Wszystkie artykuły:

Grzegorz Kulik:
Prawa człowieka
14 XI 2004

Grzegorz Kulik:
Zasady etyczne gospodarki światowej
17 VI 2004

Grzegorz Kulik:
Godność człowieka
5 VI 2004

Grzegorz Kulik:
Prawo naturalne
22 V 2004

Grzegorz Kulik:
Zasady społeczne
15 V 2004

Krzysztof Jędrasik:
KNS - zagadnienia wybrane
29 XII 2002

Bp Piotr Jarecki:
Alienacja w konsumpcji
1994

Bp Piotr Jarecki:
Skrzywione szczęście liberalnego kapitalizmu
1994

Bp Piotr Jarecki:
Strajk - nieszczęście czy prawo?
1994

Ks. Prof. Joachim Kondziela:
O związkach zawodowych
1983

Jarosław Rudniański:
Metody manipulacji
1981

Henryk Romanowski:
Aktualność filozofii tomistycznej
1931

FILOZOFIA I ETYKA SPOŁECZNA

Bp Piotr Jarecki

ALIENACJA W KONSUMPCJI

/Magazyn - Słowo dziennik katolicki", z dn. 08-10.07.1994, s. 2-3./

NAUKA SPOŁECZNA Kościoła zwraca uwagę na podwójny rodzaj alienacji człowieka. Z jednej strony narażony jest on na wyobcowanie, na zatratę samego siebie w procesie produkcji. Ma to miejsce wówczas, gdy traktowany jest na równi z innymi faktorami procesu wytwórczego, jako swoisty tryb w wielkiej maszynie produkcyjnej. Klasycznym tekstem przedstawiającym ten rodzaj alienacji człowieka jest fragment encykliki "Ouadragesimo anno" /QA/, w której papież Pius XI mówi: "... praca, którą Opatrzność Boża po grzechu pierworodnym ustanowiła narzędziem fizycznego i duchowego rozwoju człowieka, zamieniła się w instrument perwersji i degeneracji; podczas gdy martwa materia wychodzi z zakładu pracy uszlachetniona, osoby w nim pracujące demoralizują się i upadlają" (QA, n. 135). Świadomość niebezpieczeństwa tego rodzaju alienacji jest bardzo żywa wśród ludzi pracy, na co niemały wpływ miała społeczna myśl Kościoła. By przezwyciężyć tę formę alienacji człowieka postuluje się partycypację każdego pracownika w sektorze produkcyjnym, wskazując na konkretne formy jej realizacji: uczestnictwo pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwem, uczestnictwo w zyskach przedsiębiorstwa, co w konsekwencji prowadzić będzie do uczestnictwa we własności. To wszystko ma pomóc człowiekowi w jego osobowym zaangażowaniu, w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji, w rozwija­niu inicjatywy. Jest to równoznaczne z podmiotową funkcją człowieka w procesie produkcyjnym.

Alienacja w produkcji, nie jest jednakże jedyną, na jaką narażony jest dzisiejszy człowiek. Można by zaryzykować twierdzenie, że w dzisiejszych czasach, szczególnie w krajach bogatej Północy, najpoważniejszym problemem jest alienacja w dziedzinie konsumpcji. Tak jak człowiek może upadlać się w produkcji, tak też konsumując może stawać się mniej człowiekiem, stopniowo zsuwając się w przepaść niewolnictwa rzeczy. Ludzkość, która wyzwala się z niewoli człowieka od człowieka zaczyna dziś popadać w jeszcze straszniejszą niewolę: uzależnienie od rzeczy, zniewolenie przez materię. Nauka społeczna Kościoła twierdzi, że system społeczno-ekonomiczny, który wytwarza materialistyczną cywilizację spożycia, cywilizację pogoni za dobrami materialnymi, cywilizację sztucznych potrzeb oraz kieruje się zasadą posiadania po to, aby mieć jeszcze więcej, nie może być nazwany systemem sprawiedliwym. Nie służy on człowiekowi. Nie przyczynia się do jego wzrostu, lecz wpycha człowieka w niewolę materii; czyni z niego instrument, środek wykorzystywany w wielkiej maszynerii ekonomii rządzącej się logiką zysku za wszelką cenę, a co za tym idzie logiką przemocy i władzy nad innymi. Człowiek staje się sługą pieniądza i władzy.

Nie trzeba być znawcą historii społeczeństw, by stwierdzić, że tzw. wydajne systemy ekonomiczne doprowadziły do powstania cywilizacji konsumpcji. Przeważająca część ich społeczeństw popadła w wulgarny utylitaryzm, pragmatyzm nie mający, żadnych granic oraz hedonizm. Już w 1931 roku papież Pius XI w encyklice "Ouadragesimo anno" postawił poruszające sumienia pytanie: "Cóż bowiem pomoże ludziom doskonalenie się w coraz lepszym wykorzystywaniu bogactw dla zdobycia całego chociażby świata, jeśli im to przyniesie szkody duchowe. Cóż tu pomoże wykład bezpiecznych zasad ekonomii, jeśli ludzie pod wpływem nieokiełznanej chciwości dają się tak dalece ponosić egoizmowi, że po wysłuchaniu przykazań Pana, czynią to co stoi z nimi w sprzeczności" (QA, n.130).

Tak zwane wydajne systemy społeczno-ekonomiczne doprowadziły do sytuacji swoistej niewoli. Człowiek stał się niewolnikiem rzeczy. Ten więc, który na mocy mandatu Stwórcy miał być panem stworzenia staje się - że swojej winy - niewolnikiem! Winę tę można rozpatrywać zarówno w aspekcie indywidualnym jak i strukturalnym, bowiem cywilizacja konsumpcjonizmu jest konsekwencją nie tylko wolnych wyborów człowieka, lecz także określonego wpływu, a wręcz determinacji, struktur społeczno-ekonomicznych i politycznych, które wprawdzie stworzone są przez człowieka, ale w pewnym momencie wyzwoliły się spod jego kontroli, przyspieszając tym samym tragiczny proces uprzedmiotowienia i zniewolenia człowieka - podmiotu  ( SRS, n.36).

W bardzo wymowny sposób przedstawił sygnalizowany problem Jan Paweł II w encyklice społecznej  "Sollicitudo rei socialis"  /SRS/ (1987):

"Ogromnie pouczające powinno stać się niepokojące stwierdzane dotyczące okresu najnowszego: obok nędzy niedorozwoju, której nie można tolerować, stoimy w obliczu pewnego nadrozwoju, który także jest niedopuszczalny, bowiem tak samo jakniedorozwój sprzeciwia się on dobru i prawdziwemu szczęściu. Nadrozwój, polegający na nadmiernej rozporządżalności wszelkiego typu, dobrami materialnymi na korzyść niektórych warstw społecznych, łatwo przemienia ludzi w niewolników "posiadania!" i natychmiastowego zadowolenia nie widzących innego horyzontu, jak tylko mnożenie dóbr już posiadanych lub stałe zastępowanie ich innymi, jeszcze doskonalszymi. Jest to tak zwana cywilizacja Ťspożyciať czy konsumizm. Wszyscy z bliska obserwujemy smutne skutki tego ślepego poddania się czystej konsumpcji: przede wszystkim jakiś rażący materializm, przy równoczesnym radykalnym nienasyceniu; jest bowiem rzeczą łatwo zrozumiałą, że jeśli się nie jest uodpornionym na wszechobecną reklamę i nieustannie kuszące propozycje nabycia nowych produktów, wówczas im więcej się posiada, tym więcej się pożąda, podczas gdy najgłębsze pragnienia pozostają niezaspokojone, a może nawet zagłuszone"{SRS, n. 28).

Można więc wyobrazić sobie sytuację, w której system społeczno-ekonomiczny zarówno dużo wytwarzą jak sprawiedliwie dzieli dobra wytworzone oraz zapewnia podmiotowość człowieka w produkcji, a jednak nie może zasłużyć na miano systemu sprawiedliwego, gdyż wytwarza. cywilizację materialistyczną, w której człowiek nie jest ani celem, ani podmiotem, ale niezbędnym elementem w cyklu produkcja-konsumpcja-produkcja. Tak zorganizowany system nie może służyć poszanowaniu, obronie i promocji człowieka pojętego in­tegralnie, gdyż zbytnio akcentuje jedną tylko sferę rzeczywistości ludzkiej, tę materialną, za cenę wartości duchowych, za cenę kultury rozumianej w szerokim tego słowa znaczeniu.

System społeczno-ekonomiczny, nauka i technika w nim zaangażowane, nie mogą same z siebie wyznaczać sensu istnienia i ludzkiego rozwoju. Będąc podporządkowane człowiekowi znajdują właśnie w osobie ludzkiej i jej moralnych wartościach wytyczne odnośnie do swoich celów, środków, a także limitów. Jest więc rzeczą bezpodstawną rewindykacja neutralności moralnej sektora ekonomiczno-społecznego. Ze swojej istoty sektor ten podlega imperatywowi respekto­wania podstaw moralności. Musi on być na usługach osoby ludzkiej, jej niezaprzeczalnych praw, jej prawdziwego, tzn. integralnego dobra, według zamiaru i woli Boga (KDK,  n. 35).

SZCZEGÓLNIE dzisiaj w dobie liberalizacji systemu w Polsce, trzeba bardzo mocno podkreślać tę prawdę, gdyż nawet w prasie o profilu katolickim można spotkać tezy o odłączeniu ekonomii od moralności. Nauka społeczna Kościoła z mocą podkreśla, że system ekoniczny, który nie liczy się z prawami moralnymi a kieruje się tylko i wyłącznie tzw. prawami ekonomii, powiedzielibyśmy system "bez sumienia", nie może doprowadzić do czegoś innego jak tylko do tragedii człowieka ("Populorum progressio"  /PP/, n.20; "Redemptor hominis" /RH/, n.15; "Familiaris consortio" /FC/, n.18). Czyż cywilizacje spożycia, zniewolenia człowieka przez wytwory jego "inteligencji" i jego rąk, nie są tragedią dzisiejszego świata? Trzeba dzisiaj na nowo przemyśleć wskazania papieża Pawła VI z listu apostolskiego "Octogesima adveniens"/OA/ dotyczące ducha liberalizmu. "Czyż jednak chrześcijanie,... nie mają... skłonności do idealizowania liberalizmu, który staje się wówczas proklamacją wolności? Pragnęliby oni znaleźć jakiś nowy model tej doktryny, bardziej dostosowany do warunków współczesnych, ale łatwo zapominają, że liberalizm filozoficzny w swoich podstawach zawiera błędne twierdzenie o autonomii jednostki w jej działalności, motywacjach i korzystaniu z wolności. Znaczy to, że także ideologia liberalna wymaga od chrześcijan roztropnego osądzenia" ("Octogesima adveniens" /O A/, n.35).

Co trzeba uczynić w Polsce, aby przejmując pewne elementy systemu tzw. krajów kapitalistycznych ustrzec się jednocześnie przed alienacją w konsumpcji i cywilizacją spożycia, którą one stworzyły? Ojciec Święty Jan Paweł II w przemówieniu inauguracyjnym podczas III Konferencji Generalnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej, która odbyła się w styczniu 1979 roku w meksykańskim mieście Puebla wypowiedział bardzo znamienne i ważne w rozważanym kontekście słowa: "Warunkiem koniecznym do tego, by system był sprawiedliwy jest popieranie rozwoju oraz upowszechnianie oświaty i kultury. Im bardziej sprawiedliwa jest ekonomia tym bardziej głęboka będzie świadomość kultury. Jest to linia nauczania soborowego: aby osiągnąć życie godne człowieka, nie można ograniczyć się do "więcej posiadać" lecz należy dążyć do "bardziej być"(n.16).

Nauka społeczna Kościoła podaje dwie wskazówki, które mogą pomóc w rozwiązaniu trudnego problemu alienacji w konsumpcji. Pier­wsza dotyczy całej sfery kultury, a więc formacji intelektualnej, duchowej, kulturalnej każdego człowieka. Druga natomiast odnosi się do samego systemu społeczno-ekonomicznego, jego logiki, celów do jakich zmierza i środków jakie stosuje.

DZIAŁALNOŚĆ formacyjna powinna zmierzać przede wszystkim do uświadomienia człowiekowi, kim jest z woli Stwórcy i Zbawcy. Ma on być panem stworzenia, czyniącym sobie ziemię poddaną. Ta prawda o człowieku pochodząca z przekazu biblijnego o stworzeniu świata została powtórzona przez Jezusa Chrystusa w misterium Zbawienia. Człowiek powołany jest do uczestnictwa w godności królewskiej samego Chrystusa ("Lumen gentium" /KK/, nn. 10, 36). Zasadniczy sens tego panowania człowieka i jego królewskości "polega na umiejscowieniu etyki przed techniką, na prymacie osoby w stosunku do rzeczy oraz na wyższości ducha wobec materii"  (RH, n. 16). Zadaniem Kościoła, całej oświaty i kultury, wszystkich organizacji społecznych jest takie formowanie człowieka, które zapewnia priorytet trzem wyżej wymienionym wartościom: etyce, osobie, duchowi.W procesie formacyjnym nie chodzi tylko o abstrakcyjną odpowiedź na pytanie kim jest człowiek, lecz o nadanie sensu różnym inicjatywom codziennego życia, wypracowanie przesłanek dla programów cywilizacyjnych, społecznych, politycznych, ekonomicznych itd.

Nauka społeczna Kościoła jest jednak przekonana, że działalność w dziedzinie formacji poszczególnych ludzi nie wystarczy. Trzeba ewangelizować systemy i struktury, niezmordowanie ukazując im sens i cel ich istnienia. Chociaż sektor ekonomiczny powinien rozwijać się według własnych metod i praw, powinien jednak utrzymać się "wgranicach porządku moralnego, żeby spełnił się zamiar Boży względem każdego człowieka" ("Gaudium et spes" /KDK/, n. 64).

Czy system bombardujący człowieka produktami, które nie tyle są mu potrzebne ile przynoszą zysk producentom, mieści się w granicach porządku moralnego? Czy system, który w reklamie używa najnowocześniejszych wynalazków techniki oraz wyników nauki o psychice człowieka, tylko po to, aby pozyskać przyszłych konsumentów produktów nie zawsze potrzebnych człowiekowi, lecz atrakcyjnie podanych, jest systemem na miarę człowieka? Czy system, który bardziej troszczy się o wypracowanie metod pozytywnego wpływu na decyzje kupna niż na zbadanie rzeczywistych potrzeb może być moralnie zaakceptowany?

Negatywna odpowiedź nasuwa się samorzutnie. Taki system wytwarza mentalność priorytetu rzeczy, przyczynia się do zatraty równowagi między duchem a materią, kulturą i ekonomią, doprowadza do tego, że relacja człowiek-produkt osiąga najwyższe poziomy "subtelności" i wtajemniczenia, zaś relacja człowiek-człowiek oraz człowiek-społeczeństwo pozostaje na poziomie barbarzyńców.

Zdecydowanie trzeba odrzucić opinię tych ekonomistów, którzy twierdzą, że ich zadaniem jest tylko maksymalnie wydajna produkcja dóbr materialnych, zaś zadaniem Kościoła i organizacji społecznych jest humanizacja ludzi i społeczeństwa. Kościół mający wielkie doświadczenie w sprawach ludzkich wie, że w rywalizacji między ekonomią a kulturą, prawie zawsze wygrywa niestety ta pierwsza. Stąd podkreśla swe prawo i obowiązek ewangelizacji ekonomii, w celu ukierunkowania jej na dobro czło­wieka pojętego integralnie.

By uchronić się przed alienacją w konsumpcji trzeba więc w Polsce ukształtować dojrzałe społeczeństwo, ludzi znających swoją godność, którzy nie będą poddawać się łatwo konsumpcjonistycznym tendencjom reklamy i całego sektora gospodarczego. Z drugiej strony trzeba przypominać odpowiedzialnym za ekonomię, że także oni mają służyć całemu człowiekowi, że podstawą, ośrodkiem i celem życia gospodarczego nie jest zysk, ale człowiek. "Podstawowym celem  produkcji nie jest li tylko wzrost masy towarowej ani zysk lub zdobycie wpływów, ale służenie człowiekowi, i to całemu człowiekowi, z uwzględnieniem porządku jego potrzeb materialnych i wymogów jego życia umysłowego, moralnego, duchowego i religijnego - służenie... jakiemukolwiek człowiekowi i zbiorowości ludzkiej, wszelkiej rasy i w jakiejkolwiek części świata" (KDK, n. 64).

Pamiętajmy!   Braki w konsumpcji nie mogą być zastąpione alienacją w konsumpcji. Jest to bowiem klasyczny przykład przejścia z fazy niedorozwoju do fazy nadrozwoju. I jeden i drugi degraduje człowieka.

Bp Piotr Jarecki