludzie bez mieszkania, z drugiej zaś istnieją mieszkania, w których nikt nie mieszka! W takiej sytuacji władze publiczne mają obowiązek opracowania norm regulujących sprawiedliwy rozdział mieszkań. Nie oznacza to, że państwo może sobie uzurpować monopol na ich budowanie i rozdział. Doświadczenie regionów, gdzie taka polityka przeważa, pokazuje, że i tam poważne problemy mieszkaniowe nadal istnieją.
Jeżeli teraz przejdzie się do sytuacji bardziej konkretnych, należy przede wszystkim wskazać na występujące w różnej postaci zjawisko spekulacji nieruchomościami. Własność ma służyć osobie ludzkiej. Wszelkie praktyki spekulacyjne, odwodzące własność od jej funkcji służenia potrzebom człowieka, należy uważać za nadużycie.
Dwa szczegółowe problemy zasługują tu na krótką refleksję.
Nieraz bywamy świadkami konfliktu praw lub słusznych interesów, gdy np. chodzi o mieszkania stare lub pilnie wymagające remontu. Lokator cierpi wskutek pogarszania się stanu budynku, podczas gdy właściciel - zwłaszcza gdy jest to drobny posiadacz - nie ma możliwości uzyskiwania dochodów ze swego majątku. W takich sytuacjach konieczna jest polityka uwzględniająca również remonty budynków i zabezpieczająca prawa jednej ze stron, bez jednoczesnego narażania drugiej strony na nieproporcjonalne straty.
W wielkich metropoliach, zwłaszcza w krajach będących na drodze rozwoju, mamy również do czynienia z poważnym problemem ludzi, którzy opuściwszy wieś przenieśli się do miasta, gdzie w sposób niezgodny z prawem wznieśli swoje domostwa na terenach nie należących do nich, publicznych bądź prywatnych. Osoby takie często powodowane są rozpaczą, nie widzą bowiem żadnej innej możliwości zapewnienia sobie mieszkania, choćby prowizorycznego. Również te sytuacje wymagają pilnego rozwiązania, uwzględniającego przysługujące każdej osobie prawo do godziwego mieszkania. Jest rzeczą jasną, że takim rozwiązaniem nie są przymusowe przesiedlenia i burzenie całych osiedli. Dodajmy, że sprawiedliwe rozwiązanie tego problemu wymaga również poważnego zbadania najgłębszych przyczyn migracji wewnętrznych.
Wreszcie, w naszych rozważaniach nad tak złożoną sytuacją ludzi bezdomnych nie możemy pominąć zawsze brzemiennej w ludzkie cierpienie kwestii eksmisji prawnej. Eksmisja, nawet zgodna z literą prawa, jeśli dotyczy osób naprawdę nie mających gdzie mieszkać, nastręcza szereg wątpliwości natury etycznej.
Wszystko, co powiedzieliśmy wyżej o pewnych trudnych sytuacjach, skłania do szczególnego podkreślenia faktu, że rodzina, aby mogła wypełniać właściwe jej posłannictwo, musi mieć zagwarantowane warunki pewnego bezpieczeństwa, także w dziedzinie mieszkaniowej. Prawo do schronienia zawiera w sobie również pojęcie bezpieczeństwa.
W tej dziedzinie postęp społeczny zależy od tego, czy społeczeństwo potrafi wprowadzić w życie śmiałą politykę w zakresie czynszów i przy szerokim współudziale wspólnot opracować lokalne programy i plany, mogące zapewnić ludności warunki umożliwiające indywidualny oraz ogólny rozwój w zakresie edukacji, higieny, życia kulturalnego i religijnego.
W związku z polityką mieszkaniową wielokrotnie już mówiono o popieraniu najszerszej współpracy różnych sektorów społecznych. Istotnie, doświadczenie uczy, że wobec kryzysu mieszkaniowego, obok władz publicznych, a niekiedy szybciej niż one, różne organizacje prywatne i publiczne podejmują środki zaradcze i przychodzą z pomocą osobom oraz rodzinom bezdomnym. W takich właśnie ramach rozwija się działalność Kościoła.
Podkreślić tu należy tę ważną okoliczność, że problem braku godziwych mieszkań dotyczy nie tylko milionów ludzi cierpiących jego skutki i nie tylko instytucji; staje on także przed każdym mężczyzną i każdą kobietą posiadającymi dom i uświadamiającymi sobie wyraźniej wielkość dramatu tych, którzy są go pozbawieni. Każdy z nas musi więc poczuwać się do obowiązku uczynienia wszystkiego, co jest w jego mocy, bądź bezpośrednio, bądź też za pośrednictwem istniejących instytucji, ażeby również inni mogli cieszyć się dobrem niedostępnym dla nich obecnie.
Rzecz jasna, nie wyklucza to potrzeby działania ze strony tych mężczyzn i kobiet, którzy są pozbawieni mieszkania. Przeciwnie, tych ludzi, odpowiednio uświadomionych przez prawników, podejmujących w razie konieczności obronę swoich praw, powinno się zachęcać do tworzenia spółek i stowarzyszeń, których celem będzie uzyskiwanie mieszkań. Z tych samych racji należy podtrzymywać w społeczeństwie żywą świadomość tego dramatu, o którym niestety skłonni jesteśmy zapominać. Z bólem należy też stwierdzić, że niekiedy brak mieszkania może sprawić, że poszczególne osoby i rodziny przyzwyczają się do życia w nędznych warunkach. Co więcej, w tym kontekście trzeba pamiętać także o tych kategoriach osób, które w wyniku długiej niekiedy tradycji koczownictwa wolą nie osiedlać się na stałe w jednym miejscu, lecz należą do tych, którzy ciągle się przemieszczają. Osoby te mają prawo do miejsc dostosowanych do ich sposobu życia, w których mogłyby korzystać z podstawowych udogodnień i miałyby zapewnione warunki właściwego rozwoju fizycznego, umysłowego, kulturalnego i religijnego swoich dzieci. Niestety, osoby te nie zawsze spotykają się z należytym zrozumieniem u ludności osiadłej; w niektórych przypadkach stają się nawet ofiarami agresji i nietolerancji. Ważne jest więc nawiązywanie z takimi wędrowcami więzów przyjaźni i solidarności, a także większe zrozumienie dla ich kultur oraz dla ich specyficznych problemów.
4. Sytuację osób i rodzin bezdomnych każdy chrześcijanin i cały Kościół, jako Lud Boży, powinien traktować jako skierowane do sumień wezwanie do jej zaradzenia.
W każdej osobie bądź rodzinie pozbawionej podstawowych dóbr, zwłaszcza mieszkania, chrześcijanin powinien dostrzegać samego Chrystusa, takiego jakim ukazują Go dobrze znane słowa ewangelii św. Mateusza: "byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie" (Mt 25, 42 i n.). Dwie ostatnie kategorie obejmują ludzi bez dachu nad głową; należy rozpoznać w nich samego Pana. Istotnie, gdy przyszedł On na świat, "nie było dla nich miejsca w gospodzie" (Łk 2, 7).
Podobny jest sens przypowieści z ewangelii św. Łukasza, w której kontrast między bogaczem, "dzień w dzień świetnie się bawiącym", i Łazarzem, okrytym wrzodami i leżącym u bram jego pałacu, uświadamia nam istotę przeciwieństwa pomiędzy tym, kto ma mieszkanie i tym, kto jest go pozbawiony. Wiemy dobrze, na jaki osąd zasłużyła zupełna obojętność bogacza wobec rozpaczliwej sytuacji Łazarza; położenie ich obu na drugim świecie odwraca się diametralnie. Łazarz doznaje pociechy "na łonie Abrahama", bogacz zaś "strasznie cierpi w tym płomieniu", i to na zawsze: przepaści między nimi nikt nie zdoła przekroczyć (por. Łk 16. 19-31).
Zresztą w Piśmie Świętym bardzo wyraźnie podkreśla się wartość, jaką dla każdej osoby, zwłaszcza rodziny, stanowi mieszkanie, a także dramat jego braku lub utraty. Oczywiście, obecne pojęcie "mieszkania" i "godziwego mieszkania" jest inne niż kiedyś; z drugiej strony lud Izraela zawsze pamiętał o życiu na pustyni, gdzie mieszkało się "pod namiotem". Ale nawet w tamtej epoce brak namiotu oznaczał pewną śmierć.
Szacunek dla wartości "mieszkania" w odniesieniu do rodziny, jej intymności i nienaruszalności, znajduje między innymi swój wyraz w prawie zakazującym wierzycielowi "wchodzenia do domu" dłużnika, aby odebrać od niego dług; musiał on czekać na zewnątrz, na dworze, aż dłużnik przyjdzie i odda zastaw (por. Pwt 24, 10). Biblia mówi dalej, że jeśli dłużnikiem "jest człowiek ubogi", wierzyciel nie może zatrzymać w zastaw jego ubioru "po zachodzie słońca" (por. Pwt 24, 12 i n.; Wj 22, 225 i n.). Nikogo nie wolno było pozbawiać podstawowych dóbr, nawet gdy chodziło o spłatę długu.
Tak więc utrata mieszkania jest uznana za jedno z największych nieszczęść, jakie spotykają ludzi, gdy wojna sroży się w ich wsiach i miastach (por. Lm 2, 2; 5, 3; Iz l, 8; Jr 4, 20 itd.). Ci, którzy przeżyli, musieli opuszczać ziemię przodków i udawać się na wygnanie, gdzie nie było dla nich mieszkania.
Natomiast zamieszkiwanie we własnym domu wraz z rodziną było znakiem szczęścia i pokoju (por. Ps 128 [127], 3; Hi 29, 4; Jr 29, 5; 28; 30, 18 itd.).
Poza tym tradycja poucza nas, że nawet Bóg zapragnął, aby wybudowano Mu "dom" (por. Ps 122, l), który zechciał On "zamieszkiwać", sprawiając, że będzie przebywało w nim "Jego imię" (por. Pwt 12, 11 i nn.). W ewangelii Janowej mówi się o Słowie Wcielonym, że "zamieszkało", to znaczy "ustaliło swoją siedzibę" - "wśród nas" (J l, 14).
Nasze własne przeznaczenie ostateczne, spełniające się w spotkaniu z Bogiem po śmierci, wyrażone jest pojęciem "domu" lub "mieszkania": "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele" (J 14, 2).
Widzimy więc wyraźnie, że nasza odziedziczona po judaizmie tradycja religijna przyznaje "mieszkaniu" wartość zasadniczą, co również czynimy obecnie. Podkreślony w Karcie Praw Rodziny bezpośredni związek pomiędzy "mieszkaniem" i "rodziną" znajdujemy również w Nowym Testamencie, gdzie słowo "dom" często oznacza "rodzinę" (por. Łk 19, 5-9; Dz 10, 2; l Kor 16 itd.). Tak więc "dom" Boga to Jego "rodzina", to znaczy "Kościół Boga żywego" (l Tm 3, 15; Dz 3, 6; l P 4, 17).
Należy wobec tego uznać, że słowo "mieszkanie" ma sens wykraczający poza sferę czysto materialną. Pozostaje on w bezpośrednim związku z właściwymi osobie ludzkiej wymiarami, które mają zarazem charakter społeczny, uczuciowy, kulturalny i religijny.
W tradycji chrześcijańskiej dom, chrześcijańskie ognisko domowe zawsze zakorzenione są w sakramencie małżeństwa. Jest on poniekąd "świątynią", w której rodzina - "Kościół domowy" 15 - żyje na co dzień. Kulminacją składających się na nie różnorakich zależności wzajemnych i czynności jest kult oddawany Bogu, nadającemu sens istnieniu człowieka i wzbogacającemu je.
W świetle tej chrześcijańskiej wizji lepiej rozumiemy, jak głęboką niesprawiedliwością jest pozbawienie mieszkania w ogóle bądź mieszkania "godziwego" . Ze smutkiem stwierdzamy, że "ogromna część ludzkości żyje w warunkach wielkiego ubóstwa, gdzie promiskuizm, brak mieszkań, nieregularność i niestałość stosunków, krańcowy brak kultury praktycznie nie pozwalają mówić o prawdziwej rodzinie" 16.
Podkreślić trzeba również niesprawiedliwość, jaką jest eliminowanie z planów miejskiego budownictwa - tak jakby chodziło o coś zupełnie niepotrzebnego - przestrzeni oraz środków niezbędnych do urządzania miejsc kultu, w których grupy wyznaniowe mogłyby się zbierać i czuć jak u siebie, aby wychwalać Boga, błogosławić Go i składać Mu dziękczynienie.

IV
ŚWIADECTWO KOŚCIOŁA I JEGO DZIAŁANIA

1. Troska Kościoła o sprawy mieszkaniowe i upór, z jakim domaga się on godziwych mieszkań dla wszystkich, wynika z trzech racji, którymi są: znaczenie odpowiedniego mieszkania umożliwiającego realizowanie się osoby ludzkiej jako jednostki, jako członka rodziny oraz społeczeństwa; pragnienie dawania świadectwa, jakim jest udział Kościoła w rozwiązywaniu problemów ludzi ubogich, jest to znak obecności Królestwa zbawienia i wyzwolenia; świadomość, że misja Kościoła polega również na przyczynianiu się do humanizacji społeczeństwa.
W tym sensie zapewnienie mieszkania człowiekowi, który go nie posiada, staje się czymś więcej, aniżeli gestem banalnej dobroczynności, staje się dziełem orędzia ewangelicznego i czynnego miłosierdzia, będącego wyrazem wiary chrześcijańskiej 17. Oto dlaczego "należy podkreślić wzrastające w naszym społeczeństwie znaczenie gościnności ze wszystkimi jej przejawami, od otwarcia na prośby braci drzwi własnego domu, a bardziej jeszcze serca, aż po konkretne zatroszczenie się o zapewnienie każdej rodzinie własnego mieszkania, jako naturalnego środowiska, które ją zachowuje i pozwala jej wzrastać" 18. Coraz więcej jest takich działań i świadectw w życiu Kościołów lokalnych. Papież Paweł VI był inicjatorem przedsięwzięcia zmierzającego do zapewnienia mieszkań kilkudziesięciu rodzinom ze slumsów Rzymu 19.
Poza tym, właśnie dlatego, że misją Kościoła jest głoszenie wszystkim ludziom Dobrej Nowiny i doprowadzenie ich do zbawienia, czuwa on nad nimi jak matka i niestrudzenie broni ich niezbywalnych praw jednostkowych i społecznych, postępując w tym za przykładem Jezusa Chrystusa 20.
Kościół ma wyraźną świadomość tego, że brak mieszkań narusza godność i prawa najuboższych. Dlatego jednym z podstawowych kryteriów oceny stopnia sprawiedliwości czy niesprawiedliwości decyzji politycznych i ekonomicznych jest to, jak odbijają się one na życiu ludzi bytujących na marginesie społeczeństwa. W istocie, skuteczne przeciwstawianie się różnorakim sytuacjom ubóstwa jest prawdziwym testem wywiązywania się przez odpowiedzialnych za życie społeczne z ich obowiązku sprawiedliwości. Kościół wyraża swoje uznanie, swą solidarność i stałe poparcie dla takich inicjatyw, jak tworzenie organizacji broniących tego prawa ekonomicznego, społecznego i kulturalnego czy ogłoszenie w 1984 przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
2. W wielu ubogich krajach nastąpił ogromny wzrost liczby bezdomnych. Wysiłki Kościołów lokalnych zmierzające do zapewnienia godziwych mieszkań tym, którzy ich nie mają, nawet jeśli dotyczy to ograniczonej ilości przypadków - są czymś więcej, aniżeli gestem czysto materialnym. Celem tych działań jest w istocie ochrona godności osób, jednocześnie zaś ochrona stabilności rodziny, jej intymności, zapewnienie warunków umożliwiających wychowanie dzieci, a także minimum warunków zdrowotnych i higienicznych, koniecznych do normalnego funkcjonowania rodziny. Celem tych akcji jest również ukazanie ludziom z nich korzystającym, czym jest wartość miłości chrześcijańskiej i ludzkiej solidarności, tak aby w swoim życiu mogli doświadczyć tajemnicy miłości i miłosierdzia objawionej w zapowiedzi wyzwolenia, Jaką Bóg dał ludziom poprzez Jezusa Chrystusa.
Dokonując przeglądu działań podejmowanych przez organizacje i instytucje kościelne na rzecz bezdomnych, możemy stwierdzić pocieszający fakt, że nie tylko wiele już rzeczywiście dokonano i wiele przygotowano projektów, ale także, że wśród samych ubogich rozpowszechnia się wychowanie w duchu solidarności i odpowiedzialności.
3. Analiza programów mieszkaniowych wykazuje, że Kościoły lokalne stawiają czoło temu problemowi na trzech frontach:
- pomocy materialnej zapewniającej dach nad głową rodzinom, które są go pozbawione;
- wychowania i rozwijania wspólnoty;
- dialogu z władzami, zmierzającego do wypracowania norm prawnych i polityki mieszkaniowej korzystnych dla ubogich.
a) Pomoc materialna realizowana jest w ramach programów mieszkaniowych, obejmujących budowę domów dla rodzin, schronisk i ośrodków opiekuńczych dla grup poszkodowanych, ośrodków opieki nad młodzieżą, domów starców itd. W wielu przypadkach programom tym towarzyszy budowa infrastruktury, obejmującej sieć sklepów i magazynów spożywczych, przychodni lekarskich, zakładów uzdatniających wodę pitną, komunikacji, szkół, ośrodków kultury i wypoczynku dla całej wspólnoty.
b) Szczególną wagę w programach mieszkaniowych przywiązuje się do spraw wychowania, ochrony i rozwoju osób, rodzin i wspólnot. Dlatego zakres tej pomocy wykracza poza jej aspekt czysto materialny; próbuje się na przykład rozwijać techniki lokalne, wytwarzać materiały budowlane na miejscu i wykorzystywać pracę całych rodzin. Udziałowi całej wspólnoty sprzyja system samopomocy i pracy zespołowej, co umacnia jej strukturę i wywiera wpływ wychowawczy umożliwiając szybszą, bardziej dynamiczną i odpowiadającą chrześcijańskim kryteriom integrację w życie społeczne. W ten sposób celem działalności Kościołów lokalnych staje się również rozwój osobowy i integracja społeczna ludzi bezdomnych.
Gdy razem z daną wspólnotą ocenia się ten proces społeczno-wychowawczy, stwierdza się jego pozytywne rezultaty, wyrażające się w utwierdzeniu osób w ich godności jako jednostek i jako członków rodzin. Stwierdza się również umocnienie więzów rodzinnych w miarę, jak wzrasta szacunek dla kobiety. W ten sposób rodzi się i umacnia prawdziwa wspólnota, jednocześnie zaś rodzą się dalsze projekty społeczno-ekonomiczne, zapewniające jej stabilność i rozwój.
Wysiłki Kościołów lokalnych w Trzecim świecie spotkały się z poparciem i solidarnością wspólnot kościelnych w krajach uprzemysłowionych Europy i Ameryki Północnej. Dzięki wspaniałomyślności wiernych tych wspólnot opracowano i zrealizowano wiele programów mieszkaniowych. Nadesłane sprawozdania wymieniają konkretne projekty w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, projekty finansowane i koordynowane przez organizacje zrzeszone w Caritas Internationalis i przez inne instytucje pomocy społecznej.
c) Poza świadczeniem pomocy materialnej, i w dziedzinie wychowania i oświaty, Kościoły lokalne skutecznie współpracują przy rozwiązywaniu problemu braku mieszkań prowadząc dialog z odpowiednimi władzami i domagając się od nich stosownych działań. W rzeczy samej, Kościół z uporem żąda podejmowania inicjatyw politycznych i gospodarczych, mających na celu zapewnienie mieszkań bezdomnym, i udziela tego rodzaju inicjatywom swego poparcia. Z aprobatą odnosi się on do programów budowania tanich mieszkań, spłacanych na dogodnych warunkach, zachęca do tworzenia funduszy udzielających długoterminowych, niskooprocentowanych kredytów. Zapewniając konieczną pomoc techniczną, wprowadza on w życie programy oferujące tereny wyposażone w infrastrukturę, na których rodziny mogą budować swoje domy.
4. Działalność Kościoła obejmuje również współpracę w przedsięwzięciach, podejmowanych przez instytucje publiczne i prywatne, a także popieranie takich przedsięwzięć, jak programy mieszkaniowe realizowane przez związki zawodowe, spółdzielnie, zrzeszenia samopomocy i przedsiębiorstwa prywatne. Popiera on również wysiłki uniwersytetów i technicznych szkół budowlanych, opracowujących dla wspólnot plany i projekty, które przewidują wykorzystywanie miejscowych materiałów i tanich technik.
5. Poza owym, posiadającym szeroki zakres świadectwem Kościołów lokalnych, świadectwem, które niekiedy bywa ograniczane lub uniemożliwiane z racji ideologicznych czy politycznych, absolutnie niezbędne dla radykalnego rozwiązania kryzysu mieszkaniowego jest zaangażowanie wszystkich żywotnych sił społecznych. Korzenie tego kryzysu tkwią w ubóstwie, które z kolei jest pochodną dialektyki rozwoju i zacofania oraz przepaści - jakże gorszącej - dzielącej kraje zamożne i ubogie. Należy wypracować takie rozwiązania i znaleźć takie środki polityczne oraz ekonomiczne, które w sposób pozytywny przekształcą przesłanki całego problemu.

ZAKOŃCZENIE

Każdy naród i cała wspólnota narodów stoi obecnie przed wyzwaniem rzuconym poniekąd ich "poczuciu człowieczeństwa". Chodzi o zbudowanie społeczeństwa, w którym nie będzie ludzi pozbawionych możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb godnego życia, w którym nikt nie będzie pozbawiony godziwego mieszkania, stanowiącego główny czynnik rozwoju człowieka. Im więcej jest w świecie ubóstwa, tym większa jest odpowiedzialność ludzi sprawujących władzę polityczna i gospodarczą. Kraje i najuboższe grupy społeczne oczekują rozwiązania poważnego problemu bezdomności w duchu powszechnej solidarności, do której mają słuszne prawo.
Ubodzy i ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa oczekują konkretnych odpowiedzi, poczynając od zmiany postawy tej części społeczeństwa, która odnosi się do nich z obojętnością, jeśli nie wrogo. Czekają niecierpliwie na śmiałą politykę społeczną, wyrażającą się w konkretnych programach budowy tanich mieszkań, spłacanych na dogodnych warunkach, czemu powinien towarzyszyć łatwy dostęp do środków technicznych i niezbędnej pomocy prawnej. Mają oni nadzieję na włączenie się do normalnego życia społecznego i uznanie swych praw. Spodziewają się również przemian w sferze gospodarczej, politycznej i społecznej, ponieważ bezdomność, podobnie jak kryzys mieszkaniowy, jest jedynie konsekwencją głębszego kryzysu, któremu należy zaradzić.
Zaangażowanie Kościoła na rzecz bezdomnych ma charakter humanitarny i ewangeliczny, jest również wyrazem szczególnej miłości do ubogich. Poza tym Kościół chciał poprzeć cele i programy Organizacji Narodów Zjednoczonych związane z Międzynarodowym Rokiem Schronienia dla Bezdomnych. Obecność Kościoła i jego działalność dobroczynna są zawsze znakiem solidarności, zbawienia i wyzwolenia, zapowiadającym Królestwo Boże pośród nas.

Watykan, 27 grudnia 1987, Uroczystość Świętej Rodziny.

Roger Kardynał Etchegaray
Przewodniczący

Bp Jorge Mejia
Wiceprzewodniczący

DODATEK

Opracowana przez Papieską Komisję "Iustitia et Pax" ankieta została, za pośrednictwem przedstawicieli papieskich, rozesłana do wszystkich Konferencji Episkopatów i katolickich Kościołów Wschodnich.
Otrzymano odpowiedzi z następujących krajów i diecezji:

AFRYKA

Afryka Południowa, Angola, Burkina Faso, Wyspy Zielonego Przylądka, Wybrzeże Kości Słoniowej, Egipt, Etiopia, Ghana, Kenia, Madagaskar, Maroko, Nigeria, Rwanda, Wyspy Św. Tomasza i Książęca, Tanzania, Czad, Zambia.

AMERYKA

Argentyna, Barbados, Belize, Chile, Kostaryka, Kuba, Salwador, Ekwador, Stany Zjednoczone, Gwatemala, Meksyk, Panama, Puerto Rico, Dominikana, Saint Lucia, Trynidad i Tobago, Urugwaj, Wenezuela.
Za pośrednictwem delegatury apostolskiej na Antylach, nadeszła odpowiedź z diecezji Willemstad (Curacao).

AZJA

Bangladesz, Chiny (Tajwan i Hongkong), Korea, Japonia, Malezja, Pakistan, Filipiny, Sri Lanka, Tajlandia, Turcja.
Za pośrednictwem delegatury apostolskiej w Jerozolimie odpowiedziały:
Syryjski wikariat patriarchalny w Antiochii, wikariat generalny archidiecezji maronickiej w Izraelu, patriarchat grecko-katolicki, archidiecezja grecko-melchicka w Jordanii.

EUROPA

Austria, Belgia, Dania, Hiszpania, Finlandia. Wielka Brytania, Irlandia, Malta, Holandia, Szwecja, Szwajcaria, Jugosławia.

OCEANIA

Australia i Nowa Zelandia.
Za pośrednictwem delegatury apostolskiej dla rejonu Oceanu Spokojnego, odpowiedziały:
archidiecezja w Samoa-Apia i Tokelau, diecezje z Chalan Kanoa, Samoa Pago-Pago, Tonga.

PRZYPISY:
1) Rezolucja 10/1: "Światowa strategia mieszkaniowa do roku 2000" dziesiątej sesji Komisji do spraw Osiedli Ludzkich, Nairobi (Kenia), 6-16 kwietnia 1987.
2) Raport o sytuacji mieszkaniowej: Konferencja ONZ na temat osiedli ludzkich, Vancouver, 31 maja - 11 czerwca 1976. Sprawozdanie dyrektora wykonawczego Komisji do spraw Osiedli Ludzkich; 2. "Mieszkania i usługi dla ubogich. Wezwanie do działania", Nairobi, 6-16 kwietnia 1987. S. V. Sethuraman, Basic Needs and the Informal Sector: the case of Low-Income Housing in Developing Countries, B.I .T., Genewa, 1986. Inter Caritas "Międzynarodowy Rok Schronienia dla Bezdomnych (1987)", n. 1/86, wydanie dodatkowe, Citta del Vaticano.
3) Do obu tych kategorii można zastosować określenie "bezdomni" lub "nie mający mieszkania", używane przez Organizację Narodów Zjednoczonych.
4) Favelas, tugurios, villas miserias, baracche, shanty-towns, callampas, chabolas, bidonvilles, slums, pueblos nuevos itd.
5) Por. Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, n. 69.
6) Paweł VI, List Apostolski Octogesima adventens, n. 8-12.
7) Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris consortio, n. 6.
8) Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 25, l; Międzynarodowy układ dotyczący praw ekonomicznych, społecznych i kulturalnych, art. 11, l; Międzynarodowa konwencja o eliminacji wszelkich form dyskryminacji rasowej, V, III; Konwencja o statusie uchodźców, art. 21; Konwencja o statusie bezpaństwowców, art. 21; Karta Praw Rodziny, art. 11.
9) Deklaracja ONZ, art. 25, l.
10) Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris consortio, n. 46.
11) Tamże.
12) Karta Praw Rodziny, art. 11.
13) Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, n. 69.
14) Por. Jan Paweł II, Encyklika Laborem exercens, n. 14.
15) Por. Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, n. 11.
16) Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris consortio, n. 85.
17) Por. Mt 5, 1-6. 13-14; 25, 35-40; Łk 4, 18 i n.
18) Adhortacja Apostolska Familiaris consortio, n. 44.
19) Por. Insegnamenti Pawła VI: XI, 1973 (31 lipca), ss. 756-757.
20) Pius XII, Orędzie radiowe na Boże Narodzenie 1953; Jan XXIII, Pacem in terris, n. 4; Gaudium et spes, n. 26, 67 b; Jan Paweł II, Odwiedziny w "faveli Vidigal", Rio de Janeiro, Brazylia, 2 lipca 1980; Karta Praw Rodziny, art. XI.

Adiustacja tekstu: Grzegorz Kulik.