Wszystkie artykuły:

Grzegorz Kulik:
Prawa człowieka
14 XI 2004

Grzegorz Kulik:
Zasady etyczne gospodarki światowej
17 VI 2004

Grzegorz Kulik:
Godność człowieka
5 VI 2004

Grzegorz Kulik:
Prawo naturalne
22 V 2004

Grzegorz Kulik:
Zasady społeczne
15 V 2004

Krzysztof Jędrasik:
KNS - zagadnienia wybrane
29 XII 2002

Bp Piotr Jarecki:
Alienacja w konsumpcji
1994

Bp Piotr Jarecki:
Skrzywione szczęście liberalnego kapitalizmu
1994

Bp Piotr Jarecki:
Strajk - nieszczęście czy prawo?
1994

Ks. Prof. Joachim Kondziela:
O związkach zawodowych
1983

Jarosław Rudniański:
Metody manipulacji
1981

Henryk Romanowski:
Aktualność filozofii tomistycznej
1931

FILOZOFIA I ETYKA SPOŁECZNA

Bp Piotr Jarecki

SKRZYWIONE SZCZĘŚCIE LIBERALNEGO KAPITALIZMU

/Magazyn - Słowo dziennik katolicki" , z dn. 17-19.06.1994, s. 6-7./

WSZYSCY ludzie bez wyjątku pragną być szczęśliwi. Jest to niewątpliwie jedna z uniwersalnych zasad życia ludzkiego. Mimo, że używają różnych metod, pragną osiągnąć ten sam cel: szczęście. Jednak fenomenem równie powszechnym jak dążenie do szczęścia jest jego instrumentalizowanie, zubożanie, ideologizowanie. Istniejący do niedawna w Polsce system "realnego socjalizmu" chciał wprowadzić szczęście lansując idee bezwzględnej autonomii rzeczywistości ziemskich, ateistycznego humanizmu głoszącego wielkość człowieka osiąganą przez negację Boga oraz egalitarne idee sprawiedliwości i równości społecznej, dla których warunkiem "sine qua non" miało być zniszczenie własności prywatnej. Głoszono, iż zmieniając środki produkcji i relacje w produkcji zapewni się tym samym powstanie "nowego człowieka", który przezwyciężywszy podwójną alienację: od drugiego człowieka i od produktu swej pracy będzie czuł się szczęśliwym. Takie były założenia marksizmu, które zanegowane zostały w tragiczny sposób przez próby ich urzeczywistnienia.

 

Dzisiaj budujemy w Polsce nowy system. Wiele środowisk czyni to w atmosferze euforii i bezkryty­cznego zawierzania "zwycięskiemu" modelowi liberalno-kapitalistycznemu.  Podobnie jak socjalizm, posiada on i lansuje własną wizję szczęścia. Wpływ na nią mają następujące elementy.

1.   Odłączenie konsumpcji od po­trzeb. Przed wprowadzeniem systemu kapitalistycznego zarobek oraz konsumpcja, którą warunkował były funkcją potrzeb człowieka oraz będących na jego utrzymaniu członków rodziny. W pewnym momencie rozwoju cywilizacyjnego związek ten zaczął zanikać. Zarobek i konsumpcja zaczęły być traktowane nie jako środki wiodące do celu: zaspokojenia potrzeb, ale stały się celem życia człowieka. Twórca powyższej teorii, Max Weber mówi, że o praw­dziwości jego hipotezy świadczą choćby aforyzmy Beniamina Franklina (1706-1790):  "Pamiętaj, że czas to pieniądz"; "pamiętaj, że kredyt to pieniądz"; "pamiętaj, że pieniądz jest ze swej natury płodny i produktywny". Kapitalizm więc wytworzył ideę zarabiania nie tylko i nie tyle w celu zaspokojenia potrzeb, ile w celu powiększenia posiadania, które z kolei przyniesie następny zysk.

2.   Bardziej rozwinięte formy kapitalizmu nie zadowalają się jednak logiką zysku oderwanego od potrzeb, lecz starają się wytworzyć potrzeby, które się opłacają, a tym samym zapewnić sobie trwały zysk. Określa się to często eufemistycznym terminem "uwarunkowań kulturowych potrzeb ludzkich". W rzeczywistości chodzi jednak o wytwarzanie tzw. "sztucznych potrzeb". Owładnięci nimi ludzie spychają do podświadomości swe potrzeby rzeczywiste, ulegając urokowi produktów pięknie podanych, przekonująco reklamowanych. Sztuczne potrzeby zaczynają być z biegiem czasu odczuwane jako konieczne, powodując w człowieku swoistą schizofrenię.

3.   Głowną rolę w stwarzaniu i lansowaniu "sztucznych potrzeb" odgrywa reklama. Grając szczególnie na podświadomości odbiorców lansuje ideę natychmiastowego, łatwego szczęścia, które jest w zasięgu ręki każdego członka "społeczności dobrobytu". Reklama ma niewątpliwie kluczowe znaczenie w tzw. kulturze konsumpcjonizmu. Stwarza nowe wartości i wzory oraz wzmacnia - przez niezmordowane powtarzanie - style zachowań, wytworzonych przez całokształt uwarunkowań współczesnego społeczeństwa. Jest ona zwierciadłem, w którym, odbija się obraz cywilizacji. Coraz częściej podkreśla się dzisiaj destabilizującą a nawet dehumanizującą rolę reklamy. Przekazuje ona wiele z tych wartości, które nie są akcentowane przez większość instytucji kulturalnych, tradycji religijnych itd. Mając do dyspozycji bajeczne sumy - obciążające zresztą cenę reklamowanych produktów - wychwala i szczyci się kulturą materialistyczną. Wykorzystuje ponadto instynkty człowieka - szczególnie instynkt  seksualny - by  osłabić krytyczny zmysł konsumentów.

4.   Reklama stwarza obraz społeczności wyidealizowanej i utopijnej. Nie ma w niej miejsca na trudy i cierpienie. Statut głównej zasady zaś osiąga uciecha i rozkosz. Dochodzi się do nich rzekomo za pośrednictwem coraz to większej konsumpcji, która urasta do rangi stylu życia szczęśliwego. Wnikliwi obserwatorzy tej sfery życia porównują wpływ reklamy do wpływu ideologii. Będąc na usługach głównych ośrodków władzy ekonomicznej nie zadowala się ona tylko przemożnym wpływem na wzrost konsumpcji. Za naczelne zadanie stawia sobie integrację jednostek w społeczeństwo skoncentrowane na konsumpcji, traktowanej jako fundament idyllicznego szczęścia. Ci wszyscy, którzy odrzucają konsumpcjonistyczny styl życia, bardzo łatwo określani są mianem zapóźnionych czy nawet wsteczników.

5.   Szczęście lansowane przez "zwycięski" system kapitalistyczny ma wybitnie indywidualistyczny charakter. Bardzo często pomija się w nim potrzeby wspólne. Produkuje się coraz więcej nowoczesnych samochodów, natomiast sieć dróg oraz system transportu publicznego pozostawiają wiele do życzenia (wyraźnie to widać w Warszawie). Dobra indywidualne ustawicznie wzrastają, natomiast służby porządku publicznego nie są w stanie zagwarantować ich ochrony. Standard życia indywidualnego podnosi się, natomiast sektory szkolnictwa, służby zdrowia i kultury nie potrafią za­pewnić dobrobytu społecznego.

Z PRZYTOCZONYCH powyżej kilku cech systemu liberalnokapitalistycznego jasno wynika, że nie jest on modelem idealnym, a proponowana przez niego koncepcja szczęścia nie prowadzi do zaspokojenia najgłębszych pragnień i tęsknot człowieka. System kapitalistyczny redukuje szczęście do wymiaru doczesnego, materialnego, wytwarzając społeczeństwo konsumpcjonizmu. Jego krytyka przeprowadzona przez naukę społeczną Kościoła nie polega na odrzuceniu samego faktu konsumpcji czy generalnego trendu do poprawy standardu życia. Kościół popiera takie dążenia ("Gaudium et spes" /GS/, n.64; "Populorum progressio" /PP/, n.48). Nie do przyjęcia jest jednak wytwarzanie i upowszechnianie mentalności, która nadaje konsumpcji nieproporcjonalną, nadmierną wartość. Prowadzi to bowiem do powstania "kultury czy cywilizacji spożycia" podsycanej przez współczesne tendencje hedonistyczne oraz prawdziwą obsesję ciągłego zwiększania dóbr materialnych..

Kapitalistyczny konsument owładnięty jest całkowicie przez swoje pragnienia, poddaje się urokowi produktów będących "ostatnim krzykiem mody" kieruje się instynktem natychmiastowej i ostentacyjnej gratyfikacji. Praktyczną konsekwencją tych stanów psychicznych człowieka są choćby rutynowe wizyty w sklepach i magazynach bez jasno sprecyzowanego celu czy zamiaru kupna konkretnego produktu, który zaspokoiłby realną potrzebę. Akt nabywania, stwarzanie okazji do kupną staje się z biegiem czasu przyzwyczajeniem a nawet przeradza się w potrzebę psychologiczną i quasi ryt! Konsumpcja urasta do rangi jed­nego z najważniejszych walorów życia indywidualnego i społecznego. Zaczyna odgrywać symboliczną rolę. Traktowana jest jako kryterium sukcesu bądź osiągniętego, bądź upragnionego, tj. przynależności do wyimaginowanych przez reklamę elit czy klas społecznych, charakteryzujących się wysokim poziomem "ostentacyjnej konsumpcji".

Czy taka wizja szczęścia zaspokaja najgłębsze potrzeby człowieka? Rozczarowania, jakie powoduje są nader oczywiste i widoczne. Reklama - prędzej czy później - "wytwarza" konsumenta wiecznie niezadowolonego, zaniepokojonego, gorzko rozczarowanego. Współczesnego spustoszenia duchowego nie można bowiem uzdrowić metodą wzrastającej ustawicznie konsumpcji. Stanowi ona tylko ułudę chwilowej pociechy dla nieszczęśliwego i sfrustrowanego konsumenta. Urzeczywistnienie kapitalistycznej koncepcji szczęścia prowadzi w konsekwencji do "społeczeństwa zniewolonego", zdominowanego przez zasadę używania. Powoduje to sytuację głębokiej alienacji człowieka (Centesimus annus /CA/ , n. 41).

Liberalny kapitalizm oraz wytworzona przez niego cywilizacja "spożycia" lansują sztuczną, alienującą wizję szczęścia. Chodzi o szczęście łatwe i beztroskie, uśmiechnięte, młode i dynamiczne - jak dziewczęta reklamujące produkty. W zadziwiający sposób tłumi ono jednak rzeczywisty wymiar ludzkiej egzystencji: wolność wypływającą z panowania nad sobą, odwagę wobec cierpienia, starości, śmierci itd. Kapitalistyczna wizja szczęścia skrzętnie ukrywa radość wspaniałomyślnego zaangażowania, głęboką satysfakcję wypływającą z wiary, z wierności okupionej wysiłkiem, z bezinteresownego poświęcenia i służby, z czynnej odpowiedzialności wobec obszarów nędzy i niesprawiedliwości. To wszystko jest nieobecne w szczęściu lansowanym przez kapitalizm. Pozostaje ono egoistyczne, bez duszy, bez Boga. Jednym słowem jest to szczęście smutne!

Miliony ludzi żyją dzisiaj w atmosferze poszukiwania tego złudnego, skrzywionego szczęścia. Ogarnięci są nim także liczni Polacy! Jest to jeden z wielkich dramatów tzw. społeczeństwa dobrobytu. Technika zaczyna wyprzedzać w nim etykę, rzeczy, osobę, a to co materialne króluje nad sferą ducha i kultury. Ten ślepy proces pogoni za wypaczonym szczęściem niszczy moralną i duchową równowagę ludzi nim owładniętych, wpędzając ich w stan wewnętrznego niezaspokojenia, smutku a czasem rozpaczy.

Tak widzi omawiany problem Jan Paweł II: "...nadrozwój, polegający na nadmiernej rozporządzalności wszelkiego typu dobrami materialnymi... łatwo przemienia ludzi w niewolników "posiadania" i natychmiastowego zadowolenia, nie widzących innego horyzontu, jak tylko mnożenie dóbr już posiadanych, lub stałe zastępowanie ich innymi, jeszcze doskonalszymi... Wszyscy z bliska obserwujemy smutne skutki tego ślepego poddania się czystej konsumpcji: przede wszystkim jakiś rażący materializm, przy równoczesnym radykalnym nienasyceniu; jest bowiem rzeczą łatwo zrozumiałą, że jeśli się nie jest uodpornionym na wszechobecną reklamę i nieustannie kuszące propozycje nabycia nowych produktów, wówczas im więcej się posiada, tym więcej się pożąda, podczas gdy najgłębsze pragnienia pozostają niezaspokojone, a może nawet zagłuszone" ("Sollicitudo rei socialis" /SRS/, n. 28).

Nieporozumieniem byłoby traktowanie powyższych refleksji za totalną krytykę systemu kapitalistycznego. Posiada on wiele pozytywnych cech, uznawanych przez naukę społeczną Kościoła. Niesie ze sobą jednak wiele zagrożeń, z których największym bodaj jest lansowanie fałszywej koncepcji szczęścia oraz wytwarzanie kultury konsumpcjonizmu. Idzie więc o uczulenie opinii publicznej, by nie zapominała, iż posiadanie rzeczy i dóbr samo przez się nie doskonali podmiotu ludzkiego, ani nie gwarantuje mu szczęścia, Chociaż posiada ono swój nieodzowny wymiar materialny, zredukowane doń, wytwarza sytuacje alienacji i tragedii człowieka.

W nowopowstałej w Polsce sytuacji rozwoju ducha kapitalizmu, wzrastającej z dnia na dzień roli reklamy wskazanym jest wzbudzenie w społeczeństwie krytycznego ducha, który byłby w stanie wprowadzić niezbędną korektę w popularyzowane powszechnie wzorce konsumpcjonizmu. Niezbędnym jest także podjęcie szeroko zakrojonej i wytrwałej działalności formacyjnej, szczególnie wśród młodego pokolenia, które odpowiednio przygotowane nie podda się łatwo lansowanemu modelowi szczęścia a z drugiej strony wprowadzi do niego konieczne zmiany, tak by odpowiadało rzeczywistym pragnieniom ludzkiego serca. Trzeba nawiązać na nowo przerwaną łączność między szczęściem a moralnością, między szczęściem a poszukiwaniem osobowego kon­taktu z Bogiem, między szczęściem a darem z samego siebie na rzecz braci itd. W ten sposób powstanie szansa "wyprostowania" skrzywionego szczęścia kapitalizmu i nadania mu autentycznego wymiaru - na miarę człowieka.

Bp Piotr Jarecki