Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów,
Biskupów i innych Ordynariuszy, którzy pokój i jedność ze
stolicą Apostolską mają.
Czcigodni Bracia, pozdrowienie i Apostolskie błogosławieństwo!
WSTĘP
Ojciec Święty mówi z pokorą o swoim wyniesieniu na Stolicę
Apostolską
1. Kiedy na stolicę błogosławionego księcia Apostołów z
niedościgłych wyroków Opatrzności Bożej, bez najmniejszych
Naszych zasług, zostaliśmy wyniesieni, wezwani do tego tym
samym, co Piotr, głosem Chrystusa Pana, "paś baranki moje,
paś owce moje" (J 21, 15-17), wzrok Nasz miłosny zwróciliśmy
zaraz na trzodę, która naszej została powierzona pieczy, na
trzodę zaiste niezliczoną, która wszystkich, choć nie
wszystkich w ten sam sposób, obejmuje ludzi. Wszystkich bowiem
ludzi Jezus Chrystus wyzwolił z niewoli grzechu, wylawszy swoją
krew na okup, i nie ma nikogo, któryby od dobrodziejstwa tego
odkupienia był wyłączony; dlatego Boski Pasterz ma już część
rodzaju ludzkiego, którą w swej owczarni na szczęście
zgromadził, podczas gdy drugą część tam sprowadzić pragnie
mówiąc miłośnie: "I drugie owce mam, które nie są z
tej owczarni: i one potrzeba, abym przywiódł: i słuchać będą
głosu mego" (J 10, 16).
2. Nie będziemy też ukrywali tego przed Wami, Czcigodni Bracia,
że Boską łaskawością pobudzeni, uczuliśmy w duszy naszej
niewymowne serca pragnienie, aby szukać zbawienia wszystkich
ludzi; i to też było Nasze przy objęciu Pontyfikatu życzenie,
a ono nie było inne, jak to, które miał Jezus już idący na
krzyż: "Ojcze święty, zachowaj je w imię Twoje, któreś
mi dał" (J 17, 11).
Smutek Ojca Świętego z powodu strasznej wojny
3. Kiedy jednak na samym wstępie ze szczytów Apostolskiej godności
rzuciliśmy spojrzenie na bieg spraw ludzkich, i gdy spostrzegliśmy
opłakania godne położenie społeczeństwa ludzkiego, głęboki
ból przeniknął duszę Naszą. Bo i jakby być mogło inaczej,
jakżeby mógł nic nie wzruszyć Nas, wspólnego Ojca
wszystkich, widok Europy, a z nią i całego świata, który
zapewne nigdy, odkąd pamięć ludzka sięga, nie był
okrutniejszym i boleśniejszym? Zdaje się naprawdę, jakby
nadeszły owe dni, o których Chrystus przepowiedział: "Usłyszycie
wojny i wieści o wojnach... powstanie naród przeciw narodowi i
królestwo przeciw królestwu" (Mat 24, 6. 7).
Nad wszystkim bowiem panuje smutny obraz wojny i obecnie prawie
nic innego myśli ludzkich nie zajmuje. Największe i kwitnące
dostatkiem narody ze sobą walczą, cóż więc dziwnego, gdy w
to, co najnowsza sztuka wojenna wymyśliła, uzbrojone, z
wyszukanym okrucieństwem wzajemnie się zniszczyć usiłują?
Ani ruinom ani mordom nie ma miary; codziennie ziemia nową krwią
spływa, pokrywa się ciałami rannych i zabitych. Czyż widząc
tak jednych przeciw drugim zawziętych, mógłbyś rzec, że oni
jednego wspólnego mają rodziciela, jedną mają naturę i
jednej społeczności ludzkiej są uczestnikami? Któżby w nich
uznał braci, którzy jednego mają w niebie Ojca? Tymczasem, gdy
z jednej i z drugiej strony ogromne wojska toczą zacięte walki,
miasta, familie i poszczególni ludzie jęczą pod brzemieniem
boleści i nędzy, które wojen smutny stanowią orszak: rośnie
z dniem każdym niezmierna wdów i sierot liczba; upada wskutek
przerwanych komunikacji handel; opuszczone są role; milczą
sztuki; zamożni w ucisku, ubodzy w nędzy, wszyscy zaś żyją w
smutku.
Wezwanie do panujących w sprawie zawarcia pokoju
4. Tymi tak ciężkimi nieszczęściami poruszeni, uznaliśmy za
Nasz obowiązek na samym wstępie Naszego Pontyfikatu, przypomnieć
owe ostatnie słowa sławnej i świętej pamięci Papieża
Poprzednika Naszego, a przez ich powtórzenie Nasz Apostolski
rozpocząć urząd; zaklinaliśmy gorąco tych, którzy kierują
i rządzą sprawami publicznymi, aby mając wzgląd na to, ile to
już łez i krwi wylanych zostało, pospieszyli swoim ludom
przywrócić błogosławione pokoju dobrodziejstwa (1). I oby się
to za łaską miłosiernego Boga stało, by jak przy zjawieniu się
Boskiego Odkupiciela ludzi, Aniołowie tę pomyślną śpiewając
zwiastowali nowinę, tak by przy rozpoczęciu przez Nas urzędu
Jego Zastępcy, jak najprędzej zabrzmiało: "Na ziemi pokój
ludziom dobrej woli" (Łuk 2, 14). Oby nas usłuchali, błagamy,
ci, którzy w swych rękach losy państw dzierżą. Są zaprawdę
inne drogi i inne sposoby, ażeby, jeżeli jakie prawa zostały
pogwałcone, wyrównane zostały. Niechże, złożywszy tymczasem
broń, tych sposobów użyją przy dobrej wierze i przy chętnej
woli. Z miłości ku nim samym, jak i ku wszystkim ludziom, nie
mając Siebie na oku, tak się odzywamy. Niechże więc nie
dozwolą, by głos przyjaciela i ojca poszedł na marne.
O przyczynach wojennych zatargów i powszechnego zamieszania
5. Wszakże nie tylko ta tocząca się krwawa wojna nieszczęśliwymi
czyni ludzi, a Nas trwogą i troską napawa. Inne jest jeszcze
srożące się zło, które do samego wnętrza przenika społeczeństwo
ludzkie, a które wszystkich, co je rozumieją, przerażeniem
napełnia z tego powodu, że ono już różne państwom przyniosło
i przyniesie jeszcze szkody, a i tej okropnej wojny prawdziwym
stało się nasieniem. Odkąd bowiem w rządach państw
zaprzestano przestrzegać chrześcijańskiej mądrości, przykazań
i ustanowień, które zabezpieczały trwałość ich i spokój,
przyjść koniecznie musiało to, że państwa w swych posadach
chwiać się poczęły i taki nastąpił w myśleniu i obyczajach
zwrot, że jeśliby Bóg zawczasu nie pospieszył z pomocą, wnet
ruina społeczności ludzkiej nastąpić by mogła. To zaś zło,
które my widzimy, jest: brak wzajemnej między ludźmi życzliwości;
poniżanie powagi władzy; krzywdzące walki jednych klas społecznych
z drugimi; pożądanie dóbr doczesnych, przemijających i
znikomych z takim upragnieniem, jakby wcale nie było innych i to
wiele donioślejszych, o których nabycie człowiek starać się
powinien.
To są - zdaniem Naszym - cztery przyczyny, które społeczność
ludzką tak potężnie targają. Musimy więc społem wszyscy usiłować
wygnać je spośród nas, przez przywrócenie do życia zasad
chrześcijańskich, jeśli naprawdę pragniemy uspokojenia zatargów
i należytego uporządkowania spraw publicznych.
I
O PRZYCZYNACH WOJENNYCH ZATARGÓW I POWSZECHNEGO ZAMIESZANIA
l.
Pierwszą przyczyną wojny i powszechnego zamieszania jest brak
miłości bliźniego
Nauka Ewangelii o miłości bliźniego
6. Chrystus Pan, który właśnie dlatego z nieba zstąpił, aby
królestwo pokoju, które przez nienawiść diabelską wywrócone
zostało, między ludźmi przywrócić, nie na innym fundamencie,
jak tylko na miłości oprzeć je chciał. Dlatego często
powtarzał słowa: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się
społecznie miłowali" (J 13, 34). "To jest przykazanie
moje, abyście się społecznie miłowali" (J 15, 12).
"To wam przykazuję, abyście się społecznie miłowali"
(J 15, 17) jakby to jedno było Jego do spełnienia obowiązkiem
i zadaniem, by ludzi do społecznej doprowadzić miłości. I
jakichże On do tego nie używał argumentów? Każe nam
wszystkim spoglądać w niebo: "Albowiem jeden jest Ojciec
wasz, który jest w niebiesiech" (Mat 23, 9).
Wszystkich, bez względu na jakiekolwiek różnice narodowościowe,
albo językowe lub interesów, uczy jednej i tej samej formuły
modlitwy: "Ojcze nasz, któryś jest w niebiesiech" (Mat
6, 9); a nawet zapewnia, że Ojciec niebieski, w rozdawaniu
dobrodziejstw natury, nie czyni różnicy ze względu na zasługi
poszczególnych ludzi: "Który czyni, że słońce Jego
wschodzi na dobre i złe, i spuszcza deszcz na sprawiedliwe i
niesprawiedliwe" (Mat 5, 45). Nazywa nas braćmi między sobą
jak i swoimi: "Wy wszyscy jesteście bracia" (Mat 23, 8),
"Żeby On był pierworodnym między wielu braćmi" (Rzym
8 29).
Co zaś do wzniecenia tej braterskiej miłości, nawet względem
tych, którymi wrodzona pycha pogardza, najwięcej się
przyczynia to, że chce, abyśmy nawet w najniższym, Jego samego
godność uznali: "Coście uczynili jednemu z tych braci
moich najmniejszych, mnieście uczynili" (Mat 25, 40). A cóż
powiedzieć o tym, że przed samym końcem swego żywota jak
najgoręcej prosił Ojca, ażeby ci wszyscy, którzykolwiek weń
uwierzą, więzami miłości złączeni byli w jedno? "Jako
Ty, Ojcze we mnie a ja w Tobie" (J 17, 21). Wreszcie na krzyżu
wisząc, krew swoją za nas wszystkich wylał na to, abyśmy
wszyscy jakby w jedno ciało zebrani i skupieni, tak się miłowali
wzajemnie, jak na członków jednego ciała przystało, między
którymi najściślejsza panuje przyjaźń.
Dzisiaj brak na świecie miłości bliźniego
7. Ale zaprawdę jakże odmienne są obyczaje ludzi w obecnych
czasach. Nigdy może tyle - co dzisiaj - nie rozprawiano o
braterstwie między ludźmi; a nawet nie wahano się tego
braterstwa z pominięciem Ewangelii i z lekceważeniem Chrystusa
i Kościoła, podnosić jako jednego z największych darów, który
tegoczesna humanitarność z siebie wydała. W rzeczy zaś samej,
nigdy nie było mniej braterskich stosunków między ludźmi, aniżeli
obecnie. Najzaciętsza panuje nienawiść z powodu różnicy
narodowości; więcej rozdziela narody nienawiść aniżeli
granice państw; w tym samym narodzie, wśród murów tego samego
miasta różne klasy obywateli wzajemną pałają nienawiścią;
poszczególni zaś we wszystkim, jako najwyższym prawidłem,
kierują się samolubstwem.
Kościół katolicki musi więc z tym większą usilnością głosić
naukę o miłości bliźniego
8. Widzicie, Czcigodni Bracia, jak konieczną jest rzeczą wytężyć
wszystkie siły aby miłość Jezusa Chrystusa znowu między ludźmi
zapanowała. To będzie zawsze Naszym celem jako osobliwe naszego
Pontyfikatu zadanie, to samo też, do czego Was zachęcamy, niech
będzie usilnym Waszym dążeniem. Nie przestawajmy wpajać w
umysły ludzkie i czynami stwierdzać owych stów św. Jana:
"Abyśmy miłowali jeden drugiego" (1 J 3, 23). Bez wątpienia
wspaniałe i bardzo zalecenia godne są owe zakłady dobroczynne,
które ofiarność w naszym wieku tak licznie powznosiła, lecz
dopiero wtenczas rzetelną przyniosą korzyść, jeżeli się w
czym do utrzymania prawdziwej Boga i bliźnich miłości w umysłach
ludzkich przyczynią: w przeciwnym razie nie mają żadnej wartości,
albowiem, kto nie miłuje trwa w śmierci" (1 J 3, 14).
2.
Drugą przyczyną zatargów wojennych i ogólnego zamętu jest
poniżanie powagi władzy
Przesadne dążenie do wolności
9. Powiedzieliśmy, że drugą przyczyną ogólnego zamętu jest
to, iż powaga tych, którzy władzę dzierżą, w ogóle nie
jest szanowaną. Odkąd bowiem spodobało się ludziom wywodzić
początek władzy ludzkiej nie od Boga Stwórcy i Pana
wszechrzeczy, lecz od wolnej woli ludzi, węzły obowiązków, które
przełożonych z podwładnymi łączyć powinny, do tego stopnia
się rozluźniły, że zdaje się, jakoby prawie zanikły.
Nadmierne bowiem i uporczywe dążenie do wolności powoli
przedostało się wszędzie, nie pozostawiając nietkniętym
nawet domowego kółka, w którym, jak to jest rzeczą zupełnie
jasną, władza z samej natury pochodzi, ale co więcej, a co
jeszcze bardziej ubolewania jest godne, nawet aż do świętych
ustroni wtargnęła. Stąd rodzi się pogarda praw, stąd
rozruchy u mas, stąd śmiałość krytykowania wszelkich rozkazów,
stąd tysiączne powynajdywane sposoby, by karność obezwładnić,
stąd te straszne czyny tych, którzy wyznają, że dla nich nie
istnieje żadne prawo, a którzy ani mienia ludzkiego ani życia
nie oszczędzają.
Nauka Kościoła o poszanowaniu władzy
10. Wobec tego zwyrodnienia myśli i czynów, które wywraca
istnienie społeczeństwa ludzkiego, Nam, którym nauczycielstwo
prawdy od Boga zlecone zostało, milczeć nie wolno; i ludom
przypominamy ową naukę, której żadne ludzkie upodobania
zmienić nie mogą: "Nie masz zwierzchności jedno od Boga,
a które są, od Boga są postanowione" (Rzym 13, 1).
Ktokolwiek zatem jest przełożonym między ludźmi, czy on jest
władcą czy też przez niego ustanowionym, ma powagę, której
źródłem jest Bóg. Dlatego św. Paweł wyrzekł, że rozkazom
tych przełożonych należy być posłusznym, ale w duchu pobożności
tj. z obowiązku sumienia, chyba żeby coś rozkazywali, co Bożym
prawom jest przeciwne: "Przeto z potrzeby bądźcie poddani,
nie tylko dla gniewu, ale też dla sumienia" (Rzym 13, 5). A
z tymi słowami św. Pawła zgodnie uczy sam książę Apostołów:
"Bądźcież tedy poddani wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu
dla Boga: chociaż królowi jako przewyższającemu: chociaż książętom
jako od niego posłanym" (1 P 2, 13-14). Z tego wyprowadza
wniosek tenże sam Apostoł narodów, że kto uporczywie
sprzeciwia się prawnie rozkazującemu, sprzeciwia się Bogu i
wiekuiste sobie gotuje kary: "Przeto kto się sprzeciwia
zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu. A którzy
się sprzeciwiają, ci potępienie sobie nabywają" (Rzym 13,
2).
11. Niechże o tym pamiętają książęta i władcy narodów i
niech zobaczą, czy roztropną i korzystną jest rzeczą tak dla
władzy publicznej jak i dla państw odstępować od świętej
religii Jezusa Chrystusa, która dla samej władzy tyle użycza
siły i podpory. Niech dobrze rozważą, czy to jest mądrą
polityką chcieć naukę Ewangelii i Kościoła oderwać od porządku
państwowego, od publicznego wychowania młodzieży. Aż nazbyt
doświadczeniem stwierdzone zostało, że ludzka powaga jest bez
znaczenia tam, skąd religia wygnana. Co bowiem od pierwszego
rodzica naszego rodzaju po jego upadku nastąpiło, to samo
dzieje się w społeczeństwach. Tak jak u naszego praojca z
chwilą, gdy jego wola od Boga się odwróciła, rozbudzone pożądliwości
odtrąciły przywództwo tejże woli, tak odrzucają narody powagę
tych, co nimi rządzą, gdy oni Bożą gardzą powagą. Pozostaje
wprawdzie - jak to zwykle się dzieje - ten środek, że do przytłumienia
rozruchów używa się siły; lecz z jakimże pożytkiem? Siła
ujarzmia ciało, ale nie ducha.
3.
Trzecią przyczyną wojny i powszechnego zamieszania są krzywdzące
walki jednych klas społecznych z drugimi
Walki między klasami społecznymi
12. Skoro przeto ów podwójny związek, spajający każdy
organizm społeczny tj. członki z członkami przez wzajemną miłość,
a z głową przez uległość dla jej powagi - został zniweczony
lub nadwyrężony, cóż dziwnego, Czcigodni Bracia, że widzimy
tę społeczność ludzką podzieloną jakby na dwa obozy, które
wzajemnie gwałtownie i ustawicznie się zwalczają? Naprzeciwko
tym, którzy albo szczęściem albo skrzętnością doszli do
pewnych dostatków, stoją ubodzy i robotnicy, którzy płoną do
nich nienawiścią dlatego, że choć są uczestnikami tej samej
natury, przecież nie w tym samym, co tamci, są położeniu. Któż
zdoła przekonać omamionych raz złudzeniami podżegaczy, którym
oni na ich skinienie w zupełności się oddają, że z tego, iż
ludzie są z natury równymi, nie wynika, iżby wszyscy równe w
społeczeństwie zajmować mieli stanowisko; lecz że je każdy
ma takie, jakie swoim działaniem - jeśli mu okoliczności nie
stanęły na przeszkodzie - zdobyć sobie potrafił? Jeżeli
ubodzy z bogatymi walkę prowadzą, jakoby ci część obcego
dobra sobie przywłaszczyli, to czynią to nie tylko wbrew
sprawiedliwości i miłości, ale także wbrew rozumowi, zwłaszcza
że i oni sami przy szlachetnej usilności w pracy, mogliby sobie
- gdyby chcieli - swoje położenie poprawić. Zbyteczną jest
rzeczą mówić, jakie ta pełna nienawiści walka przynosi
szkody tak jednostkom jak i społeczeństwu. Wszyscy z
ubolewaniem widzimy częste zaprzestania pracy, wskutek których
bieg życia społecznego i publicznego w urządzeniach nawet
najkonieczniejszych nagle bywa zatrzymany; również widzimy groźne
tłumy i rozruchy, podczas których nie rzadko się zdarza, że
się za broń chwyta i krew rozlewa.
Błędy socjalistów
13. Nie myślimy tutaj powtarzać wywodów, które błędy
socjalistów i innych podobnych w jasny sposób wykazują. Uczynił
to bardzo gruntownie Leon XIII Nasz Poprzednik w pamiętnej
Encyklice (2), wy zaś Czcigodni Bracia dołóżcie ze swej
strony pilnego starania, by owe tak ważne wskazówki nigdy w
niepamięć nie poszły, owszem, przeciwnie, by na katolickich
zebraniach i zjazdach, w kazaniach, w prasie naszej były w sposób
umiejętny objaśniane i przyswajane, ile razy tego będzie
potrzeba. W szczególniejszy jednak sposób - a nie wahamy się
tego powtórzyć - usiłujmy zachęcać wszystkich, posługując
się całym zasobem argumentów, które czy to Ewangelia, czy
sama natura ludzka, czy też wzgląd na publiczny lub prywatny
porządek nam nastręczają, aby w myśl Boskiego prawą miłości,
miłością braterską się wzajem miłowali. A moc tej miłości
nie w tym leży, ażeby miała usuwać różnicę położenia społecznego
a przeto i różnicę klas - co tak samo nie byłoby możliwe,
jak jest niemożliwe, by w żyjącym organizmie wszystkie członki
jedno i to samo spełniały i ta sama była ich godność - lecz
inność sprawi, że ci, którzy na wyższych znajdują się
stanowiskach, w pewien sposób zniżą się do niższych i nie
tylko sprawiedliwie względem nich postępować będą - jak się
to należy - lecz łaskawie, uprzejmie i cierpliwie: ci zaś ich
pomyślnością cieszyć się i w ich pomocy ufność mieć
powinni, zupełnie tak, jak się dzieje w jednej rodzinie, gdy młodszy
ze synów na pomocy i opiece starszego polega.
4.
Czwartą przyczyną powszechnego zamieszania jest nadmierne pożądanie
dóbr doczesnych
Zgubne skutki chciwości
14. Wszelako, Czcigodni Bracia to, co dotychczas ze smutkiem
rozpatrywaliśmy, ma swoją głębszą przyczynę i jeżeliby do
jej usunięcia nie przyłożyły się usiłowania dobrych ludzi,
zaiste to, co jest Naszym pragnieniem, to jest: zapanowanie w
ludzkich stosunkach stałego i trwałego uspokojenia, nie nastąpi.
Tę przyczynę wskazuje Apostoł: "Korzeniem wszelkiego zła
jest chciwość" (1 Tym 6, 10). I w rzeczy samej, gdy kto
dobrze rozważy choroby, które obecnie dotykają społeczeństwo
ludzkie, pozna, że one wszystkie z tego źródła swój początek
biorą.
15. Gdy bowiem i przez przewrotność szkół, w których miękki
jak wosk wiek młodzieńczy się kształtuje, i przez niegodziwą
prasę, za pośrednictwem której codziennie lub w pewnych odstępach
czasu urabia się ducha niedoświadczonych mas ludności i przez
inne czynniki, które na opinii publicznej się opierają, gdy,
powtarzamy, ów najzgubniejszy błąd w umysły się wszczepi, że
człowiek nie ma się spodziewać szczęśliwego żywota
wiecznego i że tylko tu, na ziemi wolno mu być szczęśliwym
przez używanie bogactw, zaszczytów, rozkoszy tego żywota, nic
dziwnego, że ludzie z natury do szczęścia powołani, z tą siłą,
z jaką rwą się do osiągnięcia tychże dóbr, z tą samą także
odrzucają wszystko, cokolwiek w tej mierze jaką zaporę lub
przeszkodę stanowi. Ponieważ zaś dobra te nie są równo między
poszczególnych ludzi rozdzielane i ponieważ zadaniem władzy
społecznej jest przeszkodzić temu, by wolność jednostek nie
przekraczała miary ani obcego mienia nie zagarniała, przeto i
sama jest znienawidzona i ubodzy zazdrością pałają względem
bogatych i między klasami społecznymi wre wzajemna walka;
jednych, by za każdą cenę osiągnęli to czego nie mają i siłą
sobie zdobyli, drugich by zatrzymać sobie co mają a nawet pomnożyć.
Chrystus Pan nauczył ludzi, jak mają oceniać dobra doczesne
16. Chrystus Pan to wszystko przewidując, w owym Boskim kazaniu
na górze umyślnie wytłumaczył, jakie są dla człowieka błogosławieństwa
ziemskie, a tym samym fundamenty chrześcijańskiej filozofii w
pewnej mierze położył. Te prawidła przedstawiają się nawet
ludziom wrogo względem wiary usposobionym jako takie, które
niezrównaną mądrość i zasadniczą naukę obyczajów chrześcijańskich
zawierają, i wszyscy się zgadzają w tym, że nikt przed
Chrystusem, który samą jest Prawdą, ani w podobny sposób o
tych rzeczach, ani z równą powagą i ważnością, ani taką miłością
nie nauczał.
Błogosławieni ubodzy !
17. Jakoż tajemnica tej Bożej filozofii w tym leży, że tak
zwane dobra doczesne mają tylko pozór dobra a siły nie mają i
nie są istotnymi dobrami, dlatego używając ich człowiek nie
jest szczęśliwym. Bóg bowiem sprawił, że bogactwa, sława,
rozkosze nie przynoszą człowiekowi szczęścia, lecz
przeciwnie, jeżeli rzeczywiście chcemy osiągnąć szczęście,
należy się z miłości ku Bugu tego wszystkiego zrzec: "Błogosławieni
ubodzy... Błogosławieni którzy teraz płaczecie... Błogosławieni
będziecie, gdy was będą nienawidzić ludzie i gdy was wyłączą
i będą sromocić a imię wasze wyrzucać jako złe" (Łuk
6, 20-22). To zaś znaczy, że przez cierpienia, boleści, nędze
tego żywota, jeżeli je tak jak należy znosimy, otwieramy sobie
przystęp do owych doskonałych i nieśmiertelnych dóbr, "które
zgotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9).
Jednakże jakże wielu tę tak ważną naukę wiary zaniedbuje,
jakże wielu zdaje się o niej zupełnie zapominać.
18. Konieczną więc jest rzeczą - Czcigodni Bracia - aby w jej
duchu odnowić umysły wszystkich, inaczej nigdy ludzie i społeczeństwa
spokoju mieć nie będą. Tych wszystkich zatem, których
jakakolwiek bądź niedola uciska zachęcamy, aby oczu swoich nie
obracali ku ziemi, po której pielgrzymujemy, lecz by je
podnosili ku niebu, do którego zdążamy: "albowiem nie
mamy tu miasta trwającego ale przyszłego szukamy" (Hbr 13,
13), W pośród zaś goryczy, którymi Bóg ich wierność w służbie
próbuje, niech często rozważają, jaką zgotować im nagrodę,
gdy z tej próby wyjdą zwycięzcami: "Albowiem to, które
teraz jest prędko przemijające i lekkie nasze utrapienie, nader
na wysokości wagę chwały wiekuistą w nas sprawuje" (2
Kor 4, 17). W końcu z całym wytężeniem i usilnością pracować
należy, aby w ludziach na nowo zakwitła wiara w to co jest
nadprzyrodzone, a zarazem szacunek, pragnienie, nadzieja dóbr
wiekuistych i to niech będzie głównym waszym zadaniem,
Czcigodni Bracia, a także kleru i wszystkich naszych synów, którzy
w rozmaitych związkach skupieni, chwałę Bożą i prawdziwy pożytek
społeczny popierać usiłują. W miarę bowiem jak u ludzi wzrośnie
wiara, osłabnie u nich niepohamowana dążność do osiągnięcia
próżnych dóbr doczesnych, i powoli, gdy miłość wskrzeszoną
zostanie, rozruchy i walki społeczne umilkną.
II
O SPRAWACH ODNOSZĄCYCH SIĘ WYŁĄCZNIE DO KOŚCIOŁA
KATOLICKIEGO
l.
Opatrznościowa działalność poprzedniego Papieża Piusa X
19. Teraz zaś myśl Naszą od spraw ludzkiego społeczeństwa
przerzucamy na sprawy ściśle do Kościoła się odnoszące,
celem bliższego ich rozpatrzenia. Mamy zaiste podstawę do tego,
by duch Nasz, tak wielkim obecnych czasów nieszczęściem przygnębiony,
przynajmniej w pewnej pokrzepił się mierze. Albowiem oprócz
najoczywistszych dowodów owej Boskiej siły i mocy, którymi
wyposażony jest Kościół, nie mało pociechy przynosi Nam to,
co Poprzednik Nasz Pius X, który Stolicę Apostolską opromienił
przykładem świętego żywota, obdarzył Nas w owoce swej
opatrznościowej działalności. Za jego staraniem widzimy wszędzie
u duchownych rozpaloną gorliwość religijną i rozbudzoną pobożność
ludu chrześcijańskiego; rozwiniętą w stowarzyszeniach
katolickich działalność i karność; tu ustanowione, tam zaś
pomnożone stolice biskupie; wydane wskazówki co do wychowania młodego
kleru nie tylko zgodne z duchem karności świętych kanonów,
ale także ile potrzeba odpowiadające wymogom czasu; z nauczania
świętych umiejętności widzimy wypędzone zgubne dowolnych
nowostek niebezpieczeństwa; muzykę kościelną zreformowaną,
by majestatowi rzeczy świętych godnie służyła; ozdobę
liturgii podniesioną; w nowych misjach przez głosicieli
Ewangelii imię chrześcijańskie szeroko rozsławione.
2.
Program ogólny Ojca św.: wszelkie zło powstrzymywać, a to co
jest dobre popierać
20. Wielkie są przeto zasługi Naszego Poprzednika względem Kościoła,
których pamięć potomność z wdzięcznością przechowa.
Ponieważ zaś rola Ojca rodziny zawsze - za Bożym dopuszczeniem
- wystawioną jest na złośliwość nieprzyjaznego człowieka,
dlatego nigdy nie może się obyć bez tego, ażeby na niej nie
było pracy, bo inaczej bujnie rozwijający się kąkol dobrym
plonom przyniósłby szkodę. Gdy zaś słowa, które Bóg wyrzekł
do proroka: "Otom cię dziś postanowił nad narodami i nad
królestwami, abyś wyrywał i kaził... i budował i sadził"
(Jer 1, 10) i my także do Siebie stosujemy, z największą ciągle
usilnością dążyć będziemy do tego - o ile to w Naszej mocy
leżeć będzie - aby wszelkie zło powstrzymywać, a to co jest
dobre popierać, dopóki nie spodoba się Pasterzowi pasterzy zażądać
od Nas rachunku z powierzonego Nam urzędu.
21. Kiedy więc obecnie do Was wszystkich, Czcigodni Bracia, po
raz pierwszy przemawiamy, uznajemy za rzecz wskazaną zaznaczyć
niektóre główne sprawy, którym postanowiliśmy osobliwą poświęcić
troskę: tym sposobem, gdy Wy, Waszym działaniem pospieszycie
Nam na pomoc, pożądane owoce prędzej się ukażą.
3.
Między katolikami powinna ustać niezgoda i nieporozumienia
22. Przede wszystkim, ponieważ w każdej ludzkiej społeczności
z jakichkolwiek bądź przyczyn powstałej, do pomyślnego dla
wspólnej sprawy osiągnięcia celu, najważniejszą jest rzeczą,
by członkowie jak najściślejszą w dążeniach tworzyli jedność,
musimy to przeprowadzić, by wszelkie między katolikami
nieporozumienia i niezgody przestały istnieć, a nowe by w
przyszłości nie powstawały tak, aby odtąd wszyscy katolicy
jedno i to samo myśleli i czynili. Dobrze to rozumieją wrogowie
Boga i Kościoła, że każde w obronie naszych spraw między
nami poróżnienie się jest dla nich zwycięstwem: dlatego jest
to ich systemem, że gdy katolików widzą skupionych, wówczas
chytrze rzucają między nich posiew niezgody i wysilają się na
to, aby ich spójność rozluźnić. Oby ta metoda nie miała tak
często pożądanego przez nich skutku, z tak wielką dla religii
szkodą! Skoro zatem prawa władza co ściśle nakaże, nie wolno
nikomu tego nakazu niewykonać dlatego, że się mu nie podoba,
lecz niech każdy swoje mniemanie podda pod powagę tego, komu
podlega i niech mu z obowiązku swego sumienia będzie posłuszny.
Również niech nikt niepowołany czy to przez rozpowszechnianie
książek czy też czasopism lub przez publiczne mowy, niech się
w nauczyciela Kościoła nie bawi. Wszyscy wiedzą, komu urząd
nauczycielski Kościoła od Boga został zlecony: jemu zatem musi
być zostawione nienaruszone prawo przemawiania wedle swego
uznania wtenczas, gdy uzna za stosowne; wszystkich zaś innych
jest obowiązkiem, mówiącemu w imieniu Kościoła, być posłusznym
i jego słowom być uległym.
23. W rzeczach zaś, w których bez naruszenia wiary i obyczajów,
gdy co do nich orzeczenie Stolicy Apostolskiej za lub przeciw nie
zapadło - dysputować można, i wolno oczywiście każdemu mieć
swoje zdanie i tego zdania bronić. Wszelako w tych dysputach
daleką być powinna wszelka niepowściągliwość w słowach, która
często może obrażać miłość; niech każdy swobodnie broni
swego zdania, lecz niech czyni to z umiarkowaniem; niech nie myśli,
że mu wolno tych, którzy inne mają zapatrywanie, dla tej
jednej tylko przyczyny podejrzewać o złą wiarę albo o złe
obyczaje.
24. Chcemy, aby się także nasi powstrzymywali od owych nazw, których
w ostatnich czasach używać poczęto, aby katolików od katolików
odróżnić; należy ich unikać nie tylko jako profanas vocum
novitates które ani prawdzie ani słuszności nie odpowiadają,
lecz także dlatego, że stąd wielkie między katolikami
powstaje zaniepokojenie i zamieszanie. Siła i natura wiary
katolickiej ma tę właściwość, że jej nic ani dodać ani ująć
nie można: albo się ją całą wyznaje, albo się ją w całości
odrzuca. "Ta jest wiara katolicka, której, jeżeli kto
wiernie i mocno nie wyznaje, zbawionym być nie może" (3).
Nie ma zatem potrzeby czynienia dodatków do zaznaczenia wyznania
wiary katolickiej; każdemu niech wystarczy wyznanie: "Imię
moje chrześcijanin, nazwisko katolik"; niech tylko stara się
być naprawdę tym, kim się być mianuje.
4.
Ponowne potępienie błędów modernizmu
25. Zresztą od tych między nami, którzy się dla wspólnej
sprawy katolickiej przysłużyli, wymaga obecnie Kościół wcale
co innego, aniżeli dłuższego zajmowania się kwestiami, z których
żadnego nie ma pożytku; wymaga mianowicie, aby wszystkimi siłami
do tego dążyli, aby wiara w całości i żadnym nieskażona błędem
była zachowana, idąc przede wszystkim za tym, którego Chrystus
ustanowił stróżem i tłumaczem prawdy. I dzisiaj są tacy, a
nie jest ich mało, których - jak mówi Apostoł - "świerzbią
uszy, zdrowej nauki nie cierpią, według swoich pożądliwości
gromadzą sobie nauczycieli, od prawdy słuchanie odwracają a ku
baśniom się obracają" (2 Tym 4, 3-4). Niektórzy nadęci
i wyniośli wskutek wysokiego o rozumie ludzkim mniemania, który
zresztą z pomocą Boga w badaniach natury olbrzymie poczynił
postępy - wzgardzili powagą Kościoła na swoim własnym
rozumieniu się opierając i tak daleko w swoim zaślepieniu się
posunęli, że nawet samych tajemnic Boskich i tego co Bóg człowiekowi
objawił, nie wahali się swoim rozumem odmierzać i do poglądów
dzisiejszych czasów dostosowywać.
Tak powstały monstrualne błędy modernizmu, który słusznie
Poprzednik Nasz "zbiorem wszystkich herezji" nazwał i
uroczyście potępił. To zatem potępienie My, Czcigodni Bracia,
w całej rozciągłości tu ponawiamy; a ponieważ ta tak zgubna
zaraza nie została jeszcze całkowicie stłumiona, lecz jeszcze
teraz tu i ówdzie, choćby po kryjomu grasuje, upominamy, aby się
wszyscy przed zakażeniem się tym złem jak najbaczniej
strzegli, do którego trafnie zastosować można to, co Hiob o
czym innym powiedział: "Jest ogień aż do zguby pożerający
i wszystkie rodzaje wykorzeniający" (Hi 31, 12).
A życzymy sobie, ażeby katolicy nie tylko stronili od błędów,
lecz także od sposobu myślenia, czyli od tak zwanego ducha
modernistycznego: kto bowiem tym duchem jest przejęty, ten
odrzuca ze wstrętem wszystko co trąci starością, a wszędzie
we wszystkim chciwie czegoś nowego szuka: w sposobie mówienia o
rzeczach Bożych, w wykonywaniu kultu świętego, w urządzeniach
katolickich, a nawet w samych praktykach prywatnej. pobożności.
Chcemy zatem, by święte pozostało owe stare przodków prawo:
Nihil innovetur, nisi quod traditum est, które to prawo
aczkolwiek w rzeczach wiary nienaruszalnie zachować należy,
przecież za normę służyć powinno i w tych rzeczach, które
zmianom podlegają, jakkolwiek i tu ma częstokroć zastosowanie
reguła: Non nova, sed noviter.
5.
Ojciec św. gorąco poleca związki katolickie
26. Ponieważ, Czcigodni Bracia, do jawnego wyznawania wiary
katolickiej i do życia wedle wiary, ludzi najwięcej zachęca
braterskie napomnienie i wzajemny przykład, przeto nadzwyczaj się
cieszymy, że ciągle nowe powstają związki katolickie. I nie
tylko życzymy sobie, ażeby te związki wzrastały, ale chcemy,
ażeby one przy Naszej także opiece i poparciu zawsze w kwitnącym
znajdowały się stanie; kwitnąć zaś będą, byle tylko wskazówkom,
których już ta Stolica Apostolska udzielała albo jeszcze
udzieli, wytrwale i szczerze uległymi były. Którzykolwiek
zatem są członkami tych stowarzyszeń i siły swe dla Boga i Kościoła
poświęcają, niechże nigdy nie dopuszczają do tego, by poszło
w zapomnienie to, co Mędrzec Pański głosi: "Mąż posłuszny
będzie mówił zwycięstwo" (Prz 21, 28), bo jeżeli nie będą
posłuszni Bogu przez uległość sternikowi Kościoła, i Bożej
pomocy sobie nie zjednają i na próżno trudy ponosić będą.
6.
Wychowanie kleru katolickiego
27. Ażeby zaś to wszystko miało ten skutek, jakiego się
spodziewamy, konieczną jest rzeczą - jak to Czcigodni Bracia
wiecie - roztropna i skrzętna praca tych, których Chrystus Pan
jako robotników na swoje żniwo wysłał tj. kleru. Dlatego
pojmujecie, że osobliwą Waszą troskę powinno stanowić to, by
u kapłanów odpowiednią do ich stanu świątobliwość utrzymać,
a alumnów, abyście do tak świętego urzędu przez jak
najlepsze wychowanie i pouczenie należycie kształcili.
Jakkolwiek Wasza gorliwość nie potrzebuje zachęty, zachęcamy
Was jednak a nawet zaklinamy, abyście to z jak największą
pilnością zechcieli wykonywać. Rozchodzi się bowiem o taką
rzecz, iż żadna inna nie ma dla dobra Kościoła większego
znaczenia; gdy zaś tą sprawą poprzednicy Nasi szczęśliwej
pamięci Leon XIII i Pius X się zajmowali, My o tym coś więcej
mówić nie potrzebujemy. Prosimy Was tylko, aby owe tych tak mądrych
Papieży zarządzenia, nade wszystko zaś Piusowa "Exhortatio
ad Clerum", dzięki Waszym radom i naleganiom, by nigdy nie
poszły w zapomnienie, lecz by jak najskrupulatniej były
przestrzegane.
7.
Wezwanie do kapłanów
28. Jednego jednak milczeniem pominąć nie można: wszystkich
kapłanów - ilu ich jest - jako synów bardzo Nam miłych
upomnieć chcemy, aby każdy koniecznie tak dla własnego
zbawienia, jak dla pożytku świętego posługiwania, ze swoim
biskupem w jak najściślejszej pozostawał łączności i był
mu jak najpowolniejszym. Zaiste od owej wyniosłości ducha i krnąbrności,
która teraz w świecie panuje, nie wszyscy szafarze świętości
- jak to wyżej z bólem zaznaczyliśmy - są wolni; nie rzadko
się też zdarza Pasterzom Kościoła, że boleść i opór tam
spotykają, skąd pociechy i pomocy słusznie spodziewać by się
powinni. Jeżeli zatem kto w taki ubolewania godny sposób
swojemu obowiązkowi się sprzeniewierza, niechże to dobrze
rozważy, że Boską mają powagę ci, których "Duch Święty
postanowił biskupami, aby rządzili Kościołem Bożym" (Dz
20, 28), a jeżeli - jak widzieliśmy - ci, którzy jakiejkolwiek
legalnej władzy stawiają opór, Bogu samemu się sprzeciwiają,
daleko bezbożniej postępują ci, którzy biskupom, których Bóg
szczególnym swej władzy znamieniem odznaczył, posłuszeństwa
odmawiają. Ponieważ "miłość - jak pisze św. Ignacy Męczennik
- nie pozwala, abym wobec Was milczał, dlatego pospieszyłem z
upomnieniem was, abyście byli zgodni, w myśli Bożej. Albowiem
Jezus Chrystus nierozłączony z naszym życiem jest myślą
Ojca, tak jak biskupi po obszarach ziemi ustanowieni w myśli
Ojca są. Dlatego przystało, abyście z myślą biskupa się
zgadzali" (4). Podobnie jak ten głośny Męczennik, tak
wszyscy nauczali, którzy byli, Ojcowie i Doktorowie Kościoła.
29. Zbyt ciężki Pasterze, z powodu trudnych czasów, dźwigają
ciężar, a jeszcze cięższa jest troska o zbawienie powierzonej
owczarni: "Albowiem oni czuwają nad duszami waszymi i muszą
zdać sprawę z tego" (Hbr 13, 17). Czyż nie trzeba nazwać
okrutnymi tych, którzy odmawiając im należnego posłuszeństwa,
ten ciężar, tę troskę zwiększają? "To wam nie jest pożyteczne"
(Hbr 13, 17) - rzekłby im Apostoł: to zaś dlatego, ponieważ
"Kościół, to jest lud złączony z kapłanem i trzoda z
Pasterzem swoim zjednoczona" (5); z tego wynika, że ten nie
jest z Kościołem, kto nie jest z biskupem.
ZAKOŃCZENIE
Papież musi być niezależny od wszelkiej władzy świeckiej
30. A teraz, Czcigodni Bracia, pod koniec tego orędzia, myśl
mimowolnie wraca do tego, od czego rozpoczęliśmy; i ponownie
gorące prośby zanosimy, aby tej straszliwej wojny był koniec
tak dla dobra społeczeństwa ludzkiego jak i dla Kościoła; dla
dobra społeczeństwa ludzkiego, aby, gdy przywrócony zostanie
pokój, społeczeństwo we wszystkich kierunkach postępowało:
dla dobra zaś Kościoła Jezusa Chrystusa, aby niewstrzymany żadnymi
przeszkodami nie przestawał we wszystkich krajach i częściach
ziemi nieść pomoc i zbawienie ludziom.
31. Wszelako Kościół już od dłuższego czasu nie zażywa tej
pełnej wolności, jakiej potrzebuje, odkąd mianowicie Głowa
jego, rzymski Papież, nie ma owej ochrony, którą zrządzeniem
Bożej Opatrzności, w ciągu wieków dla tejże swej wolności
osiągnął. A usunięcie owej ochrony, niemałe katolikom, jak
inaczej być nie mogło, zgotowało zaniepokojenie; albowiem
wszyscy, którzy się wyznają być synami rzymskiego Papieża, i
ci, co są z bliska, i ci, co są z dala, mają pełne prawo
wymagać i nie mieć w tym żadnej wątpliwości, żeby wspólny
ich Ojciec w wykonywaniu urzędu Apostolskiego od wszelkiej świeckiej
potęgi był prawdziwie wolny i prawdziwie wolny przed światem
się okazywał. Jak przeto gorąco pragniemy, ażeby jak najprędzej
narody między sobą zawarły pokój, tak również pragniemy, ażeby
Głowa Kościoła w tym anormalnym przestała znajdować się położeniu,
które samemu spokojowi narodów z wielu przyczyn, niezmierną
przynosi szkodę. W tej przeto sprawie, co do której Poprzednicy
Nasi wielekroć żądania podnosili, nie względami ludzkimi
prowadzeni, lecz świętością obowiązków, aby praw i godności
Stolicy Apostolskiej bronić i My je dla tychże samych przyczyn
ponawiamy.
Daj Panie pokój w naszych czasach
32. W końcu, Czcigodni Bracia, ponieważ w ręku Boga jest wola
panujących i tych wszystkich, którzy okrucieństwom i szkodom,
o których mówiliśmy, kres położyć mogą, błagalny głos do
Boga wznosimy i w imieniu całego rodzaju ludzkiego wołamy: Daj
Panie pokój w naszych czasach. Oby Ten, co o sobie rzekł:
"Ja Pan... czyniący pokój" (Iz 45, 6-7), naszymi prośbami
przebłagany, rychło uśmierzył fale, które świeckim i
duchownym miotają społeczeństwem. Niech nam przybędzie z pośrednictwem
błogosławiona Dziewica, która samego Księcia pokoju na świat
wydała; niech pod swoją macierzyńską opiekę weźmie Naszą
skromną Osobę, Nasz urząd Apostolski, Kościół, a z nim
dusze wszystkich ludzi, Boską krwią Jej Syna odkupione.
Błogosławieństwo Apostolskie
33. Jako zadatek niebieskich darów i na znak Naszej łaskawości,
Wam, Czcigodni Bracia, Waszemu klerowi i ludowi udzielamy z całego
serca Apostolskiego błogosławieństwa.
Dan w Rzymie u św. Piotra w uroczystość Wszystkich Świętych,
l listopada 1914 r., w pierwszym roku Naszego Pontyfikatu.
Benedykt XV
Przypisy:
1. Zob. Wezwanie do całego świata katolickiego w sprawie pokoju
z 8 IX 1914 r.
2. Leon XIII: Rerum novarum, 15 V 1891.
3. Symbol św. Atanazego.
4. In Epist. Ad Ephes. III.
5. Św. Cyprian: Florentio cui et Poppiano ep. 66 (al. 69).
Adiustacja tekstu: Grzegorz Kulik.
Numeracja na podstawie tekstu angielskiego zamieszczonego na
stronie:
www.vatican.va